Larum grają...

Zaczęty przez Tomasz K, Marzec 25, 2013, 00:47

Poprzedni wątek - Następny wątek

SzymonStarosolski

Witajcie
Mój post będzie subiektywnym komentarzem (do którego jako członek AP, mam pełne prawo) do sytuacji zaistniałej w GSS AP, a przedstawionej w trzech watkach na forum.
Mam 24 lata ( i pisze o tym celowo aby ludzie dotknięci moim komentarzem mogli napisać moje ulubione ,, Za młody jesteś aby zabierać głos"). W środowisku Aeroklubowym działam od 13 roku życia- tak jestem przedstawicielem ginącego gatunku, ludzi którzy zanim zaczęli łatać,  przez 3 lata ,,latali na szmacie" dookoła samolotów, szybowców i wszystkiego co łatające i nie łatające... ale klubowe-nasze.

Panowie... Bagno z mułem.
Pana Bogdana nie znam. Spotkałem go 6 lat temu podczas pobytu w GSS, otrzymałem od niego to czego oczekuje od Kierownika/Dyrektora/Prezesa (jak zwał tak zwał)- Profesjonalne rzeczowe podejście do człowieka, który przyjechał polatać.
Ale nie trzeba go znać aby wiedzieć jaka opinie wśród środowiska lotniczego na GSS AP. A opinia jest taka ze każdy kto tam pojedzie to polata. Młodzi lotnicy nie są odsyłani do karczowania krzaków w najlepsza pogodę ( bo może się zmęczą i nie będą chcieli latać, a przeca na Jaku zostało 30 godzin i trzeba oszczędzać), podczas gdy 3 dni wcześniej, kiedy pogody nie było i chcieli popracować to nic do roboty nie było.... Czy nie tak ma to wyglądać?

Z drugiej strony obserwujemy Aerokluby, gdzie działalność lotnicza jest systematycznie gaszona przez nieudolność władz. Aerokluby gdzie członkowie ,,niewygodni" są odsuwani od latania lub usuwani. Gdzie w środku sezonu nie ma paliwa na działalność lotnicza. A członkowie tych nie robią z tym nic, bo się boja.
   Gdzieniegdzie dochodzi do takich paradoksów ze członkowie zbierają pieniądze przed sezonem po czym wydzielają je Dyrektorowi na konkretne cele, bo nie chcą żeby zostały przejedzone.
I taki stan rzeczy nie jest dla Pana Prusaczyka i nikogo z ZAP problemem. Problemem jest wysokość wypłaty B.Drendy, która otrzymuje za dobrze wykonana robotę.
Podejrzewam, a właściwie jestem przekonany ze powodem całej zadymy, są jakieś prywatne spory. Nie jest jednak dla mnie zrozumiałe, czemu są one załatwiane przy pomocy GSS AP, kosztem całego środowiska szybowcowego.

Obserwując działanie Zarządów Aeroklubów Regionalnych mam jeszcze parę pytań.
1.   Czy w ostatnich latach Rada GSS podjęła jakakolwiek strategiczna dla działania GSS decyzje, czy jej działanie opierało się wyłącznie na kłótniach i przepychankach?. Natomiast wszystkie decyzje Prezes musiał podejmować sam. Jeżeli tak to jakie?
2.   Czy Pan Prusaczyk piastował kiedykolwiek kierownicze stanowisko w AR?. Nie chodzi tu o Zarząd, tylko o prace na ,,pierwszej linii frontu"(Dyr.,HT, ect.). Jeżeli tak jaki był efekt jego pracy?

Od członka ZAP i Rady GSS, oczekiwałbym raczej oficjalnego stanowiska ( tak jak to zrobił B.Drenda) opublikowanego na stronie internetowej, zamiast pyskówki na forum i pisania kolejnych odcinków bajek o górach lodowych... To nie Tytanic . Takie załatwianie tematu, to nic więcej jak zwykłe zadymiarstwo. Niestety typowe w naszym Kraju.
Chciałbym przypomnieć także, że zmiana na kierowniczym stanowisku w organizacji takiej jak GSS na parę tygodni przed rozpoczęciem sezonu, jest działaniem kompletnie nieodpowiedzialnym. Właściwie oznacza zaburzenie działalności Szkoły przez 1/3 sezonu.
Na koniec przypominam ze istniejemy po to aby krzewić lotnictwo, a nie kijem gruchy na wierzbie obijać.
Wam i sobie życzę aby GSS działało dalej, tak samo albo lepiej.

Pozdrawiam

Szymon Starosolski