Hej
Co sądzicie na temat rekordów polski. Być może wkładam kija w mrowisko a dyskusja będzie akademicka o wyższości jednych świąt nad drugimi...
Nie mniej jednak przeglądając listę rekordów troszeczkę poczułem niesmak.
Dlaczego żaden z aktualnych odległościowy nie był robiony w Polsce? I w związku z tym dlaczego jest rekordem polski?
Uważam że takie rekordy powinny mieć start przynajmniej w Polsce, bo powinien być bity w naszych warunkach. Co to za rekord który odbywa się na fali/żaglu łańcucha górskiego przy jednostajnym wietrze od oceanu, niemalże jak na silniku (wiem duże uproszczenie). Wyczynem jest wykręcić I polecieć od zachodniej do wschodniej granicy albo jeszcze dalej lub na odwrót w warunkach naszej termiki itp. Myślę, że taki rekord, z całym szacunkiem dla tych już wykonanych I rekordzistów, byłby faktycznie rekordem polski, dodatkowo byłby do osiągnięcia dla szerszych rzeszy szybowników. Kwestia przede wszystkim kosztów "wycieczki" do dalekiego kraju. I nie chodzi mi o to że w naszych warunkach nie da się przelecieć 2000 km tylko chodzi o maksymalne raczej wykorzystanie lokalnych warunków termicznych. Ale to oczywiście musiałoby być usankcjonowane przepisami wyjściowymi i wywróceniem wszystkiego do góry nogami. Takie moje zdanie, nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać I nie chcę zmieniać istniejącego stanu rzeczy, chciałbym tylko poznać wasze zdanie w temacie.
Przecież jest klasyfikacja terytorialna:
http://posamkres.szybowce.pl/rejestr/rekordy_tabela.php?klasa=DO&kat=G-PL
W Polsce można zrobić szybki i długi lot na fali... jedyny wymóg to pojazd z transponderem. A to tańszy zakup niż eskapady za morza i oceany.