Forum.Szybowce.Com

Gość


Autor Wątek: Hiostoria kontaktów z AP widziana z LAF cz.1  (Przeczytany 1915 razy)

A. Rydzyński

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 303
  • Liked: 73
Hiostoria kontaktów z AP widziana z LAF cz.1
« dnia: Wrzesień 23, 2013, 10:24 »
Była LAF aktualnie ARP jest jedyną organizacja poza AP która systemowo występuje przez wiele lat do sejmu, ministerstw, urzędów w sprawie lotnictwa amatorskiego. Poniżej przedstawiam historie kontaktów LAF, aktualnie ARP z Aeroklubem Polskim widziana z Bornego Sulinowa siedziby ARP.

Dlaczego to robię?
Bo jestem zwolennikiem wspólnego działania środowiska lotniczego zrzeszonego w AP i zrzeszonego w innych organizacjach.
Nie dawno członek zarządu AP postawił mi pytanie czy jestem członkiem LAF?
Nie jestem członkiem LAF ani ARP.

Czy jest to całą prawda o kontaktach obu organizacji?
Chyba nie.

Lotnictwo amatorskie w Polsce ma krótszą historię niż w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Ameryce. Pojawiło się na początku lat 90-tych i były to lotnie i motolotnie, potem samoloty ultralekkie Typhony, Condory, Storchy, amerykańskie Coyoty i wiele nowej generacji motolotni. Mikrolotowe mistrzostwa w Poznaniu w 1993 roku były w Polsce pierwszą większą prezentacją konstrukcji ultralekkich, wtedy też pojawił się polski Eol.

Aerokluby tolerowały to lotnictwo, trochę pogardliwie określając je „szmatolotami”, użyczając a najczęściej wynajmując miejsce „prywaciarzom”. Z czasem dopiero pojawiły się komisje mikrolotowe, które prowadziły formalny nadzór nad tym lotnictwem.  Nikt o lotnictwo „ultralekkie” nie walczył, nikt też nie myślał o prorozwojowych przepisach, toteż po 2002, po uchwaleniu nowego prawa lotniczego, zostało ono zepchnięte na margines. Wszystkie statki powietrzne, w tym ultralekkie, zostały objęte jedną formułą, nie było jednak żadnej organizacji reprezentującej tą dziedzinę, która mogłaby oprotestować lub wpłynąć na zmianę przepisów. Poza Aeroklubem Polskim nie istniały inne organizacje lotnicze, sam AP zaś był średnio zainteresowany promowaniem lotnictwa, którego formuła była dla AP obca. Pojawiały się wprawdzie pewne złagodzenia w przepisach, ale i tak lotnictwo amatorskie w Polsce coraz bardziej „odstawało” od europejskiego. W końcu nastąpiła masowa emigracja do sąsiednich Czech.

Lotnictwo ultralekkie w Polsce od początku nie miało szczęścia do dobrych regulacji, ale też było samo sobie winne. Indywidualizm lotników amatorów stanowił w pewnym sensie przeszkodę do stworzenia alternatywnej do AP organizacji, która by rozumiała problemy tego lotnictwa i umiała je rozwiązywać. Czesi potrafili szybko się zorganizować, przede wszystkim konstruktorzy i producenci i stworzyli organizację, którą najpierw czeski ULC, później ministerstwo ds transportu zaakceptowało, a czym to zaowocowało, wszyscy wiemy. Pojawiła się wreszcie Lotnicza Amatorska Federacja RP, która z definicji miała spełniać podobną rolę jak LAACR w Czechach. Na początku było więcej krytyki niż poparcia, a to, że to „skok” na kasę ( jaka to mogła być kasa?), a dlaczego LAF RP nie powstała w Warszawie, i inne tego typu argumenty. Podobnych  zarzutów było mnóstwo, ale organizacja okrzepła i działa.

Na początku chcieliśmy być tylko uzupełnieniem AP i liczyliśmy na bardzo ścisłą współpracę. Ucieszyła nas więc wiadomość, że Prezesem został WŁ. Skalik i wysłaliśmy mu natychmiast list z gratulacjami ( oryginał pismo http://www.lafrp.org.pl/images/pisma/1_Gratulacje.jpg ). Po dłuższym milczeniu  pan Wł. Skalik zjawił się w Bornem Sulinowie i zaproponował wstępne porozumienie. Propozycja była ogólnikowa, ale tekst, który nadszedł po kilku dniach, chętnie podpisaliśmy. Niestety dokumentu zwrotnego z podpisami członków Zarządu AP nie otrzymaliśmy do dziś (tekst porozumienia w załączniku na stronie naszej). Pan Skalik wybierał się wówczas na Walne Zebranie FAI i to porozumienie pewnie pomogło mu uzyskać funkcję wiceprezesa, nie czuliśmy się jednak wykorzystani i uważaliśmy, że jest to wstęp do dalszej współpracy. Z Prezesem Skalikiem spotykaliśmy się często w sejmie w trakcie konsultacji w sprawie prawa lotniczego, jednak stanowisko AP w kwestiach dotyczących lotnictwa amatorskiego było znacząco odmienne od naszego, co w końcu zaowocowało odrzuceniem przez sejm poprawki senackiej dotyczącej świadectw kwalifikacji i masy startowej konstrukcji do 600 kg. Cóż, AP był organizacją mocniejszą, miał swojego zdolnego prawnika, nam zabrakło doświadczenia i siły przebicia.

Udało nam się jednak wcześniej przekonać ministra T.Jarmuziewicza do zmiany proponowanych zapisów w art. 22 oraz 33, w których zniknęły ograniczenia masowe do 495 kg, co umożliwiło stworzenie obecnie podpisanego rozporządzenia w sprawie klasyfikacji statków powietrznych. Jednak brak poparcia ze strony AP w tej kwestii stanowił pierwszy poważniejszy zgrzyt, AP bowiem w swoich opiniach chwalił nowe prawo lotnicze, co było tym dziwniejsze, że sam minister T.Jarmuziewicz określił nowelę jako „gniot”. Na naszym spotkaniu stwierdził otwarcie, że ten gniot musi przejść, bo grożą nam wysokie kary pieniężne, ale zaraz po przegłosowaniu trzeba zacząć prace nad całkiem nową ustawą. Co ciekawe, ULC też miał taką samą opinię, bowiem niezły  projekt został zepsuty w trakcie „obróbki” międzyresortowej.

Ustawa, nawet najlepsza, bez odpowiednich rozporządzeń niczego nie zmienia, a pierwsze rozporządzenia w sprawie naszego lotnictwa pojawiły się dopiero po dwóch latach od jej uchwalenia. Łatwo więc można policzyć i stwierdzić jaki to mozolny był proces- trzy lata prac nad nowelizacją i dwa lata na rozporządzenia. Obecnie o całkiem nowej ustawie nawet się nie wspomina. Pukaliśmy do drzwi wszystkich ważnych osobistości w rządzie, ministerstwach, w sejmie i senacie, usiłowaliśmy zainteresować problematyką lotnictwa lekkiego wszystkich tych, którzy mieli wpływ na sytuację prawną i czasem nam się to udawało. Często jednak słyszeliśmy opinię, że AP z jego prawie 100- letnią historią i zasługami, ma pierwszeństwo. Zaczęliśmy więc badać tą stuletnią historię i doszukaliśmy się bardzo ciekawych wątków. Nadal jednak dominowało wśród nas przekonanie, że współpraca z AP wyjdzie wszystkim na dobre. Tym bardziej, że większość naszych członków to aktualni lub byli członkowie AP.




Krzysztof Mazur

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 166
  • Liked: 9
Odp: Hiostoria kontaktów z AP widziana z LAF cz.1
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 23, 2013, 22:55 »
>Była LAF aktualnie ARP jest jedyną organizacja poza AP która systemowo występuje przez wiele lat do sejmu, ministerstw, urzędów w sprawie lotnictwa amatorskiego. Poniżej przedstawiam historie kontaktów LAF, aktualnie ARP z >Aeroklubem Polskim widziana z Bornego Sulinowa siedziby ARP.

Panie Andrzeju, AP faktycznie wyrządziło lotnictwu lekkiemu wiele krzywdy. Zwłaszcza obecny zarząd się "popisał" próbą przejęcia w drodze "konkursu" nadzoru nad tym lotnictwem nie mając zielonego pojęcia o specyfice i potrzebach takiego lotnictwa.

Obecnie alternatywą wobec AP oprócz LAF - ARP jest druga federacja Polska Federacja Paralotniowa i jest jeszcze Polskie Stowarzyszenie Spadochronowe. Sami spadochroniarze mają nawet więcej członków niż  AP. Jednak historycznie to instruktorzy paralotniowi - Stowarzyszenie Instruktorów Lotniowych i Paralotniowych (obecnie członek PFP) jako pierwsi alternatywnie wobec AP zadbali o świetnie przepisy zanim powstało LAF. Fakty stworzyli je tylko dla pralotniarzy. A chwała LAF-ARP to zajęcie się całościowo lotnictwem lekkim. Początkowo był zgrzyt miedzi paralotniarzami a LAF, bo LAF nie było świadome, że paralotniarze mają już sprawy przepisów posprzątanie, ale szybko doszło się do porozumienia i LAF-ARP nie robi przepisów tyczących się paralotniarzy bez porozumienia z paralotnirzami, a nawet samo korzysta z przetartej paralotniowej drogi wyłączeń w trosce o całe lotnictwo lekkie. Generalnie jest powoli nieźle, coraz lepiej, tylko szkoda tej energii która nie tylko idzie na walkę z mentalnością ULC, ale i na na użeranie się z  AP, które nie jest w stanie rozumieć, że cokolwiek ma prawo latać poza lotniskami AP i raczy kolejnymi kłodami. A prawda jest taka, że większość polskich pilotów lata właśnie poza AP. Jak widać ULC też już zrozumiało, że AP nie jest już reprezentatywne w lotnictwie i coraz bardziej ceni sobie rozwiązanie lotnicze proponowane przez opozycje wobec AP które nie potrafi przy obecnym zarządzie prowadzić jakiegokolwiek dialogu poza salą sądową.

aha
Ciekawa mapa polskich lotnisk, co pokazuje ile jest lotnisk poza AP:)
http://lotniska.dlapilota.pl/