V WOP LUBIN 2015 ruszył z przytupem :-)

Zaczęty przez Welek, Czerwiec 05, 2015, 09:47

Poprzedni wątek - Następny wątek

Sylbar

Te rozbieżności pojawiają się gdy pakiety z jednego urządzenia nie dochodzą - wtedy jego ikona na stronie stoi w miejscu a druga idzie do przodu.

Gdy pakiety dochodziły z obu urządzeń pozycje były w miarę identyczne - różnice kilku metrów - wynikające pewnie z róznych GPSów.

S.

pjalocha

Cytat: Sylbar w Czerwiec 16, 2015, 16:55
Te rozbieżności pojawiają się gdy pakiety z jednego urządzenia nie dochodzą - wtedy jego ikona na stronie stoi w miejscu a druga idzie do przodu.

Gdy pakiety dochodziły z obu urządzeń pozycje były w miarę identyczne - różnice kilku metrów - wynikające pewnie z róznych GPSów.

S.
Strona live.glidernet.org jest stosunkowo prosta i w danej chwili pokazuje ostatnie znane pozycje szybowca. Nie jest tak sprytna jak FlarmRadar24, ktory stara sie ekstrapolowac na chwile biezaca, gdize szybowiec moglby byc. Stad, jesli pakiety docieraja w roznym momentach czasu, to ostatnia znana pozycja w danej chwili moze byc rozna.

Jesli ktos ma ochote zrobic to lepiej, zapraszamy !

Welek

Dziś padły kolejne 3 diamenty i to 3 za 500km ;-) Pogoda dopisała i determinacja tez była :-)

Mam nadzieje, że zdobywcy się pochwala, zdadzą relację jak było ;-)

przemochal

Krzychu piszesz i masz. :D
Zaczęło się od prognoz , to miał być właśnie  ten dzień. Szybki wniosek urlopowy i zaraz po pracy z przyczepą na ostatnio ulubione EPLU. 4,5 h zleciały szybko na podziwianiu warunków pomiędzy Bielskiem i Lubinem . Rano pobudka o 5:45, przygotowanie miejsca na zmontowanie J2B i ..... czekanie aż się ktoś obudzi. W tym miejscu ogromnie podziękowania dla Leszka , Zbyszka i Darka zapalonych montażystów i ,,sympatyków" Jantara 2B. Dziwnym trafem na nich trafiało za każdym razem jak szukałem pomocników (mieli blisko namiot , dla nich niestety  ), reszta pilotów wyrastała spod ziemi  jak już zmontowaliśmy skrzydła...
Według mnie można było wystartować godzinę  wcześniej , powoli i asekuracyjnie łykać pierwsze kilometry od 9:15 zamiast 10:30.
Świetnie ułożona trasa 516 km w osi wiatru maksymalnie zoptymalizowana ze względu na aktywne poligony (w tym dniu jest dzień czołgisty) i strefy EA oraz dolot z wiatrem  znacznie pomogło w osiągnięciu diamentowego celu. Po starcie podstawy chmur w okolicach 900m QFE zmuszały do ostrożnego lotu w kier 1PZ w Rzepin znajdującego w strefie EA otwartej dla nas w slocie od 12:00 do 15:00.  Bez pośpiechu więc brnęliśmy do granicy  strefy żeby nie narazić się na bliskie spotkania z eFami. Przed dolotem do strefy uzyskaliśmy potwierdzeni przez radio, ze wojskowi odwołali poranne ćwiczenia, więc dobra nasza. Płasko , wiele pól więc jako pilot z Beskidów aż za nadto czułem się zrelaksowany. Za PZ1 podstawy podniosły się do ok.1300m z tendencją formowania się w pojedyncze chmury a nie szlaki i jednoczesnym podnoszeniem podstaw do 1600m w okolicach PZ2 ( Rawicz ). W połowie drogi pomiędzy PZ2 i PZ3 zaczęło się już przerzedzać na dobre. Całe szczęście bezchmurnie też nosiło. Od PZ3 do mety pozostało prawie 100km z ostatnim regularnym szlaczkiem do 1950m wg QFE. Przy słabnącym wietrze miałem już prawie dolot, po drodze zwolniłem parę razy, a chyba nawet dokręciłem w euforii spory zapas nauczony doświadczeniem poprzednich 500tkowych porażek.
Prędkość średnia bardzo mizerna, ale leciałem bardzo asekuracyjnie . Cel był tylko jeden.
Jeszcze raz wielkie dzięki zespołowi AZM (Krzysztof , Andrzej, Darek) ze kolejny diamentowy WOP. 

Ps. Wielkie gratulacje dla Leszka na PW-5, gdybyśmy wystartowali ok. 45min wcześniej jestem pewien że 3 diament miałby w kieszeni.

kk

Obóz w Lubinie powoli dobiega końca także pozwolę sobie również podzielić się swoimi wrażeniami.

Pogoda w tym roku, w sensie ilości dni lotnych, nie rozpieszczała. Za to ilość została zdecydowanie zrekompensowana jakością. Jak już lataliśmy to długo i daleko. Warunki często były nieoczywiste, niekiedy trzeba się było zmagać z termiką bezchmurną, czasem z niskimi podstawami, ale wszystko to powoduje, że wykonane loty dały nam jeszcze więcej satysfakcji.

W moim przypadku obóz zaczął się... dzień przed obozem. Prognozy zapowiadały na 04.06 naprawdę fajną pogodę i szkoda było z niej nie skorzystać. Ekipa z AZM jak zwykle stanęła na wysokości zadania i kilka szybowców zostało sprawnie wyrzuconych w powietrze z samego rana. Zaplanowany task to diamentowe 500km. Niestety po 150km chmury postanowiły się skończyć, więc resztę lotu trzeba było kontynuować na bezchmurnej. Dzień był długi, nosiło nieźle więc ostatecznie po niespełna 8 godzinach lotu udało się dolecieć do mety. Tego dnia, startując z EPLU diamenty zdobyliśmy ja i Andrzej Sznajder. Warto odnotować duży zapał Krzyśka Woelke do pracy w roli komisarza sportowego. Dosłownie kilka dni po wykonaniu lotu w rejestrze pojawiły się diamenty o numerach 1035 i 1036.

Kolejne dni przynosiły zmienną pogodę. Trochę lataliśmy na bezchmurnej, trochę pracowaliśmy przy sprzęcie. W międzyczasie udało mi się wylądować na całkiem fajnym, choć nieco wąskim, amatorskim lądowisku motolotniowym. 11.06 ponownie przypuściłem atak na 500km i zabrakło jedynie 30km do ostatniego PZa. Zaliczony kilka dni wcześniej diament nieco osłabił moją determinację i postanowiłem wrócić na lotnisko. Patrząc na to na spokojnie z perspektywy czasu dalej wydaje mi się, że lot do tego PZa był by lotem w jedną tylko stronę.

17.06 prognozy ponownie zapowiadały super pogodę więc nadarzyła się okazja do powtórzenia 500km lotu. Post Przemka dokładnie oddaje co się tam w powietrzu działo choć, niestety dla mnie, Przemek przez większość lotu wyprzedzał mnie o dobre kilkadziesiąt kilometrów. Lot odbywał się w bardzo zróżnicowanej pogodzie. Zaczynaliśmy przy rozlanych cumulusach na 900m, które niektórych pilotów skutecznie zniechęciły do kontynuowania lotu a jednego posadziły nawet w polu niedaleko za lotniskiem. Za Przylepem podstawy podniosły się do 1300m a cumulusy robiły się już zdrowsze. Od jeziora Sławskiego i później w rejonie Leszna pogoda była naprawdę świetna z wysokimi podstawami i silnymi noszeniami. Przed ostatnim PZ podstawy podniosły się nawet do 1900m. Niestety niedaleko za ostatnim PZ chmury kończyły się i raczej nie było szans na bezpośredni dolot. Całe szczęście na wysokości Przemkowa udało mi się znaleźć niezły komin, w którym już na spokojnie zdobyłem brakujące metry. Niestety prędkość znowu wyszła tragicznie niska, ale przynajmniej udało się oblecieć. Będzie nad czym popracować w następnych lotach.

Podsumowując, podczas piątego już obozu w Lubinie wylatałem około 35 godzin i 2000km. Niewiele brakło a złożyły by się na to trzy 500km przeloty. Do tego bardzo miło spędziłem czas z wieloma stałymi bywalcami Lubińskich obozów, jak i też z pilotami, którzy Lubin odwiedzili po raz pierwszy. Do tej pory byłem na wszystkich obozach i za rok na pewno też przyjadę.

Korzystając z okazji chciałbym przy tym podziękować całej ekipie Aeroklubu Zagłębia Miedziowego za pracę, którą wykonują aby w ich aeroklubie świetnie się latało. Miałem okazję być na lotnisku tydzień przed obozem i widziałem ile ciężkiej pracy trzeba było włożyć w to, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ponieważ przyjeżdżam tam od pięciu lat to mam też okazję obserwować zmiany, które tam zachodzą. W kontekście różnych aeroklubowo-szkolnych przepychanek chciałem tylko powiedzieć, że życzę wszystkim organizacjom lotniczym w Polsce takich gospodarzy, jak w Lubinie. Mam wrażenie, że w niektórych miejscach po prostu brakuje osób takich jak Andrzej, Krzysiek czy Darek. Jak by ktoś z Was szukał fajnego lotniska do polatania, to z całego serca mogę polecić EPLU.

Pozdrawiam,
Kuba
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

andrzej

Właściwie niewiele mogę już dodać do Kuby i Przemka wypowiedzi...
Impreza lotniczo zorganizowana znakomicie, całej  ekipie AZM (w tym Piotrkowi , Adamowi , Julii  Dance , Adrianowi  ), Gosi za śniadania dla wszystkich ( później Andrzej)bardzo dziękuję.
Krzysztof- sprawnie i cheęnie opracowywał przeloty
Należy wspomnieć że warunki socjalne z roku na rok coraz lepsze
Impreza ma wspaniałą atmosferę towarzyską starzy bywalcy i nowi piloci nawiązali wspaniały kontakt, wzajemna pomoc i wymiana doświadczeń-nieocenione.
Lotnisko piękne. okolica cicha ... po prostu raj

Za rok z pewnością wrócę.
andrzej

Marek Kornec

Witam.
Jak zawsze uczestnicy wszelkich obozów treningowych czy zawodów zapominają lub pomijają najważniejszy punkt organizacyjny. Proszę Państwa pamiętajmy, że wyniki są jak pilot leci a do tego jest potrzebny hol. W tym miejscu pragnę podziękować, holownikom z Czech na Zlinach oraz Jak-12 z AZM którzy uwijali się jak mrówki. Oraz słowa uznania dla KSS za załatwienie Z-226 z pilotami Marek Korneć, Honza Honzik, Petr Rauze oraz miejscowemu Andrzejowi O. za Jaka-12.
MK
Pozdrawiam MK

KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do
Nas---[img]http://szybowce-kss.pl/wp-content/uploads/2015/10/s

Dino

Holownikom dziękujemy (w imieniu wszystkich holowanych).
Nie tylko za hole prosto w noszenie ale i za pobudkę!

pozdr
Dino

AL

Wczoraj przed godziną 19stą, wylądowały ostatnie szybowce na lotnisku w Lubinie i lista wzlotów V WOP została zamknięta. Praktycznie każdy dzień w trakcie obozu został maksymalnie wykorzystany. Nawet wczorajszy z niskimi podstawami, początkowymi opadami deszczu dało się wykorzystać i zostaliśmy w 3 jantary i jednego pirata sprawnie wyrzuceni w powietrze co pozwoliło ostatnim obozowiczom polatać ponad 3h w ciekawych warunkach pogodowych. Zresztą nie brakowało ich w tym roku, były przeloty na bezchmurnej, długie diamentowe 500-tki, 300-setki. Lubin pozostaje dalej gościnny i to również po obozie za co dziękuje całej ekipie tam latającej i tworzącej atmosferę tego miejsca.

Pozdrawiam

Aleksander Lorenz

Dzida

Stało się już tradycją że na obozach w Lubinie pojawiają się samoloty i holownicy z Czech.
Wszyscy tak już się oswoili z tą sytuacją, że uważają ją za coś oczywistego.
To jednak sprawia, że piloci nie mający dotychczas okazji polatać poza granicami Polski mogą spotkać się z fajnymi ludźmi z Czech i nawiązać nowe kontakty.
Marek Korneć jak zwykle załatwił samoloty i pilotów z Czech, co nie koniecznie jest prostą sprawą.

Miło było mi ponownie spotkać się z kolegami z AZM, starymi bywalcami WOP i spotkać nowych pilotów pragnących po prostu polatać.
Dla jednych była to okazja do zdobycia diamentów, dla innych do spotkania się i polatania bez spinki.

Mimo że pogoda okazała się dosyć kapryśna, udało mi się wykonać kilka fajnych przelotów.
Szczególnie wspominam środę, kiedy udało mi się w/g OLC przelecieć PW-5 470km. Mimo że nieco zabrakło do diamentowego 500km i tak jestem sam zdziwiony że wcale nie w tak super bombowej pogodzie udało się tyle przelecieć. Szczególnie ostatnie 60km udało się przelecieć chyba tylko przez upór i siłę woli na praktycznie bezchmurnym niebie i nasuwającym się od zachodu górnym zachmurzeniu, szczególnie że po drodze kusiło do lądowania lotnisko w Zielonej Górze.

Już za kilka dni mam nadzieję po przebrnięciu problemów natury technicznej uda mi się spotkać z kilkoma uczestnikami WOP na zawodach w Dvur Kralove w Czechach.
Jeżeli uda nam się przebrnąć kilka problemów sprzętowych, to będzie można obserwować online wyczyny Polskiej ekipy na stronie OGN
http://live.glidernet.org/#c=50.46465,15.87065&z=11 . 8)
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE - Latajcie! Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas    

Olek

Przyjeżdżaj szybko do Dvoru to pomożesz mi zamontować Flarma do Foki.
Szczególnie antena mnie zastanawia, nie wiem gdzie ją umiejscowić.

Pozdrawiam !

Olek
Olek
Aeroklub Jeleniogórski

pjalocha

Cytat: Olek w Czerwiec 23, 2015, 08:58
Przyjeżdżaj szybko do Dvoru to pomożesz mi zamontować Flarma do Foki.
Szczególnie antena mnie zastanawia, nie wiem gdzie ją umiejscowić.

Pozdrawiam !

Olek
Antene trzeba zamocowac gdizes pionowo i tak, zeby pionowe elementy metalowe nie byly zbyt blisko, bo moga przeszkadzac w nadawaniu i odbiorze sygnalow. Foka jest zrobiona z drewna i laminatu, wiec powinna byc przezroczysta dla fal radiowych. Antena wcale nei musi byc z przodu - jedynie wyswietlacz powinien byc gdzies na widoku i tak, aby pilot nie musial bardzo odwracac wzroku.

Dzida

Nie ma problemu. Jak tylko przyjadę to pomogę przy montażu. 8)
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE - Latajcie! Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas