Dziwna decyzja

Zaczęty przez SebKaw, Wrzesień 11, 2014, 10:19

Poprzedni wątek - Następny wątek

SebKaw

Szkoła szybowcowa Żar kupiła sobie nowy kolorowy samolocik.
Dziwne. W kącie hangaru stoi Pawnee oddany szkole do użytkowania w zamian za to, że go hangaruje i ma jedynie obsługiwać. Stoi od kilku miesięcy bo zepsuła się, albo ktoś uszkodził jakąś termoparę. Jeszcze dziwniejsze jest to; zadłużona szkoła sprzedaje Jaka 12 który sprawdził się na tym lotnisku przez dziesiątki lat ( sprzedaje z nieistotne grosze) i kupuje za kredyt samolot który - jest 10 x droższy, ma podobno silnik do poważnego remontu za kolejne setki tysięcy, pali więcej od Jaka 12, nie daje lepszego od Jaka wznoszenia z szybowcem dwusterowym i hole są dłuższe. A najgorsze jest to, że odrywa się przy holu 20m przed końcem pasa w chłodny, bezwietrzny dzień. Ostatnio nie jest tajemnicą, że po piekiełku jakie tam urządzili omijam szkołę jak się da. Nie zachęca też to, co powtarzają pasażerowie w szybowcu. Czasami , gdy już faktycznie trzeba przelecę się dwusterem z uczniem na przelot do lic itp. Ale te kilka holi które miałem za nowym samolotem to za każdym razem decyzja, czy już się odczepić, rozbić szybowiec i ratować pilota samolotu, czy jeszcze trochę zaryzykować. Już dane katalogowe podają, że Robin 200 potrzebuje 415m rozbiegu do startu (z asfaltu?) z szybowcem 600kg a na trawiastym Żarze jest do dyspozycji tylko około 460m. ( normalne procedury przewidują, że wymaga się 15% więcej miejsca do startu niż samolot potrzebuje na start do wysokość 15m.) Dynamik w lecie przy próbnym starcie z Puchaczem oderwał się przed połową lotniska. Puchacz wcale nie jest najgorszym i najcięższym szybowcem do startu na holu. Z Duo było by jeszcze gorzej. I kolejna rzecz, po co do holowania samolot z wyposażeniem do IFR, którego i tak nikt do szkolenia IFR nie będzie używał, bo pali za dużo i jest znacznie droższy od innych które się do tego nadają? Wczoraj przyjechała TV filmować górę Żar. Przelecieli się szybowcem. Warto zobaczyć zdjęcia ze startu i ocenić samemu. I oby nie byli tu ponownie filmować katastrofy.

Szkoła szybowcowa Żar zostaje zupełnie poza jakąkolwiek kontrolą naszego środowiska i dzieją się tam podejrzane rzeczy.

Zaraz pewnie się dowiemy na forum jakie to cudo, ten samolot i jakie to oszczędnośći, ale ja mam tylko jedno pytanie: czy przed decyzją o zakupie ktoś zapytał instruktorów wyszkolenia o opinię? Tylko jedno pytanie.
SK

Przemo

Faktycznie dziwne. Dla mnie to też głupota pozbywać się dobrej i sprawdzonej holówki typu JAK 12 zwłaszcza w takim miejscu jak Żar, zresztą nie tylko tu. Ostatnio zbyt wiele podejmowanych jest kontrowersyjnych decyzji. Obyś się mylił co do katastrof.
Pozdrawiam.

przemek łośko

Sebastianie,

umowa na użytkowanie Pawnee wygasła 29 lipca br. Nie zostały uzgodnione nowe warunki współpracy, nowy właściciel SP-ZGS nie odpowiedział jeszcze na moją ofertę. Szkoła hangaruje ten samolot nadal, bezkosztowo, doceniając w ten sposób pomoc, jakiej właściciel statku powietrznego udzielił jej w trudnym dla niej okresie.

Robin DR400-235 Remorquer 212 - samolot, który Szkoła kupiła, pali mniej niż Jak 12M. Jest trzy razy droższy (Szkoła zapłaciła 120 tysięcy złotych brutto, pochodzących z wypracowanego bieżąco zysku i sprzedaży Jaka), nie dziesięć razy, od sprzedanego Jaka, który był dobrą holówką, ale na dwie szybko wznoszące się holówki miejsca w Szkole nie ma. Mając wybór sprzedać jednoster, czy sprzedać dwuster, który może zostać użyty do szkolenia, wybraliśmy, z bólem serca, sprzedaż jednosteru.

W nowo nabytej holówce nie trzeba remontować silnika. Należy natomiast wykonać przegląd 12 letni i wymienić wał. Będzie to kosztować około 50 tysięcy złotych, nie setki tysięcy, o których piszesz.

Nowo nabyta holówka z całą pewnością daje lepsze wznoszenie od sprzedanego Jaka. Przy holowaniu z właściwą dla tego samolotu prędkością, wariometr jest najczęściej zamknięty. Można także holować z niższą prędkością, celem dalszego ograniczenia zużycia paliwa. Takie próby były robione. Holowanie z niską prędkością, 110 km/h rzeczywiście, daje takie samo wznoszenie zespołu jak za Jakiem.

Jest prawdą, że nowo nabyta holówka ma dłuższy rozbieg od Jaka. Nie są to jednak dystanse, które wskazujesz. Na stronie 5-5 Instrukcji Użytkowania w Locie jest duża tabela z zestawieniem długości pasów startowych i długościami rozbiegu, które osiągnięto dla różnych warunków. Największa długość to 311 metrów. Nowa holówka jest bardziej wymagająca w pilotażu, ze względu na istotny moment pochodzący od mocnego silnika - temu momentowi należy przeciwdziałać sterem kierunku. Również pilot szybowca odczuje początkowo (zanim się nie przyzwyczai) dyskomfort na rozbiegu, zwłaszcza przy mokrej nawierzchni lub przy starcie z tylnym wiatrem. W tym elemencie holowania Jak był wygodniejszy i zapewne dostarczał pilotom mniej stresu. Nie oznacza to, że rozbieg za Robinem jest niebezpieczny. Inna jest po prostu technika startu, dłużej trzeba trzymać szybowiec przy ziemi. Ekonomia wznoszenia, zużycia paliwa, a także mniejsza ilość obsług, łatwa i znacząco tańsza współpraca z niemieckim CAMO (w skali roku trzykrotnie tańsza niż z polskim CAMO), mniejsze zużycie paliwa, bezresursowy płatowiec, silnik, którego zalety mieliśmy okazję poznać już przy Pawnee (to ten sam silnik) - te argumenty zadecydowały o zakupie Robina i sprzedaży Jaka SP-AAC, bez wątpienia, dobrej holówki, której na silniku zostało, niestety, tylko 29 godzin. Pozostały jeszcze dwa Jaki, które przewiduję, iż będą pracować przy wietrze (zwłaszcza tylnym, przy starcie), przy którym start za nimi będzie bezpieczniejszy niż za Robinem. Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że praca holówki nie ogranicza się wyłącznie do sezonu żaglowo-falowego, ale trwa cały rok. Jestem pewien, iż Szkoła odnotuje znaczące zmniejszenie kosztów nawet wówczas, gdy nowa holówka wykona zaledwie 50% wszystkich holi. Zapewne wykona jednak znacznie więcej. Obniżenie kosztów pozwoli utrzymać dotychczasowy poziom cen, co - jak sądzę - piloci przyjmą z zadowoleniem, bo w tym roku, chyba we wszystkich aeroklubach regionalnych lata się drożej, niż w ubiegłym roku.

Nowy samolot będzie wykorzystywany także do szkoleń samolotowych oraz do lotów widokowych. Czekamy na rozporządzenie ULC, które ma ukazać się 28 października i zmienić zasady odbywania lotów widokowych. Gdyby te zasady nie uległy jednak liberalizacji, Szkoła będzie starać się o certyfikat AOC. A Robin będzie wozić pasażerów w ramach tego certyfikatu - po przeglądzie silnika będzie mieć godzin na pięć lat latania.

Decyzja o zakupie tego samolotu konsultowana była z wieloma instruktorami i pilotami o dużym doświadczeniu. Sam zaś samolot, ten konkretny egzemplarz, obserwowany był na długo przed zakupem. Cieszy mnie zaangażowanie i troska o to, co dzieje się w Szkole. Mam nadzieję, że nie tylko tu, na tym Forum, którego gościem jestem rzadko.






trzesnk

Trochę obawiam się pisania w swojej sprawie, ale chciałbym sprostować, lub raczej dodać informację dotyczącą Pipera Pawnee. Ani nowy właściciel, ani poprzedni, którym byłem ja, nie odpowiedzieli na Twoją ofertę, bo nie mogliśmy odebrać sprawnego samolotu, który w czerwcu, a więc w czasie użyczenia przeze mnie samolotu szkole, został uszkodzony i do dnia dzisiejszego nie został naprawiony. Pisanie, że szkoła go hangaruje bezkosztowo (dla właściciela Pipera), ze względu na pomoc, którą udzieliłem szkole, w sytuacji kiedy nie możemy odebrać sprawnego samolotu, jest Przemku podaniem chyba niewłaściwego argumentu. Hangaruje go, bo nie możecie go oddać naprawionego. Z drugiej strony, cieszę się, że - jak wynika z naszej korespondencji - zamówiliście uszkodzony miernik temperatury oleju i Piper będzie mógł wreszcie latać. Co do Robina się nie chciałbym wypowiadać.

Krzysiek.

Dino

Dzień dobry, dobry wieczór,
w końcu nie wiem, kiedy to czytacie.

Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze.
Abstrahuję od kondycji finansowej, personalnych zmian i atmosfery w GSS.
Nie mam zamiaru też dowodzić o wyższości Jaka 12M nad Robinem DR400 i odwrotnie.
Po prostu zadziałało zboczenie zawodowe i zacząłem się zastanawiać nad osiągami,
w które to wątpi Sebastian.
A dodatkowo - w moim gościnnym klubie właśnie jest testowany Robin, tyle, że ze 180 konnym silnikiem,
ale za to z czterołopatowym, przestawialnym śmigłem. Jako zamiennik 180 konnego Morane.

Do tej pory na temat Robina słyszałem same superlatywy.
Byłem w paru miejscach gdzie występował jako holówka - nie było ani krzty wątpliwości,
że to idealny samolot (w większości 180KM) do holowania, lotów rekreacyjnych, itp.
Ale też każde z tych miejsc było płaskie. I dość długie.
Obserwowałem hole i byłem pod wrażeniem - Robin jako holówka radzi sobie nieźle, idzie żwawo (przynajmniej
z zewnątrz - ani nie siedziałem w nim, ani nie byłem na końcu sznurka).
Na długości rozbiegu nie zwracałem szczególnej uwagi - niestety.
To co Sebastian a później Przemek napisali, skłoniło mnie do poszukiwań.
Niestety, nie wygooglałem żadnych informacji na temat wersji, którą zakupiono dla GSS.
Ale znalazłem ciekawą rzecz (nie tylko w kwestii osiągów DR400, ale ogólnie, lotów holowanych):
http://segelflug.ch/wp-content/uploads/2012/10/Prakt_Hinweise_Schlepp.pdf?TB_iframe
(niestety w języku wroga)
Najciekawsze są tabelki na str.9-10 (seite 2-4, 2-5).
Przedstawiają one długości rozbiegu i startu na 15m samolotu i szybowca w zależności od ciężaru holowanego szybowca
i warunków atmosferycznych (elewacji lotniska).
Niestety, dla wersji DR400/180R, czyli 180KM, choć nie doszukałem się, z jakim śmigłem.
Ciężko oszacować bez dokładnych danych, o ile różni się wersja z mocniejszym silnikiem.
Ale w to najdłuższe 311m to powątpiewam trochę.

W kwestii opinii o samolocie.
Jak już napisałem - spotkałem się z pozytywnym odbiorem pilotów.
Łyżkę dziegciu dodają lotnicy, którzy u nas przeszkalają się z doświadczeniem na Morane u mnie w klubie.
Ergonomia w kabinie - Robin in plus.
Prędkości przelotowe - in plus.
Jako minus wytykają nieco bardziej skomplikowane procedury (ale moim zdaniem wynika to
m.in. z elektrycznie przestawialnego śmigła, autopilota (prymitywnego, ale jednak) i rozbudowanej check-listy.
Co ważniejsze w tej dyskusji - jako minus podają duże prędkości podejścia i płaski profil wyjścia.
A pasa jest 1200m!
Może jednak to tylko marudzenie.

W ramach konkluzji:
Fajny samolocik, miejmy nadzieję, że sprawdzi się na Żarze.
Bez podnoszenia ciśnienia krwi pilotom.
Tuszę, że nie trzeba będzie czytać raportów PKBWL.

pozdr
Dino

PS. Czy przegląd 12 letni z wymianą wału to nie inna nazwa remontu silnika?




SebKaw

No, nie pomyliłem się.
"pytano wielu instruktorów" - ale konkretnie kogo? Na Żarze pracuje jeden instruktor samolotowy a reszta nie powinna mieć nic do powiedzenia. ( Zbieżność kształtów samolotów "wielu instruktorów" przypadkowa.) 
Samolot cudo. Mniej pali niż w katalogu. (przy pełnej mocy O -540B nie podają, przy 85% mocy 79l/h  i 60l przy 75%) I CAMO niemieckie do nas przyjedzie. I nie będzie remontu, tylko wymiana wału silnika. I "gościnnie" trzymają inny samolot a okazuje się, że nie mogą się wywiązać z umowy i go oddać.  I zarobili na niego.  Ja nie wierzę tym panom, -  kolejny kredyt albo coś jeszcze sprzedali.
A wracając do samolociku, ten egzemplarz jest jakiś felerny, bo Puchacza targał z prędkością 120km/h  do 135km/h , czasem 140 i dał 2m/s wznoszenia. Nic więcej. Latałem już za tym samolotem w Puchaczu 4 loty i zawsze to samo. 
Co do długości rozbiegu piszę co widzę, a wczoraj lotnisko było suche. Nawet komornik go nie weźmie...
Sprawdźmy u Francuzów - wyzbywają się tych samolotów. Wymieniają je na UL i specjale a hol za Robin czy Rallye w wersji 235 wg cennika jest znacznie droższy. Zresztą ta wersja Robin jest wręcz unikatowa.
SK

przemek łośko

Tak, to rzadko spotykana wersja, z silnikiem 235KM, znacznie mocniejsza od 180-ki.

Krzysztofie, dziękuję za komentarz. Proszę, nie wiąż odpowiedzi na moją ofertę ze sprawnością samolotu. Bogdan składał mi przecież ofertę na SP-ZGS już po uszkodzeniu Pawnee, a ja w odpowiedzi złożyłem jemu, a zarazem Tobie swoją ofertę. Z tego wynika, że oferta nie jest związana z aktualną, niewygodną dla obu stron usterką samolotu. Jeśli jesteś zainteresowany, to nadal czekam na Waszą, Twoją i Bogdana odpowiedź na moją ofertę.

Niemieckie CAMO działa zupełnie inaczej niż polskie, znacznie mniej biurokratycznie i nie musi do nas przyjeżdżaćz każdym drobiazgiem. Obowiązkowo musimy polecieć do Niemiec tylko na przegląd roczny, który ma miejsce zaraz po przeglądzie 12-letnim i po wymianie wału. Jeszcze w czasie, gdy zarządzałem Aeroklubem Częstochowskim, rozważaliśmy również tam zakup holówki Robin, choć o słabszym, 200-konnym silniku. Doszliśmy do podobnych wniosków, do których doszli piloci i instruktorzy na Żarze - że to dobra, oszczędna holówka. Ponieważ w dyskusję i zbieranie opinii zaangażowani byli prawie wszyscy członkowie Rady Szkoły, każdy swoimi drogami, wśród swoich znajomych badał opinie na temat tego samolotu, ponieważ i ja od dawna miałem dobrą opinię o tej holówce, zrodzoną w wyniku dyskusji i rozmów w A Cz, ponieważ ten konkretny samolot był od dawna obserwowany, ponieważ dysponowaliśmy także filmami z udziałem tego samolotu w trakcie holowania - z tych powodów zdecydowaliśmy, że zaprosimy na testy tę holówkę. Testy wypadły bardzo dobrze, holowałem się za holówką jantarem, za każdym razem wariometr się zamykał. Dobrze wypadły również testy z dwusterem, wznoszenie wynosiło od 3,5 do 5 m/s.

Samolot na zubożonej mieszance, w przelocie, schodzi ze spalaniem do 40l/h. Na pokładzie ma komputerek, który na bieżąco kontroluje parametry lotu, podaje zużycie i ostrzega pilota przed nieczystym eksploatacyjnie pilotażem. W trakcie holowania zużywa od 53 do 60l paliwa. Lekki płatowiec robi swoje.

Co do ULi - sam jestem wielkim zwolennikiem angażowania ultralajtów do holowania. To jeszcze oszczędniejsza forma holowania, przy zbliżonych, a niekiedy lepszych parametrach rozbiegu i wznoszenia. W Częstochowie holowaliśmy się Foxem za Virusem i za Dynamikiem, na 1200 metrów. Rezultaty były fantastyczne: przyzwoity rozbieg (wyjście nad kołowankę przy starcie sprzed hangaru szybowcowego, z trawy), 11 min do 1200 metrów w przypadku Virusa, 10 min za Dynamikiem. Do tego niedroga eksploatacja. Niestety, w organizacji szkoleniowej ATO musimy dysponować holówką w CAMO. Przepisy w tej kwestii są różnie interpretowane, najczęściej tak, że uczniów pilotów nie można holować holówką nie będącą w CAMO. Stąd ultralajt, który również w tym sezonie pomoże na Żarze, będzie holować wyłącznie pilotów licencjonowanych. Gdybyśmy mogli wszystkich, pilotów licencjonowanych i uczniów pilotów, holować za ultralajtem, zapewne w ogóle rozważałbym wzięcie np. dwóch UL'i w leasing, a nie Robina. Ekonomika eksploatacji UL'i jest kusząca.