Forum.Szybowce.Com

Gość


Autor Wątek: Tragiczny lot  (Przeczytany 7742 razy)

tomkrok

  • Członkowie Komisji Szybowcowej
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 531
  • Liked: 296
Tragiczny lot
« dnia: Kwiecień 23, 2016, 07:50 »
Tragiczny lot

Zostały wspomnienia.
Trudno zdobyć się na jakiekolwiek słowa, gdy okrutny los wyrywa kogoś z grona bliskich nam osób. Przyjaźniłem się Luckiem Mężykiem. Był wspaniałym pilotem. W siermiężnych czasach, tyrał ciężko jako pilot narażając stale życie w trudnych lotach agro nad polami Polski i Afryki, aby zbudować podstawy bytu rodziny. Dopiął swego. Zbudował piękny dom. Z dumą prezentował mi jego tajniki. Podczas zwiedzania sadyby towarzyszyły nam dwie wesołe płowe główki. W kilka tygodni później dotarła do mnie wieść, iż ten którego nie zmogły żywioły stracił życie w makabrycznym wypadku podczas prac wykończeniowych na posesji.Sieroca dola ukształtowała mocnego, energicznego i jakże sympatycznego następcę. Marcin Mężyk wcześnie usamodzielnił się. W Rybniku nazwiska Mężyk, Makula, są przypisane do lotnictwa, więc z pasją kultywował piękne tradycje. Od 1998 r latał na szybowcach, paralotniach, samolotach.



Nie oglądał się na łaskę pracodawców, lecz stworzył własne przedsiębiorstwo branży budowlanej. Tytaniczna praca i wymiar codziennych problemów nie złamały go, nie ograniczyły jego horyzontów. Potrafił łączyć obowiązki z realizacją swych fascynacji. Przy każdej okoliczności korzystał z możliwości wyrwania się od spraw przyziemnych, upajania się wolnością i pięknem podniebnych przestrzeni, albo chociażby krótką pogwarką w towarzystwie do którego wnosił radość i życzliwość. Niesamowita była jego wrażliwość i uczynność.



Miał swe szybowce: SZD 55, potem LS8, Ventusa, a ostatnio ASG 29. Dla pilota jest to przedmiot kultu, wartościowszy niż klejnot rodowy, lecz gdy trzeba było pożyczyć go komuś na zawody Marcin nigdy nie odmówił, choćby kolidowało to z jego planami. Dzielił się też ofiarnie owocami swojej pracy. Wielu ludzi, nie tylko pilotów, z wdzięcznością wspomina jego wsparcie finansowe, oraz sprzętowe, czy bezpośrednią pomoc. Chętnie wspomagał młodych pilotów.



Choć cierpiał na chroniczny brak czasu i nie latał zbyt wiele to jego talenty i pasja pozwoliły mu na osiągnięcie wysokiego poziomu umiejętności. Emanował radością podczas zawodów FCC Gliding w Prievidzy, które obok mistrzostwa świata i Europy są największymi zawodami szybowcowymi. Osiągał doskonałe rezultaty i lokował się w ściślej czołówce tych prestiżowych zawodów. W przedostatnim dniu, 20 kwietnia, pełen optymizmu szykował się do trudnego/ 631 kilometrowego/ wyścigu po wysokich górach. Cieszył się tym, że będzie miał sposobność latania w Tatrach. Z pewnością nawet przez myśl mu nie przeszło, iż tam rozpocznie się jego wieczny lot…



Nie przewidywane załamanie pogody sprawiło, że Tatry zamiast przywitać potężną armadę szybowców lśniącymi jak brylanty kryształami lodu, spowiły się zimną opończą chmur, mżawką, welonami śniegu i zdradliwymi porywami wiatru. Marcin nie cofnął się. Jako jeden z nielicznych dotarł do ich wschodniego krańca, lecz tam w nieznanych okolicznościach dopadł go okrutny los.Obok Łysej Polany dołączył do grona tych, których zabiła miłość do powietrznego oceanu.



Nie przytuli już swego ośmioletniego Maciusia, ani pięcioletniej Zosieńki. Nie obdaruje nas swym promiennych uśmiechem i życzliwą pogwarką. Żegnaj Przyjacielu !
Tomasz i Sebastian Kawa
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2016, 08:06 wysłana przez tomkrok »

Izydor

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 197
  • Liked: 99
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 23, 2016, 08:21 »
 :'(

Lukasz Blaszczyk

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 283
  • Liked: 78
  • www.lukaszblaszczyk.com
    • Sportowiec
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 23, 2016, 09:22 »
Rano pomagaliśmy sobie tankować szybowce. Marcin wspomniał, że trudno mu po uruchomieniu silnika dzień wcześniej, że utracił tym bardzo dobrą pozycję i że "ma doła" z tego powodu. Pocieszyłem, że to trening i góry więc na spokojnie. No tak ale wiesz ja nie mam czasu w tym sezonie i tu już dobrze szło.... - to była nasza ostatnia rozmowa. Potem spotkaliśmy się już w powietrzu na trawersie Velky Choc i na wejściu w Tatry Zachodnie. To był mój ostatni kontakt wzrokowy z Marcinem w powietrzu. Kilka dni wcześniej jako jedyny pomógł przygotować LS6 po SPRINCIE z Nitry. Żegnaj PRZYJACIELU!

BL

https://www.youtube.com/watch?v=5_-7iwW7FRU
www.lukaszblaszczyk.com

"Talent wins games, but teamwork and intelligence wins championships"

Partnerzy:
www.osiedleksiazenice.pl/
www.kontakt.io/
www.cnc-plus.de/

Żółw

  • Członkowie SKN i SKJN
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 608
  • Liked: 241
  • Obojętność jest gorsza od nienawiści. Wyklucza wsz
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 23, 2016, 09:27 »
Zawsze uśmiechnięty, zawsze gotów aby pomóc chociaż miał swoje problemy.
Będzie mi Ciebie brakowało Marcin  :'(
Pozdrawiam
Żółw

GOL

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 254
  • Liked: 178
  • Scio cui credidi
    • Pod niebem Afryki
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 23, 2016, 16:20 »
Poprzedniego dnia byłem zdenerwowany przy tankowaniu mojego szybowca. Marcin trochę za daleko ustawił swój szybowiec i musiałem poczekać 5 minut... a odprawa za 20 min. Zacząłem coś mruczeć pod nosem... a Marcin ze swoim udzielającym się spokojem ... Czeeeeladź zdążymy... spoko. Ja dalej byłem spięty ale myślę sobie taki zajebisty gość a ja się tu ciskam... wstyd. I przeprosiłem go zwalając wszystko na córkę i mój szybowiec. Dobrze, że zdążyłem przeprosić

Po zaliczeniu  4 pz włączyłem radio... (było wyłączone bo musiałem przez chwilę się skupić na zboczu lecąc pod słońce).... Adam ... słyszysz mnie? Pyta Sebastian. Noo... nadawaj... Konkurencja odwołana... Widziałem co to może znaczyć (wiadomo kiedy odwołuje się konkurencje gdy została już otwarta) ale jeszcze miałem nadzieję i dopytałem, że jak to??? otwartą konkurencję odwołali... odpowiedź była taka jakiej nie chciałem usłyszeć... zginął kolega... już bałem się dalej dopytywać bo słowo "kolega" zabrzmiało wyjątkowo ciężko... Jak ciężko, przyszło mi się przekonać po otwarciu kabiny gdy padło nazwisko. Nie! tylko nie ON!
ecc

MarekS

  • Eksperci KS
  • Zaawansowany użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1 431
  • Liked: 285
  • W pilotażu aerodynamika to podstawa (Mad Max)
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 24, 2016, 09:53 »
Polecam artykuł Karola na szybowce.com

http://www.szybowce.com/rozpacz-i-brutalna-prawda/

UX

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 113
  • Liked: 29
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 24, 2016, 10:40 »
Polecam artykuł Karola na szybowce.com

http://www.szybowce.com/rozpacz-i-brutalna-prawda/
Wg. mnie jeden z najważniejszych artykułów o bezpieczeńswie w szybownictwie jaki miałem okazję przeczytać. I jeden z najlepszych tekstów o szybownictwie w ogóle.

szymon. s

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 79
  • Liked: 44
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 24, 2016, 11:35 »
Znałem Marcina zapewne najmniej z osób czytających to forum.

Parę sytuacji i krótkich rozmów na lotnisku w Lesznie pozostawiło na mnie wrażenie takie samo jak piszą o nim jego przyjaciele.

Szybownictwo jest pięknym sportem nie tylko z powodu wolności latania, ale właśnie przyciąga do siebie tak charyzmatyczne osoby, które można spotkać na swojej drodze.

Bez względu na wszystko, czy robimy coś dobrze, czy też źle, to pamiętajmy że los bywa okrutny, gdyż często wiele dobrych jak i złych rzeczy przychodzi spoza nas.

Pozostaje mieć wiarę że żadna śmierć nie jest bezsensu.

Na pewno będę Marcina pamiętał - charyzmatyczni ludzie oraz ich losy odciskają na nas swoje piętno, uczą, skłaniają do przemyśleń..

UX

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 113
  • Liked: 29
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 24, 2016, 11:58 »
(...)
Pozostaje mieć wiarę że żadna śmierć nie jest bezsensu.
W śmierci młodego człowieka pozostawiającego dwójkę małych dzieci ja żadnego sensu dostrzec nie umiem.

Piotr Ligwiński

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 33
  • Liked: 37
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 24, 2016, 18:30 »
Byłem wściekły na siebie! Po przecięciu taśmy bez kontaktu z termiką wylądowałem z prostej w polu! A miało być tak świetnie! Zdarzyło mi się to po raz drugi w życiu. Popełniłem błąd. Wydawało mi się, że osiągnięcie nawietrznej partii gór przyniesie korzyść dłuższego lotu żaglowego. Zamiast sprzyjających wiatrów wpadłem w turbulentne duszenia. Spadałem w dół w kanion drogi z Prievidzy do Żyliny.  Silny podmuch podniósł mnie na chwilę. Pierwsza myśl zakrążyć. Za wąsko! W oddali widać już dolinę Żyliny, może tam coś znajdę pomyślałem. I w tym momencie najechałem na niewielką równą zieloną powierzchnię. Decyzja była szybka. Podwozie, hamulce i lądowanie.
Po pół godzinie chmury z postrzępionych zwarły się i śmiały się do mnie i ze mnie swymi ciemnymi podstawami.
Szlak by to trafił! Pomyślałem. Ale orzeł ze mnie!. Pewnie wszyscy będą się ze mnie śmiali, pomyślałem.
Nikt się nie śmiał!!!!
Myślę, że każdy z nas jadąc na zawody zdaje sobie sprawę, że może kogoś z nas po nich zabraknąć. Taki jest rachunek prawdopodobieństwa. A niestety zdarza się to w cyklicznych odstępach. Każdy z nas sądzi jednak , że nie dotyczy to niego. Ale aby tak się stało proszę przeczytajcie zawsze przed zawodami artykuł Karola! Dzięki Karol! O tym chciałem napisać. Ale ty zrobiłeś to znacznie lepiej.
Od siebie dodam tylko. Pamiętajcie, że jeśli zdarzy się Wam to co Marcinowi to nie będzie to krzywda dla Was. To będzie największa krzywda jaką wyrządzicie swoim najbliższym! Czy jakiś krążek wart jest tego, że Twoje dziecko już nigdy nie usiądzie z ojcem do pracy domowej z matematyki przy kuchennym stole.  Piotrek

szymon. s

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 79
  • Liked: 44
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 24, 2016, 20:27 »
Polecam artykuł Karola na szybowce.com

http://www.szybowce.com/rozpacz-i-brutalna-prawda/

Bardzo dobry, bo szczery. Umieściłem także na grupie "szybownicy" na FB. Myślę, że powinien znaleźć się w wątku bezpieczeństwo lotnicze.. warto rozmawiać otwarcie o lataniu zawodniczym ale ten wątek miał raczej na celu służyć wspomnieniu Marcina przez jego szybowcowych braci..  nie zrozumcie mnie proszę źle..  :-\

Bogdan Dorozko

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 104
  • Liked: 76
Odp: Tragiczny lot
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 25, 2016, 22:45 »

chciałby podziękować Karolowi za tekst o Marcinie i refleksjach o tym co się stało. Mam podobnie, chciałbym to sobie to jakoś zracjonalizować, wytłumaczyć i .. nie mogę. Stwierdzenie, że to był błąd niczego nie tłumaczy. Pewnie był, i co z tego ile błędów popełniamy na co dzień. Czy Marcina zabiła pasja, za bardzo pragnął coś osiągnąć? Być może... Chlodna głowa, własna decyzje - z pewnością są potrzebne. Ale jak łatwo zwłaszcza na zawodach dajemy się wpędzić w sytuację, gdzie bieg zdarzeń gwałtownie przyspiesza. Jak łatwo sugerujemy się innymi i rezygnujemy z własnych decyzji, nawet na poziomie taktyki.
W Prievidzy rozmawialiśmy o bezpieczeństwie, a raczej niebezpieczeństwie naszego sportu. Każdy ma jakieś doświadczenia, kolegów, którzy zginęli, ale tak naprawdę odpychamy od siebie myśl, że może stać nam się coś złego. To naturalne, latanie z myślą, że możesz zginąć jest niemożliwe - powodowałaby nieustanny strach.Trzeba to sobie jednak uświadomić - latanie zawodnicze niesie ze sobą ryzyko. Latanie w górach z pewnością je zwiększa. Na zawodach nie wszystko zależy od nas: dużo szybowców o różnych osiągach, czasami głupio, a nawet niebezpiecznie wykładane trasy i my sami, którzy stanowimy dla siebie największe zagrożenie - tylko się nie przyznajemy do tego.
Marcin był świetnym człowiekiem i świetnie latał. Widziałem jak dobrze technicznie radził sobie z ASG i jak duży postęp uczynił w ostatnich latach. Sporo zawodniczo nas łączyło: szybowiec, cele i ... być może nadmierna chęć osiągnięcia czegoś. No właśnie czego? Myślę o tym i strasznie mi żal, że nie spotkam już Marcina na lotnisku, na zawodach, na Żarze, który wspólnie kochaliśmy. Nie pojedziemy do Slowenii w lipcu i .... myślę o jego dzieciach, które tak kochał. Żegnaj Marcinie!

Łuker

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
  • Liked: 8
Epitafium dla Marcina Mężyka
« Odpowiedź #12 dnia: Kwiecień 26, 2016, 04:59 »
 Śmierć Marcina trafiła we mnie jak grom z jasnego nieba. Do tej pory trudno mi w to uwierzyć i raz za razem łapię się na powracającej myśli, że to nie może być prawda. Bardzo mi z tym źle. Od czasu wypadku nie mogę o tym wszystkim przestać myśleć, więc postanowiłem napisać parę słów o tym jaki był Marcin z mojej osobistej perspektywy.

 
Marcin był moim kolegą z klubu znaliśmy się od czasu jego szkolenia podstawowego, czyli od bardzo dawna. Znaliśmy się bardzo dobrze, ale nie intensywnie – to znaczy raczej w sezonie niż poza nim, ale przeżyliśmy wiele długich i ciekawych rozmów nie tylko o lataniu. Napisałem, że Marcin był moim kolegą, ale de facto powinienem był napisać, że był moim przyjacielem. Przyjaciel to osoba, na której można zawsze polegać i on taki był – zawsze można było na nim polegać. Mam też wrażenie, że Marcin w swoim życiu starał się wszystkim we wszystkim pomagać. Stąd pewnie wprowadzał dookoła siebie tyle radości i serdeczności. Wiele osób już o tym wspominało i to jest pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, kiedy zastanawiam się „jaki był Marcin” - wprowadzał wokół siebie pozytywne emocje.

 
Marcin bardzo szybko mówił. Czasami zbyt szybko ;-) W każdym razie było to dla niego na tyle charakterystyczne, że jak nie wiadomo było o kogo chodzi, to wystarczyło ustalić, że to ten człowiek, który bardzo szybko mówi. Ale Marcin nie zawsze mówił szybko – kiedy była ku temu właściwa atmosfera potrafił mówić wolno.

 
Marcin dużo myślał. To oczywiście nie było tak widoczne, jak szybkie mówienie, ale podejrzewam, że jego mówienie po prostu czasami nie nadążało za jego myśleniem. Sukcesy biznesowe nie wzięły się z przypadku. On to wszystko doskonale rozumiał. Miałem okazję wielokrotnie rozmawiać z Marcinem na różne tematy nie tylko o lataniu: o życiu, o biznesie. To były długie, głębokie rozmowy, podczas których był czas by nie mówić szybko. Fajnie się rozmawiało.

 
Marcin ciężko pracował. Cały czas. Na lotnisku często widać go było z telefonem przy uchu. Śmialiśmy się (też często), że od tego gadania dostanie raka mózgu. A jak kupił sobie zestaw słuchawkowy – że dostanie raka ucha :-). Widać było, że Marcin czuje na sobie odpowiedzialność prowadzenia firmy (nie wiem jak dużej) i konieczność zapewnienia stabilności pracy dla tych wszystkich osób, które tam pracują. To było dla niego strasznie stresujące.

 
Latanie dawało mu odskocznię, wytchnienie i odpoczynek od pracy. Mówił, że w szybowcu może w końcu pobyć sam ze sobą i mieć trochę świętego spokoju. Latanie było dla niego bardzo ważne. Nie wyobrażał sobie życia bez latania. To zresztą widać po ilości godziny wylatywanych rok po roku pomimo tego, że każdy wyjazd na lotnisko był okupiony trudną decyzją porzucenia odpowiedzialności za kolejną sprawę do rozwiązania.

 
Marcinowi zależało na naszym aeroklubie. Gdy klub popadł tarapaty finansowe, to razem z Adamem Michałowskim sprawnie wyciągnęli go z problemów (nierzadko podejmując trudne decyzje). Ale zależało mu również na tym, żeby rozwijać latanie u młodych szybowników naszego klubu. Tak, wiem również, że wspomagał kadrę juniorów, ale tylko z jego napomknień. Na młodych szybownikach z Aeroklubu ROW zależało mu ideologicznie. Bo klub był bardzo ważną częścią jego życia.

 
Marcin był nastawiony na latanie szybowcowe. Oczywiście miał też licencję samolotową, ale kluczowe były szybowce. Mam wrażenie, że z każdym rokiem podchodził do tego coraz bardziej profesjonalnie. Każdy lot analizował po lądowaniu i zapisywał sobie wnioski w specjalnym zeszycie. W książce Sebastiana Kawy zakreślił najważniejsze fragmenty i wracał do nich wielokrotnie, żeby zapamiętać najważniejsze informacje. Szło mu coraz lepiej. Wszystko wskazywało na to, że niebawem załapałby się do kadry. Tak przynajmniej wnioskowałem...

 
W tym wszystkim boli mnie brak przyszłości. Za każdym razem jak myślę o lataniu i aeroklubie to jest to powiązane z Marcinem. Śmierć Marcina boleśnie pozbawiła mnie istotnej części mojej przyszłości. Przyszłości interakcji z Marcinem, która już się nie wydarzy... :-(

 PS. Zdjęcie z Żaru z 2008 roku zrobione prawdopodobnie przez Pawła Drendę (ale de facto nie pamiętam kto pobiegł na górę je wykonać).