Trzymanie za stery na dwu-miejscówce w locie szkolnym lub KTP.

Zaczęty przez Karol Staryszak, Luty 10, 2026, 09:45

Poprzedni wątek - Następny wątek

Karol Staryszak

Pojechałem kiedyś pierwszy raz na Żar. Musiałem zrobić lot sprawdzający - wiadomo, po nim miałem lecieć samodzielnie. Miałem już trochę godzin, pewnie ze 200 więc nie byłem zaraz po podstawówce.

Jakież było moje zdziwienie gdy podczas praktycznie całego lotu instruktor trzymał stery... a szczególnie przy lądowaniu były "zamurowane". Ponieważ wynik lotu był pozytywny, poleciałem sam. Bardzo mnie nurtowało pytanie o sens takiego "sprawdzenia".

Nie jestem instruktorem szybowcowym i nikogo nie wyszkoliłem podstawowo więc moja percepcja tematu może być niewłaściwa. Pamiętam parę wypadków w lotach instruktorskich - również tragicznych więc temat nie jest łatwy ale warto się nad nim pochylić, bo i instrukotrzy bywają nierozumiani ale też uczniowie niedoszkoleni. KTP gdzie pilotuje instruktor traci całkowicie sens...

Był kiedyś taki artykuł w Przeglądzie - "Śmierć czyha na dwusterze" warto byłoby go tu przytoczyć i może się uda jak Sianek znajdzie. :)


Instruktor na sterach – bezpieczeństwo czy pozorna kontrola?

Dlaczego trzymanie za stery jest złe, ale też skąd się bierze i kiedy ma sens.

Lot szybowcem dwumiejscowym daje instruktorowi wyjątkową możliwość: może w każdej chwili przejąć sterowanie. I właśnie ta możliwość bywa nadużywana. Trzymanie za stery przez instruktora – często ,,na wszelki wypadek" – jest zjawiskiem powszechnym, ale rzadko analizowanym. A szkoda, bo jego skutki mają realny wpływ na bezpieczeństwo, jakość szkolenia i rzetelność ocen pilotów.

Dlaczego instruktor trzyma za stery?

Zanim przejdziemy do krytyki, warto uczciwie powiedzieć: to nie zawsze wynika ze złej woli.

Najczęstsze powody są bardzo ludzkie:
– instruktor leci po raz pierwszy z danym pilotem i nie zna jego reakcji
– obawia się sytuacji nieprzewidzianej, szczególnie na niskiej wysokości
– ma za sobą złe doświadczenia z innymi uczniami
– chce zapobiec błędom zamiast na nie reagować
– działa pod presją odpowiedzialności: ,,jak coś się stanie, to ja odpowiadam"

To wszystko jest zrozumiałe. Problem zaczyna się wtedy, gdy kontrola zamienia się w stałe ograniczanie, a asekuracja w permanentne pilotowanie.

Dlaczego to jest złe?

1. KTP, która nie jest kontrolą

Podczas Kontroli Techniki Pilotażu instruktor ma jedno zadanie: sprawdzić technikę pilota, a nie ją poprawiać w trakcie lotu.

Jeśli instruktor trzyma ster wysokości, ,,prowadzi" szybowiec w zakręcie lub koryguje każdy ruch pilota, to w rzeczywistości nie sprawdza techniki, tylko demonstruje własną.

Taka KTP:
– nie pokazuje realnych nawyków pilota
– nie ujawnia jego błędów
– daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa

Pilot po locie może usłyszeć ,,było dobrze", ale tylko dlatego, że nie miał okazji polecieć samodzielnie.

2. Szkolenie podstawowe bez nauki

W lotach szkolnych ciągłe trzymanie za stery ma jeszcze poważniejsze konsekwencje.

Uczeń:
– nie czuje rzeczywistej reakcji szybowca
– nie uczy się korekt
– nie popełnia błędów (a więc nie uczy się ich rozpoznawać)
– zaczyna ,,czekać" na ruch instruktora

Instruktor może mieć wrażenie, że ,,wszystko jest pod kontrolą", ale w rzeczywistości uczeń nie buduje własnej kontroli.

Dlaczego mimo wszystko to się dzieje?

Bo instruktor:
– odpowiada za bezpieczeństwo
– często szkoli pod presją czasu i organizacji
– bywa zmęczony
– nie zawsze ma jasną granicę między asekuracją a ingerencją

To nie jest zarzut – to opis rzeczywistości. Problem pojawia się wtedy, gdy brak zaufania do ucznia staje się stałym elementem szkolenia.

Kiedy to jest dobre i uzasadnione?

Pierwsze loty – pilotowanie wspólne

W pierwszych lotach uczeń nie zna charakterystyki sterów ani reakcji maszyny. Wtedy pilotowanie wspólne ma sens i jest wskazane: instruktor pokazuje reakcje szybowca i delikatnie ogranicza wychylenia.

Kluczowe słowo: czasowo.

Nauka lądowania – gotowość do reakcji

Podczas nauki lądowania instruktor musi mieć możliwość natychmiastowej ingerencji, bo błędy są dynamiczne i dzieją się bardzo nisko.

Typowe sytuacje:
– zbyt wysokie wyrównanie
– brak wyrównania
– przeciągnięcie
– niewłaściwa korekta kierunku

Chodzi o trzymanie rąk blisko sterów, ale ingerowanie tylko wtedy, gdy to konieczne.

Granica, która robi różnicę

Różnica między dobrym a złym użyciem sterów przez instruktora nie leży w samym fakcie ich trzymania, ale w odpowiedzi na pytanie:

Czy uczeń faktycznie pilotuje?

Dobry instruktor pozwala popełnić błąd, ale nie pozwala, by błąd stał się niebezpieczny.

Podsumowanie

Trzymanie za stery nie jest złem samym w sobie, ale nadużywane szkodzi szkoleniu i ocenie pilotów.

Bezpieczne szybownictwo polega na tym, że pilot uczy się samodzielnie reagować, a instruktor obserwuje, ocenia i interweniuje tylko wtedy, gdy trzeba.

Bo w locie jednomiejscowym nikt już tych sterów za niego nie potrzyma.

Jeśli czegoś nie mogę naprawić, to znaczy że nie jest to zepsute... - Alf.

Karol Staryszak

Znalazł :)
26 lat temu...

 Nie można wyświetlić tego załącznika.
Jeśli czegoś nie mogę naprawić, to znaczy że nie jest to zepsute... - Alf.

ML

Fajny artykuł Karol!

Poleciałem w zeszłym roku jako "bezpiecznik" na termikę z pilotem bez licencji. Ależ to było dla mnie ogromne wyzwanie, żeby "chyba delikatnie" nie trzymać za stery w różnych fazach lotu.

To siedzi głęboko w nas i jest powiązane z poczuciem bezpieczeństwa oraz potrzeby kontroli. Ciekaw jestem zdania instruktorów jak sobie z tym radzą :-)

xcpilot

Nie sądzę żeby instruktor, który popełnia takie błędy był w stanie się do tego tutaj przyznać na forum, bo w jego przekonaniu on te stery trzyma "bo tak trzeba". Często to wynika z braku "wylatania się" instruktora w locie samodzielnym-swobodnym i wykorzystuje każdą okazję lotu z uczniem, żeby sobie po prostu polatać... Takie moje obserwacje zarówno z poziomu pilota jak i instruktora.
Sierra Zulu