Obóz Falowo-Żaglowy GSS-KSS "ŻAR 2013" w dn. 2-11.11.13 (turnus 2.)

Zaczęty przez RB, Wrzesień 17, 2013, 14:49

Poprzedni wątek - Następny wątek

Mars

Dzisiaj strzeliliśmy się na magurkę, dosyć silny żagiel, na którym bardzo szybko wykręciliśmy 1800 m i z prostej pod Skrzyczne, tam już kontakt z dobrą falą.

Było bardzo wysoko i z noszeniami średnimi na fali nawet do 3-4 m/s.

kolczak

A mi sie pierwszego dnia, po niezamierzonym zwiedzeniu okolicy, udalo zaliczyc pole. Dzieki ekipie naziemnej za pomoc w odnalezieniu sie w sytuacji, a ekipie ratunkowej za blyskawiczna zwozke:)
Gratuluje poniedzialkowych osiagniec i nie ukrywam ze zazdroszcze :)

Marcin B.


RB

Wczoraj tj. we wtorek nie lataliśmy, przechodził deszczowy front. Wieczorem wykład na temat ratownictwa i praktyczną naukę resuscytacji przeprowadził kapitan-ratownik z Państwowej Straży Pożarnej.
Dzisiaj pogoda będzie w kratkę, można spodziewać się przelotnych opadów, ale szybowce są w gotowości i jeśli tylko chmury się nieco podniosą, ruszą starty na żagiel.
Trochę statystyki z poniedziałku: wykonaliśmy 48 startów na żagiel i z żagla loty na falę. Latały 23 szybowce, które nalatały w sumie 108:14 godz. Wykonano 192 operacje lotnicze tj. starty i lądowania zarówno szybowców, jak też samolotów holujących. Wg niepotwierdzonych informacji 4 pilotów osiągnęło warunek przewyższenia 5 000 m na diament.
Na dzisiaj wieczorem zaplanowaliśmy wykład dr n.med. Anny Basińskiej-Szafrańskiej ordynatora z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, na temat postrzegania i jego wpływu na podejmowanie decyzji.

R2

Widok z kamery powala... mokro i deszczowo a na trawie stoją 4 Puchacze i jednomiejscówka... Duch w narodzie nie ginie... Pokażcie mi choć jeden aeroklub, w którym takie rzeczy są możliwe, żeby nie powiedzieć że to standard ;-)

RB

Cytat: R2 w Listopad 06, 2013, 09:19
Widok z kamery powala... mokro i deszczowo a na trawie stoją 4 Puchacze i jednomiejscówka... Duch w narodzie nie ginie... Pokażcie mi choć jeden aeroklub, w którym takie rzeczy są możliwe, żeby nie powiedzieć że to standard ;-)

Duch wzleciał, a wraz nim pierwsze Puchacze. Chmury nisko, ale nic to...


[załącznik usunięty przez administratora]

andrzej

No co tam?
Nic nie piszecie?
Szybowce wystawione  na start, a co w poprzednie dni?
andrzej

Bartek Neroj

W dniu zamykającym turnus pogoda nie pozwoliła na wzloty, ciągły opad od późnych godzin nocnych trwał nieprzerwanie przez całe przedpołudnie.
Wcześniej udało się polatać "z przytupem". Np. w piątek, zwłaszcza przed południem, można było bez większych problemów wyskoczyć ponad 5000 m, w sobotę noszenia nie były tak wielkie a po południu się rozpadało ale do mniej więcej 14:00 można się było utrzymać w powietrzu. Wczoraj nie wiało zbyt mocno ale około południa pojawiła się termika co o tej porze roku nie jest częste. Po południu zaś z powodzeniem można było utrzymać się na żaglu nad Żarem, tak więc loty trwały do zachodu słońca. W ciągu tygodnia najlepiej latało się w poniedziałek, potem było "w kratkę". Podsumowując, ilość operacji wykonanych na Żarze robi wrażenie.

Duże podziękowania dla trzech ekip:
1. Ekipa pierwsza to uczestnicy kursu, którzy bez zbędnego ociągania od rana wyhangarowywali sprzęt i aktywnie latali (mimo pewnych braków sprzętowych obyło się bez ofiar przy ustalaniu kolejek)
2. Ekipa druga to organizatorzy czyli KSS - zorganizowanie zupełnie bezinteresownie ogólnopolskiego (a właściwie europejskiego) obozu i to w dwóch turach wymagało dużo poświęcenia, samozaparcia i przede wszystkim chęci.
3. Ekipa trzecia i chyba najważniejsza to szeroko rozumiana ekipa GSS, zaczynając od pracowników, przez holowników i mechaników po instruktorów (w tym tych przyjezdnych tylko po to, żeby wspomóc imprezę). W obliczu wątku o potrzebach zmian w GSS, wzajemnych "kamyczków do ogródka" trzeba tłustym drukiem napisać że na Żarze lata się dużo i często

Dzięki za kilka naprawdę fajnych dni !
Bartek Neroj


GG

Pogoda nie rozpieszczała, ale dało się fajnie polatać. Czasami dopóki chmury nie przykryły szczytów...


Czasami trochę wyżej...





A w niedzielę niespodzianka dla niekryjących radości pilotów płaskodennych - "termożagiel" i Cu pod którymi dało zapuścić się np. nad Żywiec :)


Dla mnie osobiście najciekawszym dniem pod względem pogodowym była sobota. Pełne pokrycie na 900-800 m lub niżej, nosiło i w górach i w kotlinie - od Żywca po Bielsko, do którego można było dolecieć omijając przykryte chmurami schronisko na Magurce. Później, po zmianie kierunku wiatru żagiel na Jaworzynie i zachodnim stoku Żaru. Jakby tego było mało w pewnym momencie powstała luka w najniższym zachmurzeniu i pojawiło się zafalowanie nad jeziorem Międzybrodzkim. Zanim zaczęło na dobre lać po południu, było dobrych kilka godzin latania w warunkach, w których na nizinach nawet z domu bym nie wychodził ;) 

Pozwolę się podłączyć pod podziękowania Bartka.
Pozdrawiam i do zobaczenia.