Zła opinia o nas

Zaczęty przez GOL, Sierpień 17, 2015, 12:43

Poprzedni wątek - Następny wątek

GOL

Niestety my jako polscy szybownicy mamy bardzo złą opinie na świecie. Wszyscy mają nas za niebezpiecznych. Ich opinia została utwierdzona serią zderzeń w powietrzu. Minie wiele lat (albo nigdy) zanim to się zmieni. Polacy poprostu latają ciaśnej... od bitwy o Anglię. Faktycznie na Litwie było jakoś spokojniej w tych kominach.
No cóż zawody to nie bitwa... czasami nie oplaca się na chama wchodzić do środka komina bo na zewnątrz też można znaleźć lepsze noszenie.
Niestety co byśmy nie zrobili, opinię mamy zszarganą... na lata... to wnioski po rozmowach z pilotami ze świata
ecc

JJay

Cytat: ecc w Sierpień 17, 2015, 12:43
No cóż zawody to nie bitwa... czasami nie oplaca się na chama wchodzić do środka komina bo na zewnątrz też można znaleźć lepsze noszenie.

Szkoda, że niektórzy z niemieckich juniorów latających w Nitrze w tym roku o tym nie wiedzieli i musiałem prosić Vlado żeby zamienił słowo z delikwentem po tym jak kilka razy odstawił taki numer...

Gregor

Ja bym raczej powiedzial, ze wszyscy szybownicy "zawodowi" (nie w kontekscie zawodu, lecz konkurencji) Maja BARDZO zla opinie pod tym wzgledem. Latanie ciasno, to jedna rzecz, jezeli jednak caly pulk szybowcow z zawodow wsiada w "moj" komin pod prad, to moja tolerancja jest mala.
Wtedy mi troche zal, ze moje dg1000T nie jest wyposazone w MG151/20.

To jest wylacznie moje osobiste prywatne, niecenzurowane mniemanie, ktore prawie na
pewno jest bledne. Nie poleca sie nasladowania, jakiekolwiek gwarancje sa wykluczone.

GOL

#3
nie chodzi mi o konkretny, obiektywnie oceniony przypadek tylko o "famę" która o nas powstała.

Myślę, że nie zmienimy się od razu ale przynajmniej zrezygnujmy z grzechów podstawowych: nie zakładamy ani nie przekładamy w drugą stronę, nie wlatujemy nad ani pod drugi szybowiec, nie wchodzimy do wnętrza komina nie mając pewności, że opozyt Cie widzi... a co najważniejsze nie latamy w stresie i zmęczeni - istnieje naukowo udowodnione ograniczenie pola widzenia (widzenie tunelowe) w stresie a zmęczenie powoduje ogólny spadek percepcji... czyli spanie o 20:00 i odpowiednia dieta (też jeśli chodzi o płyny ;) )
ecc

JJay

Cytat: ecc w Sierpień 17, 2015, 14:29
... czyli spanie o 20:00 i odpowiednia dieta (też jeśli chodzi o płyny ;) )

Tu nie ma dyskusji, masz absolutną rację, dobry sen jest ważny :-) ale żeby nie było, mięsa ani piwka z diety nie wyeliminuję ;-) jednak wszystko z umiarem tak jak na fcc w tym roku :-)

ZK

Cytat: JJay w Sierpień 17, 2015, 15:57
Cytat: ecc w Sierpień 17, 2015, 14:29
... czyli spanie o 20:00 i odpowiednia dieta (też jeśli chodzi o płyny ;) )

Ta 20 to LMT czy UTC  :D


ZK

Dino

Cytat: Gregor w Sierpień 17, 2015, 13:18
Ja bym raczej powiedzial, ze wszyscy szybownicy "zawodowi" (nie w kontekscie zawodu, lecz konkurencji) Maja BARDZO zla opinie pod tym wzgledem. Latanie ciasno, to jedna rzecz, jezeli jednak caly pulk szybowcow z zawodow wsiada w "moj" komin pod prad, to moja tolerancja jest mala.
Wtedy mi troche zal, ze moje dg1000T nie jest wyposazone w MG151/20.
Ale masz miejsce na strzelca pokładowego :)

pozdr
Dino

Dino

Cytat: JJay w Sierpień 17, 2015, 15:57
Cytat: ecc w Sierpień 17, 2015, 14:29
... czyli spanie o 20:00 i odpowiednia dieta (też jeśli chodzi o płyny ;) )
Tu nie ma dyskusji, masz absolutną rację, dobry sen jest ważny :-) ale żeby nie było, mięsa ani piwka z diety nie wyeliminuję ;-) jednak wszystko z umiarem tak jak na fcc w tym roku :-)
Mięso musi być!
Ja bym inny aspekt poruszył.
Mimo wczesnego położenia się do łóżka, mimo abstynencji, to najbardziej meczące jest przesuwanie startów co kwadrans o następne 15 minut.
I tak przez 2-3 godziny trzyma się zawodników w pełnym słońcu.
Efekt jest taki, że się wsiada do szybowca z początkami udaru słonecznego.
Może jakaś uniwersalna recepta na ten problem?

pozdr
Dino

m..m

Pozdrawiam
Michał Grzelak

Neroj

Niestety ale zgadzam się z Czeladziem. Z roku na rok coraz bardziej boję się latać w akwariach, choć logika podpowiada, że wraz ze wzrostem doświadczenia powinno być odwrotnie.
Trudno wskazać kto bardziej niebezpieczny: pilot o małym doświadczeniu w zawodach czy zawodnik o wielkim nalocie ale też o wielkich ambicjach. Po obu stronach listy rankingowej znajdą się tacy, których boję się spotkać w kominie (choć są też tacy, których obecność nie budzi we mnie takich emocji - wręcz przeciwnie).

Na krótką metę myślę, że pomogłoby obligatoryjne pozostawanie na jednej częstotliwości w czasie całego lotu. Jak ktoś leci w teamie i musi się komunikować z "resztą" niech zainwestuje w radio z podsłuchem drugiej częstotliwości (dziś już chyba norma w nowych radiostacjach) lub wozi drugie. Gdy wiemy, że "opozyt" nas słyszy, mamy większą szansę na uniknięcie kolizji ostrzegając go przez radio.

Nie wiem czy to tylko problem polski czy nie, bo za granicą na zawodach nie latałem ale na dłuższą metę myślę, że trzeba zrezygnować ze wspólnego otwierania startu dla wszystkich. Już wiem jakie się zaraz głosy odezwą o sprawiedliwości warunków itp ale w tym sporcie (jak i wielu innych) czynnik losowy tak czy siak często decyduje o miejscu na mecie. Stąd myślę, że regulamin powinien powoli ewoluować w kierunku: a) losowania pozycji startowej, b) otwierania linii startu dla każdego zawodnika indywidualnie (np. po osiągnięciu jakiejś wysokości, bądź czasu od startu)

Na koniec taka historia o ostatnich zawodów OG: świeży w klubach A zawodnik (może to jego pierwsze zawody) w ciągu kilku dni zebrał dość spore grono "wielbicieli". A to krążył po elipsie wyganiając innych z komina, a to wpadał w noszenie wybierając gwałtownie przed nosem nie jednego szybowca, a to odwracał kierunek krążenia na tej samej wysokości. Jak się nas zebrało kilku, to zaczęliśmy mu tłumaczyć na ziemi, żeby nie robił tego czy innego manewru. Był wręcz oburzony i oficjalnie zaprzeczał oskarżeniom. Miałem już gotowe logi, żeby pokazać mu jego wyczyny na odprawie ale uznałem, że trzeba to załatwić na forum prywatnym. Pomogło bo zaczął mnie unikać ale .... po czasie stwierdzam, że trzeba to było zrobić na odprawie - w celach dydaktycznych. Bo niektórzy często po prostu nie wiedzą, że coś w locie zrobili źle (zapewne ja też). Dlatego warto włączyć do stałych punktów odpraw omawianie najniebezpieczniejszych manewrów dnia poprzedniego. Tylko, że w tym celu trzeba odwagi cywilnej każdego z nas. A z tym może być trudno.

Gregor

Cytat: Dino w Sierpień 17, 2015, 20:21
....to najbardziej meczące jest przesuwanie startów co kwadrans o następne 15 minut.
I tak przez 2-3 godziny trzyma się zawodników w pełnym słońcu.
Przepraszam, a to nie jest polska tradycja od 1410 roku? ;D ;D ;D

Moim zdaniem niestety nie ma recepty na debilizm (przynajmniej nie takiej, ktora bylaby akceptowana). Znalem osobiscie dwu idiotow, ktorzy latali (z reszta z wyjatkowymi wynikami) na swiatowych zawodach. Obaj juz nie zyja i ani w jednym ani drugim przypadku mnie to nie zdziwilo. Tak jak latali tak zgineli. Przykre jest tylko to, ze ludzie ktorzy ida w powietrze dla relaksu so takim idiotom czasami "w drodze".

"Rozmawianie" z takimi to jedna rzecz, efekt raczej niewielki, wlaczenie radia nie zmieni nic, bo FLARMY chyba i tak wszyscy macie.


To jest wylacznie moje osobiste prywatne, niecenzurowane mniemanie, ktore prawie na
pewno jest bledne. Nie poleca sie nasladowania, jakiekolwiek gwarancje sa wykluczone.

GOL

"Z roku na rok coraz bardziej boję się latać w akwariach,"
Neroj "nie lękaj się" koniec cytatu

Panowie
z 6 (!!! !!! x 2)  przypadków zderzeń które pamiętam w mojej krótkiej karierze uczestnicy nie mieli o sobie pojęcia i nie były one dziełem złego zachowania w akwariach. (z pobieżnej analizy).
Nie chodzi więc o to co wiemy tylko o to czego nie wiemy.

Nie wiemy jak bardzo spada percepcja pod wpływem zmęczenia.
Nie wiemy jak stres zawęża nasze pole widzenia .... bo sami jesteśmy jedyną osobą która mogła by to zauważyć ale nie może bo jest poddana tym czynnikom. Paragraf 22.

Druga sprawa to nie tworzyć potencjalnie niebezpiecznych sytuacji. Wyobraźcie sobie, że w Pociunai był stary typ mety (taśma na lotnisku) też przeniżonym jak Lisie. Meta jeszcze była o stałym kącie i o długości 1400m! Zgroza!!! Na tym lotnisku tak samo jak ja rozwalił się doświadczony zawodnik (Darius- 3500h/ 70 IGC ranking list) dokładnie w ten sam sposób jak ja..... wszyscy go tam kochają i szanują.... ale na moje protesty czemu zrobili taką idiotyczną metę, wiedząc jak jest niebezpieczna pozostali głusi. Ręce opadają.

Faktem jest, że doświadczony zawodnik poradzi sobie z każdym rodzajem mety... ale Sebastian w tym roku wylądował bez podwozia na Żarze, Arek też w Stalowej... a to początek przygody.
Jaki na to sposób? Nie stresować się. Pewien saper z RPA powiedział mi " Masz czas, może ograniczoną ilość ale Masz czas" zapamiętałem sobie to i stosuje.
ecc

PG

Cytat: Gregor w Sierpień 18, 2015, 07:49
Cytat: Dino w Sierpień 17, 2015, 20:21
....to najbardziej meczące jest przesuwanie startów co kwadrans o następne 15 minut.
I tak przez 2-3 godziny trzyma się zawodników w pełnym słońcu.
Przepraszam, a to nie jest polska tradycja od 1410 roku? ;D ;D ;D


To Niemcy ciągle pamiętają tamten łomot? Fascynujące ;)

Gregor

Cytat: PG w Sierpień 18, 2015, 11:34
To Niemcy ciągle pamiętają tamten łomot? Fascynujące ;)
Obawiam sie, ze niestety pewnie nikt tu tego nie pamieta, poza historykami. Ale nurtuje mnie z powodow oczywistych historia obu krajow i akurat niedawno polecilem corce i jej chlopakowi wizyte Malborka i Wolfsschanze i tak mi sie przypomnialo... :)

To jest wylacznie moje osobiste prywatne, niecenzurowane mniemanie, ktore prawie na
pewno jest bledne. Nie poleca sie nasladowania, jakiekolwiek gwarancje sa wykluczone.

PG

Offtopic: Polecam wizytę na wyspie Fehmarn... drzewiej nazywała się Wębrza :)