Twin Astir II lub III do szkolenia

Zaczęty przez UX, Lipiec 29, 2015, 13:12

Poprzedni wątek - Następny wątek

UX

Pytanie jak w temacie. Czy ktoś wykorzystuje taki szybowiec do podstawówki? Czy ma  to sens?

Dino

Cytat: UX w Lipiec 29, 2015, 13:12
Czy ktoś wykorzystuje taki szybowiec do podstawówki?
Tak.
Cytat: UX w Lipiec 29, 2015, 13:12
Czy ma  to sens?
A dlaczego miałoby nie mieć?

pozdr
Dino

UX

Cytat: Dino w Lipiec 29, 2015, 23:41
Cytat: UX w Lipiec 29, 2015, 13:12
Czy ma  to sens?
A dlaczego miałoby nie mieć?
Mocno ograniczona ładowność w kabinie (Twin II), niedopuszczenie do akrobacji (Twin III),  uważany za zbyt trudny dla początkujących (laszowanie). Niewygodna tylna kabina?

kraskiewicz

Ograniczenia ladownosci sa rozne zaleznie od egzemplarza i jego historii oraz czy jest to wersja Acro czy nie. Generalnie dwoch normalnych pilotow polata.

Twin II Acro moga krecic akrobacje "podstawowa", a figury odwrocone tylko jesli maja wprowadzoeny biuletyn TM 315-66/1. (nt Twin III sie nie wypowiem ale chyba jest to samo)

Szybowiec latwy w pilotazu az do bolu. Prawidlowo wywazony nie przeciaga sie. Mozna latac w zakretach z drazkiem na tylnym zderzaku. Laduje bezpiecznie i poprawnie w kazdej konfiguracji. Super skuteczny hydrauliczny hamulec.

Wygoda w kabinie bez porownania. Szczegolnie z tylu jest przepastnie duzo miejsca i pozycja siedzaca jest bardzo wygodna (zle sie siedzi w Twin Astir - czyli tym z chowanym podwoziem, Twin II i Twin III sa idealne).



barteko

Jak wyżej. Ze swojej strony dodam jeszcze bardzo małe siły na drążku - w kontekście szkolenia start za windą w stosunku do Puchacza jest dużo przyjemniejszy.

Krys

Tak się się składa ze szkoliłem i latałem na dwójce, jak i również na innych wersjach Groba. Dwójka jest bardzo stateczna ,ciężka, lotki są za mało skuteczne, wymagają większych wychyleń . Ster kierunku tez jest za mały. Duża doskonałość wyklucza go dla szkolenia od podstaw , jednak mógłby być świetnym szybowcem przejściowym.

Ciekawe jest to ze przez jego dość dużą stateczność jednak daje się lubić . Jest bardzo przyjemny w lotach nadlotniskowych Nadaje się do przelotów, ale wymaga doświadczenia w krótkim lądowaniu w polu.

Dla mnie ideałem do szkolenia podstawowego był by L-13 Blanik .Jeżeli ktoś ma okazje go jeszcze tanio kupić i wprowadzić ten nieszczęsny biletyn to namawiam, dobra inwestycja..

Krzysztof

Dino

Cytat: Krys w Lipiec 30, 2015, 15:41
Duża doskonałość wyklucza go dla szkolenia od podstaw , jednak mógłby być świetnym szybowcem przejściowym.
Duża doskonałość IMHO nie jest problemem. Kwestia podejścia/programu szkolenia.
Z dużą doskonałością można robić nieco dłuższe loty, co przekłada się na szybsze opanowanie zadań lot po prostej i w zakręcie.
Nie demonizowałbym tego problemu - wystarczy tylko lekko zmodyfikować standardowy program.
Jak pokazują przykłady - da się podstawówkę zrobić na DuoDiscusie.

pozdr
Dino

boruh

duża doskonałość to pojęcie względne :)

zapytaj ludzi którzy robili podstawówkę na puchatku a potem wsiedli na super doskonałego puchacza ......

moim zdaniem to zaleta, uczen ma wiecej czasu na planowanie

UX

Cytat: boruh w Lipiec 31, 2015, 09:56
zapytaj ludzi którzy robili podstawówkę na puchatku a potem wsiedli na super doskonałego puchacza ......

moim zdaniem to zaleta, uczen ma wiecej czasu na planowanie
W dodatku lądowanie z niedolotem jest potencjalnie dużo bardziej niebezpieczne niż z przelotem.
Przesiadka z Twin Astir-a na K8 albo Muchę może być pod tym względem problematyczna. Lądowanie to jedna sprawa, ale dochodzi zasięg i dolot pod wiatr. W moim klubie zdarzył się niedawno przypadek lądowania w polu ucznia na jednej z jego pierwszych termik nadlotniskowych. Co prawda, szkolił się na podobnie niedoskonałym szybowcu więc usprawiedliwienia nie ma. Jednak szkolenie na znacznie lepszym szybowcu niż pierwszy typ jednomiejscowy, zwiększa prawdopodobieństwo takich zdarzeń.
U nas podstawówka szkoli się na ASK-13, ale po opanowaniu wszystkich elementów lotu, uczniowie jeszcze przed laszowaniem coraz częściej latają DG-505. To bardzo pomaga w odpowiednim planowaniu bez względu na typ szybowca.

Krys

I tu odpowiedziałeś sobie ..... Przepuszczam ze w Twoim klubie DG-505 wykorzystywany jest jako szybowiec przejściowy (transitional) pomiędzy ASK-13 a na inne typy szybowców. Podnosząc poziom szkolenia można szybko i łatwo zacząć  szkolić na łatwym, prostym szybowcu (SGS 2-33 Schweizer, Czapla), a potem wykorzystać przejciuwke (Puchacza, Grob, DG,) i przejść w łagodny sposób do szybowców o podobnej charakterystyce, jakie mamy w posiadaniu.
Pytanie Twoje ,, Czy ma to sens? "
Oczywiście że ma, bo -,, latamy na tym, co posiadamy", ale nie ma, kiedy jest do tego odpowiedni szybowiec.
Aby uzyskać odpowiednia charakterystykę uniwersalnego szybowca szkoleniowego prace nad Puchaczem (Dromaderem)trwały wiele miesięcy. Pierwsza wersja prototypowa okazała się za doskonała dlatego nie bez powodu w następnej zdecydowano zmienić profil skrzydła.
Nikomu do tej pory nie udało się stworzyć uniwersalnego szybowca szkoleniowego, ale osobiście uważam ze nasz Puchacz ma do tego b. blisko.
Pozwoliłem sobie zrobić listę szybowców dwumiejscowych na których latałem i szkoliłem,które najbardziej moim zdaniem nadają się do szkolenia w pełnym zakresie . Do listy nie wpisałem SGS 2-33 Schweizer i SZD -10 Czapla które są dobre, ale tylko w początkowej fazie szkolenia , dlatego uważam wykorzystywanie ich w obecnych warunkach jest stratą czasu.
1. L-13 Blanik
2. L-23 Blanik
3. SZD-9 Bocian
4. SZD-50 Puchacz
5. KR-3 Krosno
6. ASK-21
7. PW-6
8. G -103 II Grob
9. G-103 Akro
10. G-103Twin Astir
11. SGS 2-32 Schweizer
12.DG-500
13.DG-505
14. Drzwi do hangaru (koniecznie lekkie mogą być aluminiowe)

Krzysztof

boruh

pkt 14 jest równoznaczyny z pkt5.

no chyba ze ktoś ma drewniany hangar :)

sadpit

Eeee, Boruh, nie przesadzaj - Puchatek (a nie KR-3 Krosno, tak by the way) to całkiem przyjemna dracheta, do szkolenia podstawowego spoko. I nawet akrobację podstawową można nim pokręcić, choć w korka go wprowadzić (a tym bardziej utrzymać) nie jest tak łatwo. Fakt, że 500-tki bym na nim nie chciał robić;)

boruh

Piotrek w pełni podzielam twoje zdanie.
choć zawsze jak  lece patrze z tylnej kabiny na te subtelne główki nitów w okolicach dzwigara, to mam mieszane uczucia :):):)