Witam,
Myślę, że dojrzałem do kupna takiego zestawu, bo nieraz jest kłopot z pomocnikami.
Widziałem takie urządzenie robione chyba w Czechach, z amortyzatorem gazowym, dobrze to się zachowywało w praktyce.
Przeglądałem ogłoszenia na Segelflugu i zauważyłem, że nowe urządzenia mają teraz własne napędy elektryczne w dwóch osiach, i są nawet sterowane pilotem!
Czy kto z Was ma jakieś doświadczenia, którymi mógłby się ze mną podzielić i zaproponować konkretne rozwiązanie ( producenta ) ?
Pozdrawiam !
A.Jedrosz
AJG
Mam taki czeski i rzadko go używam, mimo tego, że jeden panel skrzydła waży 80kg. Przy lżejszych panelach, to w ogóle chyba nie ma sensu. Powody są dwa. Z kolegami jest dużo szybciej i po prostu przyjemniej (trzeba bardzo szanować kolegów), a z ustrojstwem się oczywiście da, to działa, ale jest to upierdliwe i czasochłonne. Nie używałem sam wersji z przesuwaniem elektrycznym osi, widziałem tylko na zdjęciach, ale wydaje mi się, że to może być to. Mnie z zestawem najwięcej czasu zajmuje ułożenie panelu skrzydła w dobrym miejscu i dopchnięcie go do kadłuba. Niestety trzeba się nabiegać wokół skrzydła i pod, poprawiać przy wkładaniu drugiego... a w wersji zespołowej polecenia do przodu, tylu, dopchnij, oraz nieosiągalne z zestawem "flaterek", są od razu wykonywane. Niektóre szybowce chyba łatwiej się składa w zespole, gdy się używa takiego zestawu (widziałem, że to może pomoc w Cobrze).
Mam nadzieję, że naświetliłem za i przeciw - wybór Twój.
Krzysiek.
Kolega mial wlasnie taki zestaw elektryczny, na pilota.
I skutkowalo to tym, ze zamiast 2 osob do zlozenia szybowca byly potrzebne 3.
Czas skladania byl rowniez nieporownywalnie dluzszy.
Moze takie low-costowe rozwiazanie:
https://www.youtube.com/watch?v=QZZIJhyukPw (https://www.youtube.com/watch?v=QZZIJhyukPw)
pozdr
Dino
Ja mam dokładnie takie samo spostrzeżenie. W oparciu o najświeższe doświadczenia (pomagałem przy składaniu szybowca), "One man Rigging" oznacza nie inaczej niż to, że potrzebujesz jednej osoby (dodatkowo) do obsługi tego ustrojstwa.
Koledzy są oczywiście bezcenni ale nie zawsze obecni. Nie zapominajmy, że zestaw przydaje się też do demontażu, który może zdarzyć się w polu a ekipa nie będzie zbyt pomocna (moja żona kilkakrotnie zbierała mnie z pola w czasie deszczu i nie mogła pomóc w złożeniu bo zajmowała się dzieckiem w aucie ;-)).
Tak więc ocenę czy to urządzenie przydatne czy nie, lepiej zostawić w rękach ewentualnego nabywcy.
Ale do rzeczy ...
Olku, ja mam zestaw produkcji rodzimej (Avionic) ze sprężyną gazową. Wybrałem bo był najtańszy a na moje oko różnice konstrukcyjne nie były wielkie. Sprężyna gazowa w tym przypadku to raczej mało udany pomysł - ja jej nie używam (jest za słaba). Inna sprawa, że DG100 jest niezwykle prosty w składaniu, nie trzeba trafiać sworzniem przed wsunięciem skrzydeł w kadłub. U mnie najpierw dopycha się skrzydła a potem unosi bądź opuszcza skrzydło, tak, by spasować otwory. Dla tego szybowca każdy zestaw będzie dobry.
W szybowcach typu Jantar może warto rozważyć wersję z podnośnikiem (Avionic też taką ma), w szybowcach innych nie wiem - ale elektryczne regulowanie w szybowcu jednoosobowym klasy 15m to chyba przesada (lepsze dla dwusterów lub długali)
Przy pomocy takiego urządzenia po 2, 3 próbnych składaniach można dojść do wprawy i montaż rzeczywiście odbywa się bez pomocy osób trzecich.
Oczywiście, że przydatność/potrzebę określa sam zainteresowany.
Pytanie właściwie zasadnicze: do jakiego szybowca?
W sumie to nie widziałem, żeby ktoś tak Jantara składał. Albo Cobrę.
A w sumie może być nawet łatwiej niż LSz czy inne ASG - jak się dobrze kluczem pociągnie,
tudzież rozkręci sworzeń, to się samo spasuje ;)
Nie spotkałem się z rozwiązaniem ze sprężyną gazową. Jak mniemam, ma to pomóc w obracaniu skrzydła
do pionu/poziomu?
Moim zdaniem najważniejsze są 2 rzeczy:
- obejma skrzydła - musi być zapewnione pewne trzymanie skrzydła. Kolega, o którym wcześniej wspomniałem,
miał bodaj zestaw IMI (albo coś bardzo podobnego) i dlatego była potrzebna dodatkowa osoba do ubezpieczania
skrzydła w obejmie. Może to była tylko kwestia regulacji, ale sam widok patentu jakoś mnie nie przekonywał.
Ze zdjęć wnioskuję, że patent Avionica, mimo, że mniej wyrafinowany, może się lepiej sprawdzić
- kółka - odpowiednia wielkość i toczność pod obciążeniem na trawie/miękkim gruncie (pole).
Choć wszystkie montaże z pomocą tego ustrojstwa, jakie miałem okazje obserwować/uczestniczyć odbywały się na asfalcie/betonie,
to manewrowość była kiepska. Czasem trzeba było odjechać skrzydłem dość daleko, żeby poprawić o centymetr pozycję u nasady.
Elektryczne sterowanie wysokością na pilota - zaoszczędzi kilometrów wokół szybowca z pewnością.
Nie trzeba będzie robić 50 przysiadów pod skrzydłem ;)
Jeśli to polski typ, to pomocność przy składaniu może być mało zadowalająca (jak Krzysiek stwierdził - "flatterka" nie da się zrobić).
Zachodnie konstrukcje raczej tego nie wymagają.
Przy rozkładaniu zapewne sprawdzi się lepiej.
pozdr
Dino
Witam,
Bardzo dziękuję wszystkim za cenne rady !
Pójdę chyba w stronę tego Avionica , trzeba popierać rodzimy przemysł :)
Pozdrawiam !
A.J.
AJG
Wielokrotnie widziałem składaną Cobrę za pomocą zestawu IMI zarówno na asfalcie, jak i na trawie.
Może ze składaniem samodzielnym to trochę przesada(przyda się jedna osoba do asekuracji skrzydła) ale w dwie osoby jest to jak najbardziej możliwe i przede wszystkim nie obciąża tak kręgosłupa. Do takiego wspomagacza trzeba mieć po prostu fajny wózek i trochę wprawy.
Obserwowałem też inne zestawy w akcji i różnie z tym bywało, pewnie zależy to od doświadczenia i typu szybowca.
Sam myślałem nad zakupem takiego sprzętu, niestety mój wózek jest tak spasowany(mały,ciasny) że użycie zestawu jest bardzo problematyczne.
Zestaw IMI ma właśnie sprężynę gazową, a właściwie dla mnie to wygląda jak długi amortyzator. Faktycznie trzeba czasami kilka razy pofatygować się i ustawić wysokość na podnośniku i wtedy przydałoby się sterowanie elektryczne. Nie widziałem zestawów z siłownikiem, ale słyszałem opinię że są dużo cięższe, a przede wszystkim dwa razy droższe. Okazałoby się w końcu że taki zestaw z siłownikiem kosztuje tyle co Foka i podwoi ci wartość całości(szybowiec, wózek,szpeje).
Olek najlepiej jak porozmawiałbyś z Krzyśkiem od Cobry, a jeżeli nie śpieszy Ci się zbytnio to będziesz miał okazję obejrzeć zestaw IMI w akcji na zawodach w Dvor Kralove. 8)
Witam,
Do montażu jantara używam samoróbki kupionej od jednego Niemca i zmodyfikowanej przeze mnie - sposób montażu widać na załączonym zdjęciu. Zestaw jest na 4 kołach z dodatkowymi obejmami na krawędź natarcia o rozstawie ok. 1m. Pozwala to na zostawienie skrzydła (na środku ciężkości) bez podtrzymywania. Trzeba tylko uważać w wietrzny dzień, bo skrzydło działa jak żagiel, ale koła mają oczywiście hamulce. Podnoszenie i opuszczanie skrzydła jest na podnośniku śrubowym (samochodowym), ale planuję zmianę na podnośnik hydrauliczny. Regulacja wysokości jest bardzo precyzyjna. Rozważałem zastosowanie siłownika elektrycznego na pilota, ale masa zestawu byłaby dużo większa, a ułatwienie w stosunku do podnośnika mechanicznego niewielkie. Wady - duży ciężar zestawu i jego gabaryty, ale rozkłada się na części i spokojnie mieści się do bagażnika samochodu (do przyczepy raczej nie). Kolejną wadą są za małe kółka, oryginalnie były większe ale musiałem zredukować wysokość zestawu bo był przeznaczony do jantara 2 i 3, a wielorybek ma niżej skrzydła.
Czy ktoś ma patent na samodzielny montaż usterzenia wysokości w jantarze? Mam dodatkową wysoką podstawkę (trójnóg do urządzeń geodezyjnych, niestety nie mam zdjęcia) ale nie jest praktyczny.
Montaż mojego szybowca (z podłączeniem napędów, wingletami) trwa 15-20 minut.
Pozdrawiam
Maciek
P.S. Steve mógłby sobie sprawić coś porządnego do swojego szybowca, bo i tak bez mojej pomocy się nie obeszło :)