Ochrona przestrzeni klasy G

Zaczęty przez Karol Staryszak, Sierpień 14, 2026, 12:19

Poprzedni wątek - Następny wątek

Karol Staryszak

Ochrona przestrzeni klasy G – grupa dyskusyjna

Hej Wszystkim,

Zakładam grupę dyskusyjną związaną z ochroną przestrzeni klasy G. Na pewno było już wcześniej sporo takich inicjatyw, ale wydaje mi się, że były one bardziej lokalne, a my jako środowisko szybowcowe, ale docelowo nie tylko, potrzebujemy raczej grupy i inicjatyw działających szeroko na terenie całego kraju.

Pytanie jest takie: Jak będzie wyglądać przestrzeń za 10 lat? Moim zdaniem już widać, że dużo gorzej niż teraz, a to nie jest daleka przyszłość.

Problem

Każdy widzi, że przestrzeń się zagęszcza, jest i będzie coraz więcej zakusów, aby ją coraz bardziej szatkować. Oczywiście jest to zrozumiałe czasami, ale z drugiej strony zabieranie przestrzeni na wyłączność powinno być ograniczone do minimum.

Mamy wiele przykładów, gdzie sami użytkownicy przestrzeni G zabierają przestrzeń, której nie wykorzystują, bo po prostu mogą i nie ma za to żadnych konsekwencji – przykład: zajmowanie całego wielkiego ATZ-u, bo są wykonywane skoki spadochronowe nad lotniskiem w promieniu 2 km.

Niekoniecznie naszym celem powinno być wojsko, choć oni w niewykorzystywaniu przestrzeni wiodą raczej prym, a zdecydowanie zajmują jej najwięcej na razie.

Plan działania i po co ta grupa

Prawdopodobnie każdy z nas będzie miał inny pomysł na to, co jest najistotniejsze i jak można coś zmienić.

Ja osobiście jestem zwolennikiem działań systemowych, które być może dałoby się ,,przepchnąć" wyżej i z roli zależnych od dużych graczy użytkowników może moglibyśmy się stać usadowionymi prawnie współużytkownikami?

Być może dałoby się stworzyć system, który sam będzie ograniczał niepotrzebną zachłanność.

Wstępnie rozmawiałem z większością z Was o moich pomysłach i usłyszałem od Was wiele cennych uwag i już działających inicjatyw.

Grupa na WhatsAppie nie jest idealnym środowiskiem do dyskusji, ale od czegoś trzeba zacząć.

Jeśli popatrzymy na przestrzeń w Niemczech, to ukazuje się zupełnie inny obraz niż ten, który mamy w Polsce. Dlaczego tak jest? Czy tam mniej jest wojska, przemysłu, ruchu lotniczo-przewozowego? Na pewno jest więcej użytkowników GA.

Moim pierwszym i może kontrowersyjnym pomysłem jest wprowadzenie podatku od przestrzeni zajętej na wyłączność i która wycina klasę G, czyli w zasadzie jest w niej wszystko, co jest poniżej FL95?

Oczywiście nie jest to po to, żeby walczyć z TMA czy CTR-ami zatłoczonych lotnisk komunikacyjnych czy aktywnych lotnisk wojskowych, ale wszyscy znamy przykłady innych lotnisk, gdzie nic się przeważnie nie dzieje, a TMA jest zawsze bezsensownie aktywne.

O tyle to rozwiązanie może być dobre, że działa całościowo na wszystkich.

Stąd pomysł zaangażowania polityków w ten temat i dziękuję Włodkowi Skalikowi, że zgodził się z nami współpracować.

Sami, czy nawet z AP, jesteśmy moim zdaniem za słabi lub za słabo reprezentowani. W AP zresztą wątpię, że znajdziemy kogoś, kto się tym tematem zajmie należycie, ale trzeba raczej wykorzystać to, że go mamy.

Sumując: jeśli my się tym nie zajmiemy, nie mamy co liczyć na innych, czy rozsądek lub zrozumienie ze strony dużych graczy.

Czego potrzebujemy?

Moim zdaniem na razie potrzebujemy pomysłów, co i jak można zrobić systemowo i na teraz, aby:

1. Ograniczyć tworzenie nowych stref rezerwowanych na wyłączność.

2. Zmienić dotychczasowe granice lub sposoby wykorzystania obecnej przestrzeni, aby umożliwić lub zwiększyć jej dostępność dla GA.

3. Znaleźć argumenty, które można przedstawić i które będą zrozumiane przez nielotów, na poparcie tego, aby klasa G była nietykalna mniej więcej tak samo jak parki narodowe.

4. Musimy się zjednoczyć z innymi użytkownikami przestrzeni G, takimi jak wszelkiej maści: ultralajciarze, paraglajciarze, baloniarze, szybownicy – ogólnie wszyscy, którzy wykonują przeloty.

5. Musimy mieć przykłady, jak to jest zorganizowane w innych krajach. Szczególnie cenny jest przykład Niemiec, bo to sąsiedzi i tam chyba jest najlepsza przestrzeń dla GA.

6. Pytanie: co zrobić, żeby jak już ktoś się ,,dogada" i zwolni się jakaś przestrzeń, zazwyczaj nikt oprócz niego nie wie, że jest otwarta/podniesiona itd.

7. Czasem nie potrzeba, żeby była jakaś strefa zajęta, ale żeby była widoczna np. w AUP jako informacja, że tam są wykonywane operacje, nawet jeśli nie są zgłoszone.

Byłem świadkiem, jak śmigłowiec ratowniczy LPR przeleciał bardzo blisko glajciarza na holu samochodowym i później się okazało, że loty w Borsku nie były zgłoszone. Informator FIS nie miał tej informacji i w konsekwencji nie przekazywał jej nikomu, a pilot LPR nie miał świadomości, że w Borsku przy ładnej pogodzie glajciarze wykonują kilkaset operacji dziennie na 800-metrowej linie.

Niestety, lecąc na łączności z FIS, ma się fałszywe wrażenie, że informator informuje Cię o wszelkim ruchu, a tak zupełnie nie jest.

Co dalej?

Docelowo Włodek wspomniał o spotkaniu parlamentarnym, gdzie można by już bardzo konkretnie wyjść z jakimiś propozycjami.

Co należałoby wiedzieć na początku?

Jak wygląda proces tworzenia klasy G, czyli dodawania nowych jej elementów? Kto o tym finalnie decyduje i na jakiej podstawie?

Obecna forma konsultacji społecznych nie jest i nie będzie efektywna i skuteczna w celu ochrony klasy G. Oczywiście zadziała czasem, jak znajdą się merytorycznie przygotowani ludzie, którym dane propozycje ewidentnie kolidują z działalnością, ale to nie jest systemowa z naszej perspektywy droga do jej ochrony.

Musi być system, który sam się ogranicza. Taki, który nie uniemożliwia tworzenia nowych stref na czyjeś potrzeby, ale powinien ograniczać nieuzasadnione blokowanie przestrzeni, która nie jest w danym momencie wykorzystywana.

Jeśli ktoś ma pomysł, kogo dodać do grupy, to proszę o info.

Przydałby się na pewno ktoś, kto zna się na prawie, szczególnie Ustawie Prawo Lotnicze oraz Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie struktury polskiej przestrzeni powietrznej, bo od tego trzeba zacząć.
Jeśli czegoś nie mogę naprawić, to znaczy że nie jest to zepsute... - Alf.