Ratujcie Żar !

Zaczęty przez Tomasz K, Styczeń 30, 2015, 09:53

Poprzedni wątek - Następny wątek

Tomasz K

Komisja Szybowcowa poinformowała o odwołaniu Wojciecha Kosa z Rady GSS  Żar. Prusaczyk zapowiedział przywrócenie go do Rady przez ZAP, albo swoją rezygnację.
I co dalej ? Destrukcja jest łatwa, gorzej z konstruktywnymi działaniami. Grabarze Żaru doprowadzili do całkowitej destabilizacji zarządzania przez ciągłe zmiany personalne i dezorganizację działań długofalowych mających na celu podniesienie efektywności wykorzystania potencjału Szkoły. Zmarnowano ogromny potencjał jaki stanowi współdziałanie z ludźmi skorymi do wspierania Szkoły w różnych formach. Odrzucono możliwość remontu hotelu z pomocą środków unijnych. Zadłużono GSS - wkrótce okaże się kto jest wierzycielem i jakie ma intencje. Zaniechano realizacji zawodów sportowych budujących prestiż ośrodka.Nie ma pozytywnych sygnałów odnośnie naprawczych działań. U progu sezonu nie nie ma samolotów holujących. Za kilka dni audyt ULC - a na Żarze okres smuty, bo Prusaczyk pełniący tymczasowo  obowiązki prezesa wyjeżdża po feriach. Ponawiam więc apel o zaniechanie bierności a zrzeszenie się wszystkich tych którym nie jest obojętny dalszy los szkoły dla bardzo pilnej potrzeby reaktywacji kolebki naszego szybownictwa. Nie gderajcie a bierzcie się do roboty nim będzie zbyt późno !

mariusz.j

To naprawdę przykre widzieć takie posty. Z taką informacją. Żar to jedno z najładniejszych miejsc w Polsce, w dodatku z niebyle jaką atrakcją dla widzów - latające nad głową szybowce, a jeśli się jest na którejś z gór to często tuż nad głową, bo co to te 50 m gdy się patrzy z ziemi :)
Bardzo by szkoda było, by znów okazało się jak zwykle że nam się nie kalkuluje a przyjdą obcy z zagranicy i jakoś nie mają problemów z płynnością finansową. Czesi tuż za granicą przecież latają i jakoś dają radę. Czy w naszym kraju wszystko musi padać na mordę ?!?
Niestety, jak się obserwuje to odpowiedź jest prosta - musi. Na pewno nie bez znaczenia jest to że ten "pasożyt" zwaną Polską czyli obecna struktura polityczno-urzędniczo a realnie mafijno-złodziejsko-kolesiowska, niszczy wszystko zbyt dużymi podatkami bo są niemałe w stosunku do zarobków. Ludzie mieliby o wiele więcej pieniędzy gdyby na dzień dobry nie kradziono by im ponad 40 % dochodu, kolejne 23 kradnąc przy każdy produkcie wraz z VATem. Ktoś powie że w innych krajach też się płaci, ale tam się za to ma drogi, służbę zdrowia i inne, gdy Polak musi po raz kolejny za to zapłacić z kieszeni.
Poza tym, w innych krajach te relacje są inne i niestety dużo korzystniejsze, więc to co Polacy mogą zrobić za te nieco ponad 40 % gdy ceny są często wyższe niż w sąsiednich krajach jest dużo mniejsze niż to co mogą zrobić Niemcy, Holendrzy, Szwedzi. I to wszystko w kraju który rządowa propaganda kłamliwie nazywa "przodującym" w Europie i mogącym być wzorem dla innych. Dobrze że "zielona wyspa" zniknęła z mediów ale i to pewnie tylko dlatego że komuś się przypomniało, iż zgnilizna ma właśnie ten kolor wcale często.

No cóż, pobiadolić każdy lubi ale oprzyjmy się na faktach.
Niedaleko ode mnie jest aeroklub, bardzo podobny do Żaru. Góry, 2 puchacze o wiele lepiej oprzyrządowane i w zdecydowanie lepszej wersji, jeden Junior, kilka innych znacznie droższych szybowców zachodnich np. ASW.
Holuje jeden z dwóch Pawnee, a jak potrzeba to obydwa.

Oczywiście "burżuazyjny" kraj, z droższym paliwem, wyższymi opłatami itd. Drogi kraj by powiedział Polak ze swoją polską pensją.
A ceny klubowe ?
A proszę:
- holowanie na 2000 ft, niecałe 30 F (ok 150 zł)
- godzina szybowca jakiegokolwiek - ok 20 F. (ok 100 zł)
innych opłat nie ma za wyjątkiem opłaty członkowskiej 200 F (ok 1000 zł).

Klub nie lata cały rok, a w sezonie zimowym tylko w weekendy i to o ile są warunki a nieczęsto - Atlantyk funduje często nieciekawą pogodę.

Jak się dobrze przyjrzeć to ceny są dziwnie zbliżone do polskich a znam polskie kluby które je przebijają.
Jak Ci obcy to robią że mimo droższego o te 20 % paliwa, droższego sprzętu i wyższych opłat jednak latają w podobnych cenach jak w Polsce ?!?!
No to przecież nie może być możliwe, można by rzec !
A skoro nie jest możliwe a jednak jest faktem to pytanie jest proste, jak Oni to robią że mimo wyższych choćby kosztów paliwa, droższego sprzętu i wyższych opłat, robocizny itd. jednak latają w takich samych - bo możemy zrównać, cenach jak w Polsce ?!?

Na Żarze dzieje się bez wątpienia niedobrze. Wzorem rządowej bandy mnoży się kolejne opłaty co na pewno nie jest dobre dla popularności Żaru a też już widać ich wzrost. Koszt holu jest już taki jak w owym zagranicznym klubie. Koszt szybowca jeszcze niższy, ale jeśliby doliczyć instruktora, opłaty startowe i inne jakie się wprowadza, to wyjdzie więcej.
To chyba nie tędy droga.

Pora chyba na poważnie zastanowić się czy z lataniem, tak jak ze wszystkim w naszym kraju, wyjdzie podobnie jak z innymi cenami, że zarobki będą polskie, a ceny to w Niemcach czy innych krajach niższe, bo jeśli tak to na dobrą sprawę lotnictwo w Polsce dobrze na tym nie wyjdzie.

Nietrudno się domyślić że podałem ceny z klubu w UK, a ciekaw jestem co możecie dopisać z innych krajów. Swego czasu badałem to w Norwegii i tam był nieco drożej niż w Polsce, a obecnie pewnie różnica się albo zmniejszyła, albo ceny się zrównały.

Neroj

Próba wprowadzenia wyższych cen, która oficjalnie stała się powodem zwolnienia kolejnego prezesa wcale nie dowodzi tego, że latanie u nas musi być drogie. Bo jeśli w hangarze stoją 3 czy 4 samoloty, które mogą holować a w praktyce ściąga się kolejny z innego lotniska dowodzi, że nie tu leży pies pogrzebany.
Szczerze mówiąc dla mnie - pilota prywatnego szybowca - zmiana ceny o 10 zł w górę czy w dół jest mniej ważna od tego czy w ogóle będę mógł w dniu falowym przyjechać rano na lotnisko, zostać wyholowanym i polatać ( o lataniu w sezonie termicznym nie wspominając).
Piloci nie dysponujący swoim sprzętem mimo patrzenia na ceny za wynajęcie szybowca też bardziej interesować się będą tym czy w ogóle da się polatać na Żarze niż tym za ile.
Jest oczywiście duży skrót w tym co piszę bo jest poziom cen, którego środowisko nie zaakceptuje i w konsekwencji lotnisko może upaść ale w przypadku Żaru najwyraźniej nie chodzi o ceny a złą organizację jako taką.
Stąd sądzę, ze apel pana Tomka dotyczy zupełnie innych problemów. Wezwanie do konsolidacji środowiska jest ważne a jednomyślność co do kierunku rozwoju Żaru przyniesie efekty w spojrzeniu długookresowym.
Niestety w obecnej sytuacji trzeba rozwiązań trafnych i szybkich ale leżących w rękach grupy kilkunastu osób mających realny wpływ na zarządzanie Żarem.

Osobiście powiem szczerze, że nie "ogarniam kuwety" jeśli chodzi o Żar. Z jednej strony (przynajmniej na forum internetowym) panuje niemal jednomyślność co do Żaru - tego jaką powinien pełnić funkcję i w którą stronę iść.
Z drugiej strony widzę, że za większością zmian kadrowych stoi jakiś pan Prusarczyk - człowiek którego osobiście nie znam, nigdy nie widziałem na żadnych zawodach czy pikniku lotniczym (może sam na wiele nie jeżdżę). Zdania więc specjalnie o nim nie mam - mogę co najwyżej w oparciu o jego wpisy na facebooku i stronie Żaru wnosić, że wiedzę o zarządzaniu ma bardziej teoretyczną niż praktyczną i chyba jednak spoza branży lotniczej. Nie bardzo jednak rozumiem jakim cudem osoba nie mająca poparcia w środowisku ma tak duże możliwości w wpływaniu na politykę kadrową GSS.
Z trzeciej strony nie ma co ukrywać, że kłótnie i afery (czasem niemal rękoczyny) między byłymi, obecnymi a może nawet przyszłymi członkami różnych rad, zarządów i ciał doradczych nie są niczym nowym na Żarze - wiec chyba każdy ma "coś za uszami".

Prawdopodobnie (a może nawet na pewno) jest jak zwykle - czyli chodzi o pieniądze a nie o wyższe dobro dla środowiska.

Żar potrzebuje naprawdę dobrego administratora, który z jednej strony będzie umiał spojrzeć na całość jak na przedsiębiorstwo, z drugiej jak na klub - gdzie zysk nie jest celem w samym sobie a jedynie ekonomiczną koniecznością. I jeszcze na dodatek będzie osobą ogólnie poważaną i nie dającą się wciągać w personalne rozgrywki. Potrzebny charyzmatyczny wizjoner a nie dorobkiewicz. I na dodatek musi tego chcieć ....Ciężka sprawa.

mariusz.j

#3
Niby nie, ale jeśli porównać ceny i relacje zarobków to latanie w Polsce już jest drogie, a teraz zaczyna kosztować tyle ile zagranicą. Nie ma żadnego normalnego uzasadnienia dla sytuacji, gdy w środowisku o wyższych kosztach cena jest taka sama jak w środowisku o niższych kosztach, gdy to drugie jeszcze podnosi ceny do tego samego poziomu.  Koszt holowania powinien być niższy o 20 % - bo tyle wynosi różnica w cenach paliwa oraz odpowiednio za utrzymanie holówki bo roboczogodzina w Polsce jest kilkukrotnie tańsza. Załóżmy że niech to będzie tylko w sumie 20 + 10 %, co by oznaczało że biorąc pod uwagę realne koszty, hol na 700m nie powinien kosztować więcej niż 100 zł a i to górna cena.

Nie zgodzę się też z Tobą odnośnie tego że piloci nie będą patrzeć na ceny. Znam i relacje swoich kolegów którzy już w zeszłym roku narzekali że wiele nie polatali, a kasa poszła i to wcale niemała. I nie należą do tych zarabiających najwyżej średnią krajową.

Drugi aspekt jest taki, który jednocześnie doskonale wskazuje na wzorzec myślenia - co też niedwuznacznie zauważyłem uprzednio, że jeśli mało kasy to robimy najprościej - podnosimy ceny i się cieszymy z tego ile kalkulator więcej pokaże. To myślenia kiepa z ledwo dodukanym podstawowym wykształceniem (nie odnoszę do nikogo - przykład), bo za chwilę okazuje się że rynek to zupełnie nieznana kiepowi rzecz i spadek chętnych jest na tyle duży że zamiast więcej zarobiło się mniej.
No to cóż dalej ?
No trzeba znów podnieść ceny i błędne kółko się zamyka. Wystarczą 2..3 kroki tego rodzaju a kółko się zamyka na stałe i ceny zaczynają gonić własny ogon z wiadomym skutkiem. Sam mogę wskazać klub gdzie tak się właśnie skończyło - kiepska atmosfera a ceny były niezłe, doprowadziła do braku chętnych i wzrostu cen. Dziś ubezpieczą ze 3 szybowce na sezon z chyba 20-u a nalot to jak pamiętam ok 20 godzin był w sezonie, odliczając podstawówkę i nalot instruktorów ( z uczniami) osobno wykazane. W sumie lata par znajomków i to wszystko.
Prawa rynku są nieubłagane, a prawa rynku mówią że podniesienie ceny o znaczący procent powodują 2..3 krotnie większy odpływ klientów i spadek przychodów zamiast ich wzrostu.
A na Żarze to już druga podwyżka bo w sezonie jakoś już jedna była częściowo wprowadzona, co miałem okazję zauważyć. Było to jakoś między czerwcem a październikiem.

Kto i jak oraz o co się tam bije, mnie jako pilota mało obchodzi. Obchodzi nas natomiast to by atmosfera była dobra, ceny były tolerowalne i nie tworzyło się różnych systemów dopłat/opłat/doliczeń itd. oraz co chwila któreś z tych cen podnosiło bo to po prostu świadczy o kiepskim administratorze, braku pomysłu oraz jakiejkolwiek strategii w tym finansowej i ogólnej jeśli mamy mówić o tej służącej rozwojowi Żar.  Ale na inną to właśnie strategię może wskazywać całokształt działań.
Nie wiem czy było idealnie uprzednio - w sumie w tym kraju idealnie warto by wogóle nie używać bo nic tu idealnie nie działa i jeśli działa w miarę to już jest sukces, ale we wcześniejszych latach Żar działał bez większych zakłóceń gdy było tam parę znanych większości ludzi.

przemek łośko

Mariusz,

nie zgodzę się z Tobą całkowicie.

Koszty <b>materiałowe</b> związane z utrzymaniem w ciągłej zdatności sprzetu latającego są zbliżone w całej Europie. Podatki wszelkiej maści z kolei są procentowo w Polsce daleko wyższe (jesteś w UK, więc na pewno wiesz ile za ZUS płaci tamtejszy self employed; wiesz także, że od kwietnia 2015 przychód zwolniony od podatku wyniesie w UK 10600 funtów - dla porównania w Polsce jest to niewiele ponad 3000 złotych).

Dlatego, owszem, koszty robocizny są w Polsce niższe, ale koszty obciążeń kilkukrotnie wyższe niż w UK, więc per saldo mozna mówić o zbliżonych kosztach.

Jaki skutek ma taka sytuacja? Ano taki, że w kieszeni obywatela brytyjskiego zostaje daleko więcej pieniędzy na dobra luksusowe i te adresujące najwyższe piętro w piramidzie potrzeb (że posłużę się modelem Maslowa). I takie dobra obywatele brytyjscy łatwiej kupują - nawet aerokluby mają większy obrót.

Dochodzi jeszcze jeden, bardzo istotny czynnik. W UK nie było utraty w ciągłości odnawiania tkanki lotniskowej: hangarów, sprzętu latającego, budynków. W Polsce było kilka dziesięcioleci, podczas których nie odnowiono tej tkanki. A zatem polskie aerokluby, szkoły zmuszone są po pierwsze łożyć nieproporcjonalnie więcej niż w UK na remonty, po wtóre szukac środków na głęboką modernizację swoich nieruchomości oraz na wymianę holówek i naprawę szybowców. Żar jest dobrym przykładem: to właśnie tu jest jedyny na świecie Junior, który wylatał ponad 6000 h.

Prawa rynku działają bezwzględnie, jak zauważyłeś, ale... w gospodarce wolnorynkowej. Czy naprawdę uważasz, że sterowana podatkami i dotacjami gospodarka jest wolnorynkowa? Kto i dlaczego miałby dopłacać do kosztów holowania, żeby szybownik mógł uznać, że "nie jest za drogo, jest w sam raz"? Również na Żarze możesz zmieścić się w 100 zł w kwocie za hol: po prostu wyczep się poniżej 500m. Tu nie ma potrzeby holować się wyżej, zwłaszcza, kiedy jest żaglowo, falowo.

Mylisz się zatem w całej rozciągłości. Całe aeroklubowe lotnictwo w Polsce jest niedofinansowane i zaniedbane od wielu lat. Od czasu, gdy znalazło się w gestii Ministerstwa Sportu, a nie Obrony (które dysponuje gigantycznym budżetem na najbliższe lata), jeszcze bardziej poodupadło. W MS pracują bowiem tyczkarze, biegacze, chodziarze i zapaśnicy. ale lotników jest jak na lekarstwo. Tymczasem lotniska to zasób strategiczny państwa - rozumieją to inne nacje, a w Polsce urzędy gminne nakładają podatek od nieruchomości, taki sam jak od ziemi uprawnej, lub wykorzystywanej do innych, gospodarczych celów (byłoby ideałem, gdyby uprawiać ziemniaki i startować zarazem). Jednoczesnie członkowie aeroklubów zarabiają w polskich realiach, pomagają swojemu aeroklubowi wedle swoich, często skromnych możliwości, gdyż nasza Polska nigdy nie pozwoliła im zarobić tyle, ile pozwoliła zarobić swoim poddanym angielska królowa (przywołany wyżej limit). Stąd, jak sądzę, pomoc klubowiczów angielskich, którą okazują swoim aeroklubom, jest bardziej szczodra i systematyczna - w końcu przynależność do klubu rządzi się swoimi, honorowymi prawami i wspaniale adresuje najwyższy poziom piramidy Maslowa.



Żółw

A ile etatów jest na Żarze?

Bo w Prievidzy 1, w Jeseniku 1/2 a w Nitrze 1 etat.
Mają CAMO, szkolą itp itd.

Nie mają za to tzw hotelu. A Żar ma. A etaty jak i tzw hotel kosztują.

W UK podobnie - nie ma etatów. Mamy ciągle postkomunistyczną strukturę i sposób myślenia.
Struktura - musi być etatowy dyrektor, prezes czy jak to zwał, szef wyszkolenia, mechanik, kucharka, recepcja itp itd. Jakby było to nam konieczne do szczęścia.

Zaraz usłyszę że w Polsce się nie da. Koledzy z Aeroklubu Ziemi Jarosławskiej pokazali że się da.
KSS, AZJ, Aeroklub Żar - czyli nowe organizacje powstające od zera bez czapy z starych dawnych czasów pokazują że może być normalnie.
To co działo się przez te 26 ostatnich lat mogło się tak dziać dzięki sprzedaży paru lotnisk i finansowaniu starej formy aeroklubów.
Zupełnie irracjonalnej z ekonomicznego punktu widzenia.
Pozdrawiam
Żółw

przemek łośko

Szef Wyszkolenia (HT) nie jest potrzebny w CAMO, ale jest potrzebny w ATO. Na Żarze są w chwili obecnej 4 etaty techniczne (1 w wyszkoleniu, 3 w technice). Sezonowość w intensywności latania powoduje, że np. teraz być może wystarczyłoby pół etatu w wyszkoleniu. Ale nie wystarczyłoby, bo nasz kochany ULC po raz kolejny zmienia przepisy dla organizacji szkoleniowych ATO, przechodzimy z przepisów JAR na PART-y i od 8 kwietnia br. znów całe szkolenie bedzie wyglądać inaczej. Więc ktoś musi te papiery przerobić, całą instrukcje operacyją, ktoś musi jako guru obronić Ośrodek w trakcie audytu.

Nie wiem, czy Jesenik ma organizację szkoleniową, nie wiem także jak interpretuje przepisy EASA czeski odpowiednik ULCu. To ma, prawdopodobnie, znaczenie. Nigdzie bowiem w świecie urzędy nie są tak "przyjazne" jak w Polsce :D

Kucharka na Żarze na siebie zarabia, podobnie pomoc kuchenna, podobnie kawiarnia. I jeszcze coś zostaje. "Hotel" jest w gruncie rzeczy internatem. Przecież ten budynek powstał kilkadziesiąt lat temu i nigdy w zamierzeniu nie miał byc hotelem, tylko bazą dla junaków, którzy w razie potrzeby wstawią w okna worki z piaskiem i prowadzić będą ostrzał. Przerobienie internatu na "hotel" nastapiło w latach 90-tych, kiedy rezerwy proste jeszcze to umożliwiały. Ale nie nastąpiła przebudowa. Dlatego w obiekcie, który ma 2451 m2 pracuje może 800 m2. Całą resztę trzeba ogrzać. Właśnie o tym mówię: nigdy nie znalazły się środki na to, aby ten obiekt gruntownie przebudować lub zburzyć, a na jego miesjcu postawić nowy, dostosowany funkcjonalnie do potrzeb i ewentualnego popytu.

Bywałeś na pewno w ogromnej liczbie hoteli, więc wiesz, że jakiś minimalny skład personelu hotelowego wymuszony jest wielkością obiektu. Wiemy obaj, jakie są możliwości zmian w zakresie personelu hotelu, ale też wiemy obaj, że wymaga to nakładów na modernizację obiektu. A przecież także obaj mamy wątpliwość, czy aby te nakłady mają sens, czy nie lepiej zmodernizować ten obiekt buldożerem?

Nie da się nadrobic czasu straconego od połowy lat 70-tych w jeden rok. Ba, nie da się nadrobić czasu straconego w latach 90-tych w jeden rok.




tomkrok

#7
Cytat: Żółw w Luty 02, 2015, 22:47
A ile etatów jest na Żarze?

Bo w Prievidzy 1, w Jeseniku 1/2 a w Nitrze 1 etat.
Mają CAMO, szkolą itp itd.

Nie mają za to tzw hotelu. A Żar ma. A etaty jak i tzw hotel kosztują.

W UK podobnie - nie ma etatów. Mamy ciągle postkomunistyczną strukturę i sposób myślenia.
Struktura - musi być etatowy dyrektor, prezes czy jak to zwał, szef wyszkolenia, mechanik, kucharka, recepcja itp itd. Jakby było to nam konieczne do szczęścia.

Zaraz usłyszę że w Polsce się nie da. Koledzy z Aeroklubu Ziemi Jarosławskiej pokazali że się da.
KSS, AZJ, Aeroklub Żar - czyli nowe organizacje powstające od zera bez czapy z starych dawnych czasów pokazują że może być normalnie.
To co działo się przez te 26 ostatnich lat mogło się tak dziać dzięki sprzedaży paru lotnisk i finansowaniu starej formy aeroklubów.
Zupełnie irracjonalnej z ekonomicznego punktu widzenia.

Żółwiu, to wszystko prawda, tylko ograniczasz się  do jednej informacji - tam nie ma etatów. Żeby coś z tego miało wyniknąć trzeba przedstawić dokładnie jak działa przykładowo taka Prievidza - czym dysponują, jaki mają zakres działalności, jaka faktycznie jest struktura organizacyjna, jakie podmioty funkcjonują na lotnisku, jakie są relacje pomiędzy nimi - czy nawet kto konkretnie za co odpowiada i realizuje - w sezonie i zimą. I wreszcie - na czym zarabiają... Dopiero  konkretna wiedza o tych obszarach pozwoli racjonalnie wnioskować pod kątem naszej rzeczywistości.  Nie sposób też nie brać pod uwagę różnych uwarunkowań z których kilka przytoczył powyżej Przemek Łośko.

mariusz.j

Przemku, pozwolisz że się z Tobą nie zgodzę z kilku powodów:

* fakt że bazę mamy starą, ale koszty robocizny mniejsze to też się w jakimś stopniu kompensuje, choć przykład autostrad których budowa kosztuje 2x więcej niż w sąsiednich Niemczech pokazuje że "Polska to jest dziwna kraj"
* dla rynku, pilota itd. liczą się dwie rzeczy - atmosfera i cena. Ta pierwsza bo przyjedzie i jakby co też pomoże, ta druga bo przyjedzie i tu a nie tam gdzie ceny będą niższe a sprzęt może się nawet okazać lepszy.
* Żarowi potrzebny jest długofalowy plan na rozwój by usunąć te wieloletnie zaległości i zastałości ale w 5 minut tego zrobić się nie da
* na chwilę obecną potrzebny jest też krótkofalowy plan na załatwienie bieżących spraw, ale jeśli wprowadzi on takie warunki latania że wpłynie ujemnie na plan długofalowy to nic z tego nie wyjdzie. Twoją rolą jako obecnego zarządzającego jest wykazanie się w tych dwóch tematach a proste to nie będzie. Jeśli Ci się jednak uda ogarnąć te dwa tematy a prościej chba będzie bo masz ode mnie sygnał że droga obecna nie jest najlepsza, bez wątpienia zasłużysz na zaszczytne miejsce bo byłby to przykład doskonałego zarządzania i wyjścia z nienajlepszej sytuacji

Jeśli nie, no to cóż, będzie jak już w tym kraju setki razy bywało - podnoszenie cen spowoduje odpływ chętnych, stagnację, podniesienie cen a potem przyjdą obcy i wykupią za bezcen. Po czym okaże się że im się opłaca a ceny mają dostosowane do rynku.

Trzymam kciuki by Tobie się udało zabłysnąć mimo ciężkich warunków.

Co do pozostałych rzeczy - etaty, co potrzebne co nie itd. się nie wypowiadam. To co potrzebne na siebie zarobi w tej czy innej formie. Hotel w takiej okolicy też nie powinien narzekać bo widok ma niezły, miejsce atrakcyjne więc warunki wstępne są.

Co do Polski, podejścia prominentów itd. za najlepszy przykład ich relacji do środowiska lotniczego niech będzie fakt ile czasu Sebastian - wielokrotny mistrz, musiał czekać na docenienie jego zasług a lotnictwo na zauważenie, gdy waliło się pociągi szmalu w boiska na których dostajemy w dupę i wstyd przed całym światem robimy.
Dobrze przynajmniej że co niektóre są wykorzystane nie tak jak w innych krajach.

CZECHU.KSS

Wszyscy w swoich wypowiedziach zapominają o nadrzędnej roli GSS Żar, o tym że jest to szkoła i ośrodek w którym należy latać. Sprzęt szybowcowy musi konsumować resurs, każdy dzień hangarowania w warunkach atmosferycznych umożliwiających latanie to strata, każda godzina postoju bazy szybowcowej na ziemi w dzień lotny to strata, to niewykorzystanie "mocy produkcyjnej", analogicznie do nieuzasadnionego przestoju linii produkcyjnej w firmie produkcyjnej, czy zamrożenia kapitału obrotowego w firmie handlowej.

Kapitał musi podlegać obrotowi!

Brak bazy holowniczej to sytuacja zamknięcia bramy w przedsiębiorstwie produkcyjnym, czy, powtórzę zamrożenia kapitału obrotowego w firmie handlowej.

Wynajem holówek od dostawcy zewnętrznego to zapłata marży dla jego posiadacza, sytuacja w której finansuje się marżę zewnętrznemu dostawcy holówki jest absurdem, ta marża powinna pozostać w GSS Żar.
Karkonoskie Stowarzyszenie Szybowcowe

Odwiedź nas-

sadpit

Mariusz

Zauważ, że Przemek decyzją "rady najwyższej" już nie zarządza Żarem, więc Twoje życzenia są niestety nieaktualne

przemek łośko

Mariusz,

poruszyłeś temat Sebastiana. I cóż, trudno się nie zgodzić z tym, że Państwo do dziś nie stanęło na wysokości zadania w stosunku do Sebastiana. Zresztą, AP, który ma ambicje przewodzenia małej awiacji w Polsce, także nie stanął - są wynagrodzenia dla sekretarzy, nie ma stypendium dla mistrzów (nie myślę w tym miejscu wyłącznie o Sebastianie, ani wyłącznie o szybownikach). Pozyskiwane od sponsorów dofinansowanie jest niezauważalne w skali kosztów jakie niesie ze sobą odziedziczona infrastruktura lotniskowa i w niewielkim tylko stopniiu kierowane do aeroklubów regionalnych oraz zawodników klasy mistrzowskiej.

Co do holówki, to było na forum już wyczerpująco o przyczynach i skutkach. Najlepszy ekonomicznie okazuje się Dynamik (jasne, nie jest na każdą pogodę).

Żółw

Tomek Krok napisał:
CytatŻółwiu, to wszystko prawda, tylko ograniczasz się  do jednej informacji - tam nie ma etatów. Żeby coś z tego miało wyniknąć trzeba przedstawić dokładnie jak działa przykładowo taka Prievidza - czym dysponują, jaki mają zakres działalności, jaka faktycznie jest struktura organizacyjna, jakie podmioty funkcjonują na lotnisku, jakie są relacje pomiędzy nimi - czy nawet kto konkretnie za co odpowiada i realizuje - w sezonie i zimą. I wreszcie - na czym zarabiają... Dopiero  konkretna wiedza o tych obszarach pozwoli racjonalnie wnioskować pod kątem naszej rzeczywistości.  Nie sposób też nie brać pod uwagę różnych uwarunkowań z których kilka przytoczył powyżej Przemek Łośko.

Proponuję zaprosić na piwo Damiana Ćwiękałę np: i zapytać się jak to się robi w polskich warunkach.
No i wypisać wypowiedzenia zamiast czekać.

Pozdrawiam
Żółw

CZECHU.KSS

Proponuję dogłębną analizę ludzkich zachowań, inicjatywy, bezinteresowności, połączonych z zaangażowanie personelu GSS, podczas obozów żaglowo-falowych organizowanych przez KSS i GSS.

Sprzęt w powietrzu, resurs w pełni wykorzystany, bezineresowne zaangażowanie społeczne 40-stu instruktorów! w trakcie obozów.

Czy tylko RB i pozostali z KSS potrafią rozpalić społeczne zaangażowanie, czy może ludzie instynktownie lgną do zauważonej przez siebie pozytywnej energii emanującej wokoło obozów pod auspicjami KSS ? Otwartość i wspólnota społecznego zaangażowania jest źródłem sukcesu , także finansowego tychże obozów dla GSS-u.

Tak, ludzie instynktownie lgną do miejsc i chwil, w których dzieje się dobro, chcą w tym uczestniczyć, przyczynić się do potrzymania tych chwil, ludzie czują że jest to dla nich ważne, i potrzebne, nie tylko dla nich, także dla grupy skupionej w miejscu i czasie.
Karkonoskie Stowarzyszenie Szybowcowe

Odwiedź nas-

cobra15

A może by tak o pomoc poprosić menadżera z Aeroklubu w Jeleniej Górze , Dyrektora Jacka M?