Mamy zamiar jednemu z naszych klubowych Jantarów std. wracających do służby po latach przywrócić dolny zaczep. Wszystkie pozostałe od lat latają tylko z przednim.
Jakie koledzy macie doświadczenia w starcie za windą na tym typie, zarówno pilotażowe (prędkości, wysokość holu, zachowanie na holu) jak i eksploatacyjne (nadwyrężanie ramy podwozia ect)?
Wokoło krąży jak zwykle wiele mitów, więc jak to jest?
Zwróćcie uwagę na typ zaczepu i kąt jego zabudowy. W Łodzi mamy na goleni podwozia "wielorybka" zamontowany zaczep TOST, niestety nawet gdy jest wyregulowany na maksymalny kąt, samowyczep następuje zbyt wcześnie i w praktyce nie ma żadnego zysku w stosunku do startu z zaczepem przednim (poprzednio, przez 2 sezony lataliśmy tym Jantarem tylko z jednym zaczepem) za to lina i bęben na wyciągarce dostają w kość. Wydaje mi się, że zaczep SZD sprawdziłby się tutaj znacznie lepiej.
Pozdrawiam
M..M
Cześć
Jeśli chodzi o pilotąż to jest to jak dla mnie najlepiej idący szybowiec za windą na których dotąd latałem nie wykazuje żadnych oscylacji itp . Wymaga delikatnie większej prędkości około 100 km/h. Ważne jest aby go delikatnie dłużej wytrzymać po oderwaniu . Wysokości holu zależą od długości liny u nas z około 1200m liny wychodzi na około 350-400m
Ogólnie jest bardzo fajnie.
Pozdrawiam
Patryk Szpica
Latałem sporo jantarem std 2 z tostem (oczywiście zamontowanym przy kole ) i uważam że ten rodzaj startu jak najbardziej nadaje się do tego typu szybowca . Jak już pokonasz barierę psychologiczną (spowodowaną zazwyczaj krążącymi mitami ) i wykonasz kilka startów możesz dojść do wniosku że to jeden z najprzyjemniejszych typów do startu za windą . Ja startowałem zawsze na drążku oddanym na max . Masa szybowca jest dość mała w porównaniu np z puchaczem a operatorzy windy różnie interpretują słowa "trochę szybciej teraz jantar" więc radzę zadbać o to by nie dać się zaskoczyć i nie znaleźć się w sytuacji kiedy przestaniesz dosięgać do pedałów lub będziesz miał problem w początkowej fazie odepchnąć odpowiednio drążek . Natomiast nie polecam startu z wodą . Choć przy odpowiedniej długości liny i mocy windy pewnie było by ok (nie wiem tylko co na ten temat mówi instrukcja ) w każdym razie jeśli pozwala to nie zaczynaj od startu z balastem . TOST zamontowany w moim jantarze spisywał się świetnie , mogłem wznosić się naprawdę pod dużym kątem i wyciągnąć przy linie długiej na około 950 -1000 m nawet 450 m .
p.s.POLECAM DUŻO TANIO WINDA !!
Potwierdzam co pisali koledzy, jantar std z zaczepem na kółku startuje bardzo poprawnie, łatwo robi się poprawki na wiatr, trzeba tylko pamiętać o dłuższym rozpędzaniu niż np. juniora ze względu na większą masę. Jak startuję, to wyciągarkowy ma powiedziane, że ma ciągnąć "do bólu" aż strzeli zaczep. Zysk w porównaniu z tradycyjnym wyczepianiem po oddaniu drążka to ok. 30-40 m, bo nie obciąża zwisająca lina, a szybowiec jeszcze trochę energii wykorzystuje na "wypuchnięcie". Nie bardzo wiem skąd kłopot z TOSTem - dobrze wyregulowany nie sprawia żadnych kłopotów. Trzeba pamiętać, że są 2 typy zaczepów: wyczep przy kącie liny 75 stopni i 90 stopni. Mam zaczep 75 stopni i tylko raz miałem samowyczep na 30 m, ale wyrwałem start.
W załączeniu obrazek z ciągu na prawie 800 m w Oleśnicy, przy linie 2500 m za windą BB Aero.
Pozdrawiam
Maciek
[załącznik usunięty przez administratora]
Potwierdzam jedną rzecz, która powyżej napisano, trzeba startować, odrywać się, na dość mocno oddanym drążku i nie sugerować się trymerem sprężynowym, bo to nie Junior, gdzie ustawia się trymer i "nie dotyka drążka" (oczywiście w przenośni - nie czepiajcie się). ODDAWAJCIE DRĄŻEK i wszystko będzie lepiej niż się spodziewacie.
Pozdrawiam
Łukasz Szymaniak