Forum.Szybowce.Com

Gość


Autor Wątek: ULTRALEKKI CZY CERTYFIKOWANY?  (Przeczytany 4810 razy)

Neroj

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 103
  • Liked: 39
ULTRALEKKI CZY CERTYFIKOWANY?
« dnia: Maj 31, 2015, 21:47 »
Firma, w której pracuję poważnie rozważa zakup samolotu do wspomagania przemieszczania się po Polsce (ewentualnie ościennych krajach).
Zastanawiamy się, czy wybrać samolot ultralekki czy jednak certyfikowany. Budżet +/- 100 tys eur. Samolot ma być znany (żaden wynalazek sprzedany w kilku egz.), ekonomiczny (czyli z Rotaxem) oraz w miarę szybki (przelotowa w okolicach 100 kt). Powinien również mieć mocne podwozie bo będzie operował z różnych lotnisk.

W ramach samolotów ultralekkich w tej cenie wybór jest duży (obecnie zawęziłem listę do Evectora, Pipistreala i Tecnama ale może ktoś oświeci mnie czymś lepszym), natomiast w samolotach certyfikowanych za te pieniądze właściwie w grę wchodzi Sport Star, lub może coś używanego ale wybór jest mały.

Chciałbym poznać argumenty za jednym i drugim rozwiązaniem. Moja wiedza jest póki co dość skromna. Wiem tyle, że przy ultralekkim trzeba będzie liczyć każdy kilogram a i tak zwykle będzie za dużo ale za to można wylądować w każdym terenie bez zbędnego dorabiania "teorii". Z kolei samolot certyfikowany daje większą swobodę z masą, nalot jest uznawany do "dorobku PPL" ale teoretycznie lądowanie na łące u kolegi rodzi dylematy prawne.

Jakie jeszcze plusy i minusy ma każde z rozwiązań? (dodam, że sprawy typu VFR Noc czy IFR na razie nie są brane pod uwagę)

boruh

  • Gość
Odp: ULTRALEKKI CZY CERTYFIKOWANY?
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 01, 2015, 23:35 »
moze pan Henryk coś doradzi .

bo ciezko pogodzić wymagania ktore postawiłeś


a ilu ludzi to ma wozic ?

moze zlin ? RV ?

Dino

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 500
  • Liked: 241
Odp: ULTRALEKKI CZY CERTYFIKOWANY?
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 02, 2015, 08:16 »
moze pan Henryk coś doradzi .
Pan Henryk zapewne doradzi Flaris lar 1 albo ewentualnie Aeromobil ;)
Ewentualnie cos ze skrzydlem Kasprzyka ;)

A tak bardziej powaznie - UL czy nawet jakies "normalny" maly samolot jakos gryza mi sie z pojeciem
podrozy biznesowej. Po pierwsze latanie VFR - nie zawsze zdazysz na czas. Spoznienie na jakies
wazne spotkanie, bo akurat byla burza, moze miec zle nastepstwa biznesowe.
Po drugie - jak poleci sobie dwoch biznesmenow w lipcu, w gajerkach, to po godzinie lotu
pewnie wyjsciowo nie beda wygladac. Szczegolnie jesli pasazer niezbyt dobrze termike w upale znosi.
Po trzecie - to, ze mozna sie w miare szybko dostac z jednej laki na druga, czy tez z jedego malego
lotniska i inne (mniejsze lub wieksze) nie rozwiazuje problemu dostania sie do celu.
Zawsze zostanie ten kawalek do centrum, biura, fabryki czy gdzies tam.

Jasne, ze te problemy mozna latwo rozwiazac, ale po co rozwiazywac cos, czego mozna nie stworzyc?

Polecam lekture http://www.smil.org.pl/ptl/wyklady/40_Samolot_EM-11_Orka.pdf
E. Marganski opisuje, jakie byly zalozenia dla Orki.
Najbardziej mi sie podoba warunek:
"Do samolotu musi wsiasc blondynka w dlugiej, waskiej sukni, bez naruszania godnosci osobistej i wzbudzania
nadmiernej sensacji." Spelniajac ponoc ten, jak i wiele innych warunkow samolocik wyszedl ladny.
Ale jakos klienci nie wala oknami i drzwiami.
Niestety (obym sie pomylil) pewnie taki sam los czeka FLARISa.
Bo po co prezesowi samolocik, ktorym moze wystartowac z kazdej laki i w dodatku po zlozeniu skrzydel
trzymac go w garazu? Pan Prezes wybierze raczej rozwiazanie takie,
ze czy to ma leciec on sam, czy jego pracownik/cy, to lot taki ma byc jak podroz taksowka.
Jest dosc rzeczy o ktorych trzeba myslec w pracy, a pchanie sie w powietrze z glowa zajeta
nadchodzacymi sprawami firmowymi nie jest imho dobrym pomyslem.
Ale nie kazdy biznes od razu wymaga co najmniej Pilatusa lub chocby nawet takiej Seneki.

Jesli dobrze sobie imaginuje potrzeby Twojej firmy, to chyba cos w rodzaju R44 byloby na miejscu.
Tylko, ze to nie samolot ;)
I koniecznie z pilotem, ktory nie jest zaangazowany w biznes bezposrednio.
Oraz umie powiedziec "nie lecimy" (vide katastrofa kolo Starej Kiszewy).

pozdr
Dino

Bartek Neroj

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 316
  • Liked: 39
Odp: ULTRALEKKI CZY CERTYFIKOWANY?
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 02, 2015, 23:09 »
Panowie Koledzy, zatem uzupełniam dane.
Wozić ma to w 90% mnie bez pasażerów, klientów nie mam w centrach miast :)
Służyć ma do lotów VFR jak mi się nie będzie chciało kolejny raz jechać z Łodzi do Kołobrzegu czy Rzeszowa samochodem.
Garnitur mam jeden - zakładam tylko na wesela i pogrzeby :)

Rola prezesa sprowadza się do "zatwierdzenia przelewu" - dla niego ultralight oczywiście będzie lepszy ;)
Bartek Neroj

Dino

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 500
  • Liked: 241
Odp: ULTRALEKKI CZY CERTYFIKOWANY?
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 02, 2015, 23:46 »
Z tego wszystkiego co ma wiatraczek z przodka, to najbardziej mi sie podobalo to:
http://www.aquila-aviation.de/fileadmin/pdf/de/a210/Aquila_Book.pdf
Ale ciezko bedzie sie zmiescic w budzecie.

Zalety:
- dostatecznie szybki
- (stosunkowo) ekonomiczny
- lekki (niskie oplaty lotniskowe i inne)
- certyfikowany
- nietrudny w pilotazu i obsludze

Wady:
- drogi w zakupie
- duzo kosztuje
- jak za szybko podchodzisz, to sie strasznie niesie i mozesz sie nie zmiescic
(ale da sie nauczyc)
- drogi i ciezko trafic uzywke
- na lace to bym nie ladowal

pozdr
Dino

kolczak

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 37
  • Liked: 25
Odp: ULTRALEKKI CZY CERTYFIKOWANY?
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 03, 2015, 06:07 »
Poniewaz sie nie znam to sie wypowiem:)

Jezeli masz zamiar wozic tylko siebie to nie powinienes miec problemu z ograniczeniam masowymi przy ultralajcie ( no chyba ze lubisz bardzo duzo pojesc :))

Po za ograniczeniami masowymi jak dla mnie ultralight ma same zalety. Mniej papierow, tansze w przegladach i obsludze a przy tym ekonomiczne.
Jak poszukasz to i solidna konstrukcje znajdziesz.
Nasi poludniowi sasiedzi Dynamicow uzywaja jako holowek, lataja z trawy i nie ma problemow ale wytrzymale jak JAK to to nigdy nie bedzie.

To co moze przeszkadzac to brak liczenia nalotu do wyzszych licencji. Natrzaskasz 500h po calej Europie a ULC Ci laskawie 10h doswiadczenia zaliczy.... Ot taka filozofia.

Pzdr

Lukasz