Myślę, że z Komisją Szybowcową jest podobnie do wszystkich innych znanych mi ciał działających społecznie. Jeżeli jest ktoś, kto ma pomysł, kompetencje i chęci, to jest w stanie pociągnąć do przodu liczne tematy i uczynić latanie lepszym (jak choćby wspomniane działania Wojtka Ścigały).
Z drugiej strony jeżeli jest tak, że ktoś jest "wyciągany" do pracy w Komisji, to bardzo szybko osoba taka przyjmuje bierną postawę na zasadzie "w najlepszym razie nie przeszkadzać".
I myślę, że o tym warto dyskutować: co zrobić, żeby zachęcać dynamiczne i kompetentne osoby do pracy społecznej? Jak zbudować zaangażowanie takich osób?
Obszarów, którymi Komisja mogłaby się zająć bądź wesprzeć Zarząd jest "mnogo", pytanie jak możemy znaleźć osoby, które się tych zadań podejmą? Albo inaczej - jak sprawić, żeby osoby takie same chciały się tematami zająć? Motywacja wewnętrzna jest w końcu najlepsza.
A niestety mamy obecnie sytuację taką, że i do poszczególnych komisji specjalnościowych i do Komisji Rewizyjnej, Sądu Koleżeńskiego (a niedługo pewnie też do Zarządu) najzwyczajniej brakuje chętnych.
Moim pomysłem byłoby np. określenie obszarów do usprawnienia, a potem wśród zainteresowanych osób poszukiwanie osób, które chciałyby się nimi zająć.
Przykładowo:
- wsparcie finansowe juniorów: ktoś z młodych (ale mających doświadczenie w zdobywaniu funduszy lokalnych) mógłby pomóc innym w aplikowaniu o dotacje z lokalnych urzędów (marszałkowskich / miejskich / gminnych itd.)
- koordynacja tematów kadrowych / wsparcie trenera: były (emerytowany:)) członek kadry, który z jednej strony będzie rozumiał potrzeby kadrowiczów, ale z drugiej strony będzie miał możliwość bycia bardziej obiektywnym / asertywnym od samych kadrowiczów
- dopasowanie realiów szkoleniowych do potrzeb: ktoś z uprawnieniami i doświadczeniem instruktorskim, kto wskazałby pracownikowi Biura AP oczekiwane przez środowisko zmiany
itd itp.
Takich m.in. głosów oczekiwaliśmy przy okazji nowych zasad przy wyborach do komisji specjalnościowych. Nie ma tajemniczego "drugiego dna", jest próba wzbudzenia zdrowej konkurencji. Osoby kandydujące na przewodniczące miały przedstawić program i zbudować zespół, który by pozwolił zrealizować ich program. Na tej podstawie Zarząd miał wybrać najciekawsze i najambitniejsze zespoły.
Kadencja 2-letnia, więc można sporo zrobić, a jednocześnie nie "zamęczyć" się tematami.
Obawiam się jednak, że przeceniliśmy możliwości środowiska (przynajmniej szybowcowego, bo w niektórych innych dyscyplinach sytuacja wygląda lepiej).
Pomóżcie to zmienić - jak można zwiększyć chęć szybowników do pracy na rzecz tego środowiska? Jakie macie pomysły?
Proponuję ten wątek przenieść również do spraw aeroklubowych , myślę że bardziej pasuje jednak tam niż tu . cyt : Sprawy aeroklubowe
Problemy i pomysły jakimi powinien zająć się ULC, PAŻP, Aeroklub Polski i inni. Propozycje zmian przepisów i zasad działalności lotniczej w Polsce.
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 02, 2013, 16:50
........ Osoby kandydujące na przewodniczące miały przedstawić program i zbudować zespół, który by pozwolił zrealizować ich program. Na tej podstawie Zarząd miał wybrać najciekawsze i najambitniejsze zespoły.
.......
Andrzeju,
To chyba nie Zarząd miał wybrać najciekawsze i najambitniejsze zespoły tylko środowisko.
A może czegoś nie wiemy?
Prawdziwym problemem jest dla mnie brak zainteresowania środowiska procesem wyboru do KS. W sumie to uważam, że sami (ZAP) jesteście winni takiej sytuacji, bo obecny regulamin powoływania KS zniechęca do kandydowania.
1. Sam sposób wyboru Przewodniczącego KS jest moim zdaniem absolutnie niedemokratyczny, o czym pisałem już przed jego uchwaleniem, przesuwa ciężar decyzji o 2 szczeble w górę do AR. Niby kto w AR miałby głosować? Dyrektor, który nigdy nie siedział w szybowcu? Nie tak miało być. To szybownicy mieli mieć wpływ na wybór członków swojej KS. Ja, Ty, każdy z nas nie mamy bezpośredniego wpływu na wybór takiego czy innego kandydata. Ja nie mam pojęcia kogo poprze mój klub i nie mam na to żadnego wpływu. Wcześniej propozycje zakładały wybory bezpośrednie przez pilotów i oscylowały pomiędzy tymi z licencją sportową a wszystkimi z licencjami. Takie rozwiązanie mogłoby bardziej zaktywizować środowisko.
2. Wymóg przekroczenia 50% w pierwszym terminie, a później decyduje ZAP. Ten zapis nie ma nic wspólnego z demokracją. Powinien być jeden termin i wymóg przekroczenia 50%, jeśli nie to II termin - podobnie jak w wyborach prezydenckich.
Ja myślę, że nie tyle przeceniliście możliwości środowiska szybowcowego, co po prostu ich nie doceniliście....
Jak to zmienić?
1. Unieważnić cały proces wyboru Przewodniczącego KS
2. Zmienić regulamin na bardziej demokratyczny (j.w.), a przy okazji rozszerzyć kompetencje KS
3. Wybrać Przewodniczącego, który zaktywizuje resztę.
Oczywiście masz rację, zbyt duży skrót myślowy z mojej strony: przewodniczącego wybierają (głosują) kluby sportowe (z zastrzeżeniem progu 50% o którym pisałeś), a Zarząd zatwierdza osoby proponowane do składu komisji .
Według mnie istota problemu leży w tym, że cały czas podchodzimy do tematu w ten sposób, że przewodniczącego trzeba zgłosić. A przecież osoba, która ma pomysł i chęci na rozwój danej dyscypliny, sama powinna opracować program i zbudować zespół. Tak jak miało to miejsce chociażby przy okazji wyborów do Zarządu AP w 2010 roku.
I gdyby były takie aktywne osoby, które z własnej inicjatywy zgłosiłyby się do prowadzenia komisji, to mam nadzieję, że zgodzisz się, że wtedy ten nowy proces nabiera sensu.
Dlaczego? Jesteśmy w nowej sytuacji, w której członkami AP nie są osoby fizyczne, a osoby prawne. Podobnie w perspektywie sportowej - członkami AP nie są poszczególni zawodnicy, a kluby sportowe, m.in. dlatego to one mają wybierać przewodniczących.
Aktywny kandydat na przewodniczącego, z dobrym zespołem, powinien bez problemu przekonać do głosowania kluby sportowe z licencją w danej dyscyplinie. W sytuacji, gdy ktoś jest zgłaszany (czytaj: wyciągany do pracy), to przejście przez ten proces jest z oczywistych powodów trudniejsze. Zwróć uwagę, że na przykład modelarze mają kilku kandydatów i tam bardzo liczę na ciekawą konkurencję.
Dlaczego u modelarzy są chętni, a u szybowników ich brakuje?
Dlaczego nie ma osoby, która widząc problemy do rozwiązania nie opracuje planu naprawy tej sytuacji i nie weźmie spraw w swoje ręce?
Łatwiej jest wymagać od innych (zwłaszcza od ZAP :)), tylko że w naszej strukturze opieramy się na pracy społecznej i dlatego ci "inni" muszą się znaleźć wśród nas samych.
Stąd moje podstawowe pytanie w tym wątku: w jaki sposób skutecznie zachęcać ludzi do wzięcia spraw w swoje ręce? Spośród ponad 2 tysięcy szybowników znalezienie kilku osób z pomysłami i chęciami powinno być przecież proste. Czy fakt oddawania głosów przez kluby sportowe a nie przez zawodników sprawia, że osoby chętne do pracy się zniechęcają? Osobiście wątpię...
Jak wyglądały poprzednie wybory do KS? Z tego co pamiętam, to też była częściowa "łapanka" - oczywiście, jeżeli nie to prośba o sygnał, mogę się mylić.
Na koniec dodam, że jak wiadomo zmiana w całym procesie wyboru komisji jest bardzo duża i na pewno będziemy wyciągać wnioski z przebiegu tych wyborów. A właściwie, to już nie my, a nowy Zarząd AP.
Cytat: MarekS w Październik 04, 2013, 19:52
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 02, 2013, 16:50
........ Osoby kandydujące na przewodniczące miały przedstawić program i zbudować zespół, który by pozwolił zrealizować ich program. Na tej podstawie Zarząd miał wybrać najciekawsze i najambitniejsze zespoły.
.......
Andrzeju,
To chyba nie Zarząd miał wybrać najciekawsze i najambitniejsze zespoły tylko środowisko.
A może czegoś nie wiemy?
Prawdziwym problemem jest dla mnie brak zainteresowania środowiska procesem wyboru do KS. W sumie to uważam, że sami (ZAP) jesteście winni takiej sytuacji, bo obecny regulamin powoływania KS zniechęca do kandydowania.
1. Sam sposób wyboru Przewodniczącego KS jest moim zdaniem absolutnie niedemokratyczny, o czym pisałem już przed jego uchwaleniem, przesuwa ciężar decyzji o 2 szczeble w górę do AR. Niby kto w AR miałby głosować? Dyrektor, który nigdy nie siedział w szybowcu? Nie tak miało być. To szybownicy mieli mieć wpływ na wybór członków swojej KS. Ja, Ty, każdy z nas nie mamy bezpośredniego wpływu na wybór takiego czy innego kandydata. Ja nie mam pojęcia kogo poprze mój klub i nie mam na to żadnego wpływu. Wcześniej propozycje zakładały wybory bezpośrednie przez pilotów i oscylowały pomiędzy tymi z licencją sportową a wszystkimi z licencjami. Takie rozwiązanie mogłoby bardziej zaktywizować środowisko.
2. Wymóg przekroczenia 50% w pierwszym terminie, a później decyduje ZAP. Ten zapis nie ma nic wspólnego z demokracją. Powinien być jeden termin i wymóg przekroczenia 50%, jeśli nie to II termin - podobnie jak w wyborach prezydenckich.
Ja myślę, że nie tyle przeceniliście możliwości środowiska szybowcowego, co po prostu ich nie doceniliście....
Jak to zmienić?
1. Unieważnić cały proces wyboru Przewodniczącego KS
2. Zmienić regulamin na bardziej demokratyczny (j.w.), a przy okazji rozszerzyć kompetencje KS
3. Wybrać Przewodniczącego, który zaktywizuje resztę.
Jak zachęcać do uczestnictwa?
Po co ktoś ma uczestniczyć w KS? To wg mnie kwestia motywacji. Jak można pozytywnie motywować ludzi?
Może nagradzać i chwalić tak aby poczuli satysfakcję z wykonywanej pracy. I to nie musi być kasa.
- prawo do polatania na fajnym szybowcu - dopisać członków KS z odpowiednim nalotem do listy uprawnionych do latania na szybowcach kadrowych
- przyznanie oficjalnej odznaki wyróżnienia - Jakie odznaki może przynać Aeroklub Polski - można złożyć do AP wniosek o wyróżnienie członka KS?
- występowanie do władz państwowych o przyznanie odznaczeń państwowych. Z tego co widzę odnaczani są wybitni sportowcy. A działacze społeczni? Dlaczego nie?
- przydałby się chociaż zwrot podróży na posiedzenia - z limitem rocznym. Niech będzie to chociaż 100 czy 200 PLN. Cokolwiek.
Niby jest odznaka Zasłużony Działacz Lotnictwa Sportowego - nie mogę znaleźć zasad przyznawania na stronie AP
Podzielam wątpliwości wyrażone przez Panów Andrzeja Siembidę i Marka Szumskiego.
Ale, z drugiej strony...
Może jest tak, że Komisja Szybowcowa jest mało komu potrzebna i tylko parę osób z dwutysięcznej rzeszy szybowników widzi sens jej istnienia? Może dlatego jest tak trudno o autentycznych działaczy, którzy zechcą poświęcić swój czas i pieniądze wpólnej sprawie?
To nie jest moje stwierdzenie. To jest pytanie.
Założyciele KSS, 17 osób, jak przez mgłę widzieli sens założenia organizacji przyczyniającej się do podnoszenia kwalifikacji pilotów.
Dzisiaj na ich, w czynie społecznym organizowane projekty, zapisują się dziesiątki Koleżanek i Kolegów. Nawet z zagranicy. Przychodzą nowi ludzie z pomysłami, zostaną koordynatorami tych projektów i na nich wyrosną nie tylko oni, ale też ich otoczenie. Bo widzą tego sens. Bo jest to samorządowa organizacja autentyczna.
Może KS jest tworem sztucznym, nieautentyczym, wyłącznie statutowym i inna forma samorządności na szczeblu centralnym przyciągnęłaby autentycznych działaczy? Jest to tylko pytanie zadane przez członka Komisji Rewizyjnej AP, która statutowo musi się zastanawiać nad całokształtem działalności AP.
Dlaczego nie ma chętnych do pracy społecznej - trzy powody:
1. Większość z nas po prostu nie ma czasu. Żyjemy w takich czasach, że naprawdę jesteśmy zapracowani (zwłaszcza w Polsce), pracujemy po 10-12 godzin na dobę i praca społeczna konkuruje z czasem dla rodziny, czy po prostu na nasze latanie.
2. Praca społeczna w KS nie jest prosta. Żyjemy w gąszczu przepisów i skomplikowanych procedur. Żeby działać sprawnie, trzeba je znać, rozumieć. To po pierwsze zabiera dużo czasu, po drugie trudno coś zmienić (słoń, który ma dużą inercję).
3. Nikt nie szanuje społeczników. 100% pewności, że powieszą na Tobie ostatnie psy.
Jak to zmienić? Na 1 i 2 mamy ograniczony wpływ. Szanujmy zatem tych, którzy poświęcają swój wolny czas, którym chce się coś robić dla innych. Wybierajmy takich, do których mamy zaufanie i wspierajmy ich w działaniach. Angażujmy się w miarę naszego czasu. Integrujmy się jako grupa.
Z głównymi tezami z powyższych wypowiedzi nie sposób się nie zgodzić. Myślę, że Pan Ryszard też słusznie zauważył jedną prawidłowość:
chętniej angażujemy się do zadań "projektowych", mających na celu stworzenie obozów szybowcowych, niż do pracy quasi-administracyjnej.
Z drugiej strony mamy kadrę narodową, sprzęt jej przypisany, na którym nasi piloci zdobywają co roku medale, no i pozostały sprzęt będący w dyspozycji komisji, jak chociażby wspomniane przez Żółwia Jantary 2b. Ktoś musi tym zarządzać - dbać o to, żeby te szybowce nie stały w kącie hangarów, a z drugiej strony aby latając wspierały samą komisję szybowcową.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby Komisja Szybowcowa robiła inne rzeczy niż do tej pory, bardziej atrakcyjne z punktu widzenia osoby spoza kadry narodowej, być może nawet spoza rzeszy zawodników. Ale do tego potrzebny jest pomysł i zaangażowanie, na wzór tego z KSS.
Być może będzie tak, że te atrakcyjne tematy przejmą podmioty na wzór KSS, a na administrację będzie zrzutka wśród zainteresowanych (kadra, zawodnicy), żeby opłacić etat osoby która to ogarnie?
Zastrzegam z góry, że to tylko moja osobista refleksja - to nie jest plan Zarządu, nawet na ten temat nie było dyskusji.
Pan Andrzej napisał:
,,Dlaczego? Jesteśmy w nowej sytuacji, w której członkami AP nie są osoby fizyczne, a osoby prawne. Podobnie w perspektywie sportowej - członkami AP nie są poszczególni zawodnicy, a kluby sportowe, m.in. dlatego to one mają wybierać przewodniczących."
Te zdania miałyby sens wtedy kiedy byśmy byli jednosekcyjni, tak jak to jest np. w Polskim Związku Tenisa Stołowego.
Ale AR jest zlepkiem różnych sekcji i różnych dyscyplin lotniczych.
Może Pan wyjaśnić kto w imieniu klubu sportowego będzie głosował?
Czy poszczególne komisje specjalnościowe mają osobowość prawną?
Jeśli nie mają, to dlaczego muszą być wybierane przez osoby prawne a nie przez swoje środowisko?
Moje myślenie o roli i zadaniach KS idzie po linii tego, co napisali Panowie Andrzej Siembida i Zbigniew Siwik. Komisja Szybowcowa w istocie rzeczy realizuje zadania interesujące Kadrę oraz czynnych zawodników, zatem stosunkowo wąską grupę ludzi jeśli przymierzyć ją do ogółu uprawiających szybownictwo pilotów.
Może to źle, ale dla mnie, być może także dla wielu innych jeżdżących na zawody, istnienie Komisji Szybowcowej było abstrakcją. Do niczego jej bezpośrednio nie potrzebowałem, chociaż rozumiem i szanuję pracę włożoną np. w ustalenie kalendarza zawodów krajowych, rankingi i inne pożyteczne działania.
Komisja bardziej istotna jest dla Kadry i może nawet nie całej, gdyż znaczna jej część lata na własnych, czy aeroklubowych szybowcach, sama się finansuje i ustala własny kalendarz uczestnictwa w zawodach. Z tego wynika konstatacja, że Komisja Szybowcowa jest potrzebna określonemu środowisku spośród rzeszy uprawiającej sport szybowcowy, zatem mogłaby być ciałem samorządowym, wybieranym spośród tego środowiska i przez nie finansowanym, z koniecznymi umocowaniami ze strony AP. Wymagałoby to, być może, zmian statutowych, ale może warta skórka wyprawki. Warto w każdym razie rozmawiać, bo jak widać, trudno o chętnych "ogólnopolskich" do tej pracy.
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 07, 2013, 08:38
Być może będzie tak, że te atrakcyjne tematy przejmą podmioty na wzór KSS, a na administrację będzie zrzutka wśród zainteresowanych (kadra, zawodnicy), żeby opłacić etat osoby która to ogarnie?
Zastrzegam z góry, że to tylko moja osobista refleksja - to nie jest plan Zarządu, nawet na ten temat nie było dyskusji.
Andrzeju,
Ja takiej wizji Komisji Szybowcowej nie kupuję.
Obraz, rola, znaczenie Komisji dla szybownictwa, pomimo wcześniej wspomnianych ogromnych zasług Przewodniczącego, został w ostatnim okresie wypaczony. Dlatego pojawiają się obecnie głosy, żeby rolę KS sprowadzić do administrowania kadrą i sprzętem. Jeśli tak, to może powinna powstać KKS (Komisja Kadry Szybowcowej), ale wówczas wybierana przez wąską grupę jej beneficjentów.
Ja tego nie kupuję. Aby spowodować większe zaangażowanie środowiska potrzeba, aby KS faktycznie wykonywała funkcje merytorycznie potrzebne całemu środowisku, a nie administrowała. Praca w KS powinna być twórcza i ciekawa, a jej uczestnicy powinni mieć świadomość, że coś od nich zależy. Obecny regulamin KS oraz w szczególności system wyboru jej członków sprawia, że KS jeszcze bardziej zostanie oderwana od środowiska.
Uważam, podobnie zresztą jak chyba znakomita większość środowiska, że Tomas włożył bardzo dużo swojej własnej pracy, inwencji, pomysłowości do KS i usprawnił ją organizacyjnie, komunikacyjnie również pod względem ilości tematów, które zostały załatwione lub zaczęte.
Pomimo tego uważam, że:
1. KS jest postrzegana jako zajmująca się prawie wyłącznie sprawami zawodniczymi i kadrowymi a wspiera wyłącznie kadrowiczów. Szczególnie seniorów bo z juniorami różnie bywa. Przeciętny szybownik w klubie nie interesuje Komisji (taka jest percepcja), w związku z tym szybownik ten nie interesuje się Komisją i w ogóle tym co się dzieje poza jego klubem. KSS więcej zrobiło w ciągu sezonu dla aktywizacji latania niż KS w ciągu całej swojej kadencji.
2. KS nic nie robi dla zbudowania strategii dyscypliny postrzeganej jako system rozgrywania zawodów i finansowanie na różnych szczeblach.
3. KS wykazuje zerowe zainteresowanie Szkołami (oprócz powołania swoich przedstawicieli). KS nie ma żadnej wizji jak taka szkoła miałaby funkcjonować dla dobra naszej społeczności. Poniosła również całkowitą klęskę jeśli chodzi o konflikt na Żarze.
4. Nie zrobiła nic, żeby zapewnić inne źródła finansowania szybownictwa niż dotacja z MSiT. Jesteśmy w tym samym miejscu jak 4 lata temu, kiedy wiadomo było, że coś w tym kierunku trzeba szybko zrobić.
5. Gospodarka sprzętowa jest fatalna. Szybowce nie są wykorzystywane tak jak powinny, służą wyłącznie wąskiej grupie zawodników, nie są właściwie utrzymywane technicznie. Polityka zakupowa również jest nie do przyjęcia bo wspiera ten stan rzeczy zamiast być otwarta na również inne sposoby wykorzystania np. CSS czy GSS czy też NS.
6. KS główną energię marnotrawi na administrowanie i prace biurowe. Tym nie powinni się członkowie KS w ogóle zajmować. Od tego powinien być zatrudniony pracownik, który zresztą powinien zajmować się również pozyskiwaniem środków, aby był w 100% wykorzystany i żeby na siebie "zarobił".
Moim zdaniem KS powinna jak najbardziej usamodzielnić się od AP i ZAP. Mamy na tyle liczebną dyscyplinę i wymagającą merytorycznie, że jest to absolutnie uzasadnione. Dwóch pracowników zatrudnionych w AP na 9 dyscyplin nie załatwi niczego.
Tak, więc uważam, że potrzebny jest ktoś, kto wykorzystując jej niewątpliwy dorobek pchnie Komisję na nowe tory. Tomek będąc ponownie Przewodniczącym spowoduje, że Komisja będzie działała w/g obecnych schematów i nic się nie zmieni. Będzie tylko trochę sprawniejsza. A tutaj potrzebna jest zmiana jakościowa!!!
Myślę, że dla przeciętnego pilota nie-zawodnika latającego głównie w macierzystym aeroklubie najważniejsze z czym kojarzy się Komisja Szybowcowa jest przyznawanie odznak.
To ważna część działalności KS a niemal wcale się o tym nie mówi.
Co prawda jak się popatrzy na stronę Komisji to w 2012 r przyznano ok 80 odznak a w bieżącym zaledwie 12 ale rok się nie skończył.
Cytat: Zbigniew Siwik w Październik 09, 2013, 02:00
Pan Andrzej napisał:
,,Dlaczego? Jesteśmy w nowej sytuacji, w której członkami AP nie są osoby fizyczne, a osoby prawne. Podobnie w perspektywie sportowej - członkami AP nie są poszczególni zawodnicy, a kluby sportowe, m.in. dlatego to one mają wybierać przewodniczących."
Te zdania miałyby sens wtedy kiedy byśmy byli jednosekcyjni, tak jak to jest np. w Polskim Związku Tenisa Stołowego.
Ale AR jest zlepkiem różnych sekcji i różnych dyscyplin lotniczych.
Może Pan wyjaśnić kto w imieniu klubu sportowego będzie głosował?
Czy poszczególne komisje specjalnościowe mają osobowość prawną?
Jeśli nie mają, to dlaczego muszą być wybierane przez osoby prawne a nie przez swoje środowisko?
Widzę, że w tej dyskusji zapomina się o tym co istotne w zorganizowanym sporcie.
,,Art. 3.
1. Działalność sportowa jest prowadzona w szczególności w formie klubu sportowego."
To oznacza, że nie zawodnik, ale klub sportowy jest podstawową jednostką organizacyjną w sporcie. Sens istnienia związku sportowego polega na tym, że kluby sportowe łączą się w celu wspólnego organizowania współzawodnictwa sportowego między sobą i wspólnego określania zasad sportowych. W profesjonalnym sporcie, to nie sami zawodnicy ustalają zasady i są sędziami we własnych sprawach, bo to się zwykle źle kończy, ale działacze sportowi, czyli osoby które same nie biorą udziału we współzawodnictwie, często są to byli zawodnicy już nie zainteresowani naginaniem zasad pod siebie .
Zawodnicy przecież nie organizują zawodów, tylko im się organizuje zawody.
"Art. 13.
1. Polski związek sportowy ma wyłączne prawo do:
1) organizowania i prowadzenia współzawodnictwa sportowego o tytuł Mistrza Polski oraz o Puchar Polski w danym sporcie;"
Co to oznacza, że Puchar Polski jest ligą współzawodnictwa klubów sportowych które wystawiają zawodników i się troszczą o tych zawodników zapewniając mu pomoc sprzętową czy finansowa i mogą na ten cel dostawać dotacje, mieć sponsorów itd. itp... Poza tym najważniejsze - członkowie klubu identyfikują się z własnymi zawodnikami i wspomagają ich. Obecna struktura osób prawnych AP wreszcie pozwoli na demokratyczne włączenie się klubów sportowych, czyli podstawowych terenowych jednostek organizacyjnych w sporcie które licznie istnieją poza AP do zorganizowania lig w danym sporcie lotniczym. Pamiętajmy, że zgodnie z prawem aerokluby regionalne jak terenowe jednostki nie miały własnych członków ani zawodników i nie były klubami sportowymi, udawały jedynie takie kluby wewnętrznymi regulacjami AP, a samo AP jako całości strukturą osób fizycznych było pojedynczym klubem.
Obecne zmiany pozwalające klubom głosować co do komisji, to mały krok do profesjonalizacji sportów lotniczych. Docelowo jednak komisje powinny być wzorowane na komisjach FAI, czyli komisja składa się z przedstawicieli działaczy z poszczególnych klubów i to oni między sobą wybierają przewodniczącego itd. Nie zapominajmy, że w AP licencje FAI można dostać jeśli się jest członkiem jakiegoś klubu, więc niekonsekwencją jest rekrutacja do komisji z łapanki, a tajne zgłaszanie bogu winnych osób nie zainteresowanych komisją, to jest istny cyrk. Oddelegowanie działacza do komisji powinno być obowiązkiem klubu.
Powiem wprost, jeśli się nie zainteresuje klubów sportowych aktywnością w komisjach, to wpychane frajerów - osób fizycznych do komisji, którzy bez wsparcia klubu mają się produkować za frajer jest po prostu zabawą w piaskownicy, a nie sportem. Dlatego brak chętnych do pracy w komisjach, które są dziecinadą, jest zrozumiały zwykłą fizyką wadliwych zasad organizacji komisji w AP. Jakoś inne polskie związki sportowe oparte na klubach nie mają problemu z chętnymi do takich organów.
Komisje powinny skupić się na aktywowaniu współzawodnictwa sportowego między klubami, to zaktywuje kluby do realnej pomocy dla swoich zawodników, a w konsekwencji da sensowne wsparcie materialne i samym kadrowiczom którzy jednocześnie są członkami klubów. Ciągniecie kadry tylko na kasie z MSiT jest właśnie skutkiem patologi dotychczasowej struktury AP odziedziczonej z czasów PRL i przyzwyczajenia do centralnego finansowania paramilitarnego APRL. Nowa struktura ciężar finansowania przeniesie na samodzielne kluby i będzie dopasowana wreszcie do prawnej struktury finansowania w sporcie, bo ustawa o sporcie ciężar finansowania sportu zdecentralizowała i dała podstawy do finansowania przez samorządy właśnie klubów sportowych. Głównym zadaniem więc klubów sportowych jest przystąpienie do rywalizacji z klubami w innych sportach o samorządowe dofinansowanie i tu sporty lotnicze wypadają całkiem atrakcyjnie pokazując się odlotowo na piknikach, festynach i innych imprezach wzbudzając zainteresowanie samorządowców.
,,Rozdział 6
Wspieranie sportu przez organy władzy publicznej
Art. 27.
1. Tworzenie warunków, w tym organizacyjnych, sprzyjających rozwojowi sportu stanowi zadanie własne jednostek samorządu terytorialnego.
2. Organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego może określić, w drodze uchwały, warunki i tryb finansowania zadania własnego, o którym mowa w ust. 1, wskazując w uchwale cel publiczny z zakresu sportu, który jednostka ta zamierza osiągnąć.
3. Przepisy ustawy nie naruszają uprawnień jednostek samorządu terytorialnego do wspierania kultury fizycznej na podstawie przepisów odrębnych.
Art. 28.
1. Klub sportowy, działający na obszarze danej jednostki samorządu terytorialnego,
niedziałający w celu osiągnięcia zysku, może otrzymywać dotację celową z budżetu tej jednostki, z zastosowaniem przepisów ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240 oraz z 2010 r. Nr 28, poz. 146, Nr 96, poz. 620 i Nr 123, poz. 835) w zakresie udzielania dotacji celowych dla podmiotów niezaliczanych do sektora finansów publicznych i niedziałających w celu osiągnięcia zysku.
2. Dotacja, o której mowa w ust. 1, ma służyć realizacji celu publicznego, o którym mowa w art. 27 ust. 2, i może być przeznaczona w szczególności na:
1) realizację programów szkolenia sportowego,
2) zakup sprzętu sportowego,
3) pokrycie kosztów organizowania zawodów sportowych lub uczestnictwa w tych zawodach,
4) pokrycie kosztów korzystania z obiektów sportowych dla celów szkolenia sportowego,
5) sfinansowanie stypendiów sportowych i wynagrodzenia kadry szkoleniowej – jeżeli wpłynie to na poprawę warunków uprawiania sportu przez członków klubu sportowego, który otrzyma dotację, lub zwiększy dostępność społeczności lokalnej do działalności sportowej prowadzonej przez ten klub."
Generalnie stwórzmy fajne zasady współzawodnictwa miedzy klubami, zainteresujmy sportem wyczynowym klubowiczów, a będzie fajnie, może doczekamy się nawet własnych kiboli;)
Cytat: MarekS w Październik 09, 2013, 10:03
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 07, 2013, 08:38
Być może będzie tak, że te atrakcyjne tematy przejmą podmioty na wzór KSS, a na administrację będzie zrzutka wśród zainteresowanych (kadra, zawodnicy), żeby opłacić etat osoby która to ogarnie?
Zastrzegam z góry, że to tylko moja osobista refleksja - to nie jest plan Zarządu, nawet na ten temat nie było dyskusji.
Andrzeju,
Ja takiej wizji Komisji Szybowcowej nie kupuję.
(...)
Moim zdaniem KS powinna jak najbardziej usamodzielnić się od AP i ZAP. Mamy na tyle liczebną dyscyplinę i wymagającą merytorycznie, że jest to absolutnie uzasadnione. Dwóch pracowników zatrudnionych w AP na 9 dyscyplin nie załatwi niczego.
Tak, więc uważam, że potrzebny jest ktoś, kto wykorzystując jej niewątpliwy dorobek pchnie Komisję na nowe tory. Tomek będąc ponownie Przewodniczącym spowoduje, że Komisja będzie działała w/g obecnych schematów i nic się nie zmieni. Będzie tylko trochę sprawniejsza. A tutaj potrzebna jest zmiana jakościowa!!!
W pełni się zgadzam ze wszyskimi Twoimi argumentami i wypunktowanymi działaniami.
Niestety życie pokazuje, że chętnych do pracy - poza przywołanym Tomkiem - nie ma.
Tak jak pisałem w pierwotnym wpisie - gdyby była osoba mająca pomysł na prowadzenie komisji szybowcowej w sposób inny niż dotychczas, tak żeby korzystała z jej owoców szersza gama szybowników, to mamy mechanizmy, które takiej osobie mogą to umożliwić. Tylko jak takie osoby zachęcić do zgłaszania się?
Tymczasem chętnych brak, a obok komisji szybowcowej powstają "twory" które tą lukę zapełniają.
Dlaczego przykładowo KSS zdecydowało się działać w oparciu o nowe stowarzyszenie a nie o komisję szybowcową? Czy przyczyną jest fakt tego, że komisja szybowcowa jest umocowana przy (Z)AP? Osobiście wątpię, choć najlepiej gdyby odpowiedzieliby sami zainteresowani :)
Ale zadam pytanie z drugiej strony: czy dotychczasowy i obecnie planowany model wyboru i funkcjonowania komisji szybowcowej w jakikolwiek sposób utrudnia realizację takich poszerzonych celów dla środowiska? Moim zdaniem nie (wręcz ułatwia), ale być może przedstawisz (Ty, lub inni biorący udział w dyskusji) argumenty które zmienią mój punkt widzenia.
Właśnie ze względu na to, że poszczególne aerokluby mają możliwość być klubami sportowymi w kilku dyscyplinach, wprowadzono zapis, że głos mogą oddać te kluby, które mają licencję w danej dyscyplinie. Czyli przykładowo w wyborach do komisji szybowcowej mogą głosować tylko te kluby, które mają licencję klubu w tej dyscyplinie.
Komisje osobowości prawnej nie posiadają. Teoretycznie możnaby wprowadzić głosowanie w formie referendum / głosowania publicznego wśród zawodników bądź wszystkich uprawiających szybownictwo.
Tylko czy to zmieniłoby podstawowy problem, jakim jest brak chętnych do pracy? Czy fakt, że będą na kandydata X głosować zawodnicy/środowisko sprawi, że będzie on bardziej chętny do pracy niż gdy mają głosować przedstawiciele klubów sportowych? Jeżeli tak, to dlaczego?
PS: Gdyby ktoś się obawiał, to nie obrażę się gdy zamiast formy per "Pan" ktoś się do mnie odniesie per "Ty".
Cytat: Zbigniew Siwik w Październik 09, 2013, 02:00
Pan Andrzej napisał:
,,Dlaczego? Jesteśmy w nowej sytuacji, w której członkami AP nie są osoby fizyczne, a osoby prawne. Podobnie w perspektywie sportowej - członkami AP nie są poszczególni zawodnicy, a kluby sportowe, m.in. dlatego to one mają wybierać przewodniczących."
Te zdania miałyby sens wtedy kiedy byśmy byli jednosekcyjni, tak jak to jest np. w Polskim Związku Tenisa Stołowego.
Ale AR jest zlepkiem różnych sekcji i różnych dyscyplin lotniczych.
Może Pan wyjaśnić kto w imieniu klubu sportowego będzie głosował?
Czy poszczególne komisje specjalnościowe mają osobowość prawną?
Jeśli nie mają, to dlaczego muszą być wybierane przez osoby prawne a nie przez swoje środowisko?
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 09, 2013, 11:10
Ale zadam pytanie z drugiej strony: czy dotychczasowy i obecnie planowany model wyboru i funkcjonowania komisji szybowcowej w jakikolwiek sposób utrudnia realizację takich poszerzonych celów dla środowiska? Moim zdaniem nie (wręcz ułatwia), ale być może przedstawisz (Ty, lub inni biorący udział w dyskusji) argumenty które zmienią mój punkt widzenia.
Andrzeju,
Jeśli wcześniejsze argumenty nie przekonują Ciebie i nadal nie zauważasz związku pomiędzy regulaminem KS, w szczególności sposobem jej wyboru, a liczbą i jakością kandydatów to spróbuję wyjaśnić to bardziej obrazowo.
Co zrobi kandydat na Przewodniczącego, aby zostać wybranym? Otóż podzwoni po ARach i będzie ich do siebie przekonywał.
Gdybym na przykład ja kandydował i chciałbym uzyskać większość gwarantującą mi wybór to musiałbym zaprezentować program, który będzie podobał się ARom, ale nie koniecznie będzie on korzystny dla środowiska oraz zgodny z moimi przekonaniami. Zapewne nie tylko ja mam taki problem...
Ktoś trzeci chciał jeszcze kandydować, ale osobiście mu to odradziłem z obawy o rozwodnienie głosów. Model wyborów, jaki zapisany jest w regulaminie zmusza do podejmowania takich nieracjonalnych decyzji, gdyż jest tylko jedno głosowanie i musi być przekroczony 50% próg, jeśli nie zostanie to decyduje ZAP. Gdyby model był podobny do np. wyborów prezydenckich, czyli dwuetapowy to nie byłoby tego problemu. Być może byli jeszcze inni, którzy mieli ochotę kandydować i z tego samego powodu zrezygnowali....
Wymóg zgłoszenia kandydata przez osobę trzecią również krępuje decyzję. Po co taki zapis?
Mam nadzieję, że to Ciebie przekonuje.
Myślę, że w ogóle pytanie w tytule tego wątku jest niewłaściwie postawione. Tak postawione pytanie prowadzi całą tę dyskusję w ślepą uliczkę.
Właściwiej byłoby zapytać:
Co zrobić, aby praca w Komisji Szybowcowej nie była nudna, żeby była kreatywna?
Jak spowodować, żeby każdy szybownik miał poczucie, że ma wpływ na kształt Komisji, na jej program i na wybór jej przewodniczącego?Jak odpowiemy sobie na te pytania to odpowiedź na Twoje pytanie w tytule stanie się oczywista.
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 09, 2013, 11:10
Ale zadam pytanie z drugiej strony: czy dotychczasowy i obecnie planowany model wyboru i funkcjonowania komisji szybowcowej w jakikolwiek sposób utrudnia realizację takich poszerzonych celów dla środowiska?
Oczywiście. Komisja czy w obecnym kształcie (stary regulamin) nie ma mocy decyzyjnej. Ciągle jest "ciałem doradczym", a wszystkie decyzje muszą być klepnięte przez nadzorcę - AP. Spróbuj więc przepchać jakąkolwiek sprawę, która będzie "konkurowała" z innymi interesami AP. Z jednej strony mamy więc pełną zależność Komisji od AP, z drugiej - oczekiwania "rozwoju dyscypliny", "strategii" kierowane bezpośrednio do KS. Nowy regulamin daje co prawda trochę uprawnień decyzyjnych, ale wyłącznie w sprawach technicznych. Wciąż nie wiadomo, jakimi środkami i siłami ludzkimi miałaby być realizowana "popularyzacja".
Przykład - ZAP w fanfarach sukcesu wprowadza nowy regulamin Licencji Zawodnika. Po latach olewania tematu przez AP nagle staje się to oczkiem w głowie i dyrektor pewnych zawodów otrzymuje pismo od AP (nie od KS!), żeby w trakcie skreślić z listy jednego z zawodników, który nie miał licencji sportowej. No powiedzmy: dura lex sed lex, ale skoro tak postanowili niech będzie. Kilka tygodni później ZAP'owi mięknie rura i ogłasza działającą _wstecz_ amnestię. Wyniki rozegranych zawodów są liczone jeszcze raz, brakuje skasowanych logów, robi się burdel... a winna oczywiście jest KS!
Przykład kolejny - przez lata Komisja miała "swojego" pracownika w biurze AP, który zajmował się wspomnianą przez Bartka dokumentacją lotów warunkowych i rekordów. Miał uprawnienia Komisarza Sportowego i olbrzymie doświadczenie w temacie. Bez żadnej konsultacji z KS pracownik zostaje z początkiem roku zwolniony, a jego obowiązki przejmuje osoba, która (z całym szacunkiem dla pana Jarka) jest w stanie tylko zeskanować wnioski i wrzucić do komputera. Dlatego w 2013 przyznano jedynie 13 odznak. Więcej nie będzie, bo temat "kto się tym zajmie" leży od miesięcy na kupce "nie aż tak pilne". Nawet jeśli znajdzie się ochotnik-społecznik do sprzątania tej stajni, to pozostaje kwestia prawna: czy AP może dane osobowe pilota przekazać w tym celu osobie trzeciej?
W "popularyzację" szybownictwa i jednocześnie nadzór sportowy nad dyscypliną przez KS po prostu nie wierzę. Do tego trzeba zupełnie różnych ludzi, innego podejścia i innego charakteru pracy.
Cytat: Wojtuś w Październik 09, 2013, 21:57
Przykład kolejny - przez lata Komisja miała "swojego" pracownika w biurze AP, który zajmował się wspomnianą przez Bartka dokumentacją lotów warunkowych i rekordów. Miał uprawnienia Komisarza Sportowego i olbrzymie doświadczenie w temacie. Bez żadnej konsultacji z KS pracownik zostaje z początkiem roku zwolniony, a jego obowiązki przejmuje osoba, która (z całym szacunkiem dla pana Jarka) jest w stanie tylko zeskanować wnioski i wrzucić do komputera. Dlatego w 2013 przyznano jedynie 13 odznak. Więcej nie będzie, bo temat "kto się tym zajmie" leży od miesięcy na kupce "nie aż tak pilne". Nawet jeśli znajdzie się ochotnik-społecznik do sprzątania tej stajni, to pozostaje kwestia prawna: czy AP może dane osobowe pilota przekazać w tym celu osobie trzeciej?
Właśnie zastanawiałem się, co się dzieje z wnioskami moim i kilku moich kolegów :-\
Nie chcę odbierać nikomu chleba z tego zajęcia, ale jeżeli brakuje rąk do pracy, to z chęcią się tym zajmę (oczywiście społecznie). Stosowne oświadczenie o przetwarzaniu danych osobowych złożyłem do GIODO z racji wykonywanej pracy. Legitymację analityka mam.
Co do Komisji - myślę że kolej rzeczy powinna być taka:
1. lista tematów do załatwienia (w małej części już jest)
2. deklaracje chętnych do zajęcia się tymi tematami
3. realne wsparcie z ZAP, w tym ustalone bonusy za wykonaną pracę społeczną
4. przewodniczący? po co? w dzisiejszych czasach potrzebny jest ciągnik / lider z mocnymi zderzakami ;) a nie przewodniczący, dobry kandydat to osoba z największą siłą przebicia z grona chętnych do zajęcia się tematami.
Pozdrawiam
AC
Cytat: MarekS w Październik 09, 2013, 20:48
<ciach!>
Mam nadzieję, że to Ciebie przekonuje.
Myślę, że w ogóle pytanie w tytule tego wątku jest niewłaściwie postawione. Tak postawione pytanie prowadzi całą tę dyskusję w ślepą uliczkę.
Właściwiej byłoby zapytać:
Co zrobić, aby praca w Komisji Szybowcowej nie była nudna, żeby była kreatywna?
Jak spowodować, żeby każdy szybownik miał poczucie, że ma wpływ na kształt Komisji, na jej program i na wybór jej przewodniczącego?
Jak odpowiemy sobie na te pytania to odpowiedź na Twoje pytanie w tytule stanie się oczywista.
Dziękuję, teraz zrozumiałem. Tak jak już wspomniałem - po zakończeniu wyborów do komisji (we wszystkich dyscyplinach) będzie czas na wnioski, ocenę nowego systemu. I bardzo możliwe, że pojawią się zmiany. Dzięki za Twój głos w dyskusji.
Co do drugiej części Twojego wpisu - proponuję założyć nowy wątek, bo temat ciekawy :)
Wojtek
czy mógłbyś podać przykład inicjatywy KS, która została zablokowana przez ZAP? Być może faktycznie tak było, ale nie mieliście okazji poznać uzasadnienia?
Nie wiem na jakiej podstawie piszesz, że ZAP wprowadzał nowy regulamin "w fanfarach sukcesu"... trochę przykro to czytać. Co do tematu wspomnianych przez Ciebie zawodów, to prosiłbym (na priv) o informację o jakie zawody i jakiego (jakich?) zawodnika (-ów) chodziło. Mi temat nie jest znany, a chciałbym go wyjaśnić.
Co do działu sportu, to tak jak komisja szybowcowa miała "swojego" pracownika, tak i komisja modelarska miała "swojego". Tymczasem dział sportu ma służyć wszystkim dyscyplinom.
Jeżeli komisja szybowcowa do realizacji swoich zadań potrzebuje kogoś na etacie, to spróbujmy wspólnie usiąść i zastanowić się jak taką osobę sfinansować. Marek S. takie pomysły podsuwał w tym wątku.
Piszesz dalej, że "W "popularyzację" szybownictwa i jednocześnie nadzór sportowy nad dyscypliną przez KS po prostu nie wierzę. Do tego trzeba zupełnie różnych ludzi, innego podejścia i innego charakteru pracy."
Komisja jest ciałem wieloosobowym, jedni mogą się zajmować sprawami technicznymi, drudzy sportowymi a trzeci popularyzacją. Choć masz rację, że to ostatnie niestety kuleje.
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 10, 2013, 08:54
Piszesz dalej, że "W "popularyzację" szybownictwa i jednocześnie nadzór sportowy nad dyscypliną przez KS po prostu nie wierzę. Do tego trzeba zupełnie różnych ludzi, innego podejścia i innego charakteru pracy."
Komisja jest ciałem wieloosobowym, jedni mogą się zajmować sprawami technicznymi, drudzy sportowymi a trzeci popularyzacją. Choć masz rację, że to ostatnie niestety kuleje.
Mówiąc obrazowo: do jednego trzeba inżynierów, a do drugiego poetów. Jedynym sposobem na osiągnięcie obu celów byłaby dalsza rozbudowa Komisji, stworzenie w niej działów, grup roboczych itp. Wszystko pięknie brzmi, ale my tu na razie mamy problem z obsadą pojedynczych stołków.
Inna rzecz, że popularyzację trzeba robić tam, gdzie są szybowce. Zawody, zloty, pokazy, świętowanie sukcesów międzynarodowych. Takie akcje trzeba robić na dole, a nie odgórnie. Przypomnij sobie relacje TV z EGC w Ostrowie. Niesamowita sprawa. A do tego nie trzeba było stada prezesów i komisji.
Cytat: Andrzej Siembida w Październik 09, 2013, 11:10
W pełni się zgadzam ze wszyskimi Twoimi argumentami i wypunktowanymi działaniami.
Niestety życie pokazuje, że chętnych do pracy - poza przywołanym Tomkiem - nie ma.
Tak jak pisałem w pierwotnym wpisie - gdyby była osoba mająca pomysł na prowadzenie komisji szybowcowej w sposób inny niż dotychczas, tak żeby korzystała z jej owoców szersza gama szybowników, to mamy mechanizmy, które takiej osobie mogą to umożliwić. Tylko jak takie osoby zachęcić do zgłaszania się?
Tymczasem chętnych brak, a obok komisji szybowcowej powstają "twory" które tą lukę zapełniają.
Dlaczego przykładowo KSS zdecydowało się działać w oparciu o nowe stowarzyszenie a nie o komisję szybowcową? Czy przyczyną jest fakt tego, że komisja szybowcowa jest umocowana przy (Z)AP? Osobiście wątpię, choć najlepiej gdyby odpowiedzieliby sami zainteresowani :)
KSS powstało, ponieważ kilkanaście osób chciało uzyskać platformę do swobodnego wdrożenia działań, które były przez nie podejmowane w Aeroklubie Jeleniogórskim w latach 2002-2005. W żadnym razie w jakiejkolwiek kontrze do (Z)AP.
Pomyślane lokalnie, Stowarzyszenie rozrosło się samoistnie i błyskawicznie do rozmiarów w swojej działalności, które to rozmiary wymagają, właśnie, chyba zinstytucjonalizowania przez AP. Można się zastanawiać, czy KS oprócz administrowania sportem nie powinna kontynuować rozpoczęte przez KSS dzieło podnoszenia kwalifikacji pilotów szybowcowych, niebędących czołówką krajową i dania im szansy zorganizowanego, wartościowego latania. Jest to bardzo obszerny temat.
Mamy teraz na Obozie Żar 2013 zapisanych blisko 80 osób, nawet z zagranicy, w dwóch turnusach i moglibyśmy mieć więcej, gdyby pojemność Żaru to zniosła. Takich imprez zrobiliśmy w 2013 r. sześć. Jest to potencjał do zagospodarowania przez AP poprzez KS, czy inne formy organizacyjne.
Czy znaleźliby się do tego ludzie? Ufam, że tak.