Reorganizacja tablicy przyrządów

Zaczęty przez kk, Grudzień 29, 2014, 00:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

kk

Dla odmiany od panujących obecnie tematów politycznych, kolejny odcinek z serii "Kuba walczy z tablicą".

Tym razem powrót do przemyśleń odnośnie wężyków do przyrządów. Niestety nie każdy wężyk silikonowy z allegro (albo przynajmniej jako taki reklamowany) o odpowiednich wymiarach będzie od razu dobry. Pierwszy wężyk, który nabyłem okazał się mieć jedną dość poważną wadę. Przy nieco mocniejszym zgięciu się po prostu zaginał skutecznie blokując a przynajmniej zniekształcając przepływ. Pokusiłem się o kupno innego niż polecony przez Zulusa bo przy okazji potrzebowałem też 4mm i chciałem kupić oba od jednego użytkownika.

Wężyk z aukcji wskazywanej przez Zulusa tego problemu nie wykazuje.

W następnym odcinku, już niebawem - ciąg dalszy trudnej acz pasjonującej walki ze śrubkami!

KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

Tomasz K

kk  napisał : Ja zabrałem się za odświeżenie i reorganizację tablicy przyrządów...

Kuba !
Co się masz rozdrabniać? Bądź innowacyjny - google glases , albo laserowe rzutowanie obrazu wprost na siatkówkę oka ! ;D

kk

Oj nie, nie! Prawdziwe gajgery muszą być. Czarne tarcze, białe cyferki, wskazówki. Co to by za lotnictwo bez tego było? ;)
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

Dzida

Z Power Bankami pewnie bardziej jest tak że użytkownik kombinujący nowe kabelki robi to niestarannie, lub po prostu nie ma doświadczenia.
Zdarzają się przypadki wykonania instalacji bez bezpiecznika i co tu się dziwić że w przypadku zwarcia instalacja się pali.
Trzeba trochę czasu poświęcić na przemyślenie przebiegu przewodów, aby przy byle otarciu nie przecierała się instalacja i jest OK.
Jak ktoś nie ma doświadczenia, to akurat kombinowanie z instalacją elektryczną w sprzęcie lotniczym nie jest dobrym pomysłem.
Warto poprosić kogoś obeznanego z podstawami elektryki o pomoc.  ::)
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE - Latajcie! Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas    

Dzida

Ostatnio na fali w grudniu taki gajger (wariometr piątka) po prostu zamarzł i gdyby nie elektronika trochę słabo by się latało. 8)
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE - Latajcie! Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas    

Maciej S

Cytat: Dzida w Luty 01, 2015, 00:30
Z Power Bankami pewnie bardziej jest tak że użytkownik kombinujący nowe kabelki robi to niestarannie, lub po prostu nie ma doświadczenia.
Zdarzają się przypadki wykonania instalacji bez bezpiecznika i co tu się dziwić że w przypadku zwarcia instalacja się pali.
Trzeba trochę czasu poświęcić na przemyślenie przebiegu przewodów, aby przy byle otarciu nie przecierała się instalacja i jest OK.
Jak ktoś nie ma doświadczenia, to akurat kombinowanie z instalacją elektryczną w sprzęcie lotniczym nie jest dobrym pomysłem.
Warto poprosić kogoś obeznanego z podstawami elektryki o pomoc.  ::)
Moje założenie jest takie:
- do pokładowej instalacji nie będę się wpinać, co jest oczywiste
- potrzebuje własny akumulator
- 12 v redukowane do 5V i dalej redukowane w lusterku do 3,7 wydaje się bez sensu, muszę kombinować i robić kable, reduktor napięcia itd. to musi się grzać.
- Power bank na ogniwa zbliżone do 5V i redukcja napięcia jest niewielka ( mniej ciepła, zakłóceń itd)
- Power bank mogę mieć z wyjściem zabezpieczonym prądowe do 1A i drugim 2A. Lusterko też ma swoje zabezpieczenia prądowe.
- power bank może mieć znaczną pojemność tak aby ogniwa nie grzały się w czasie pracy.
Połączenie power bank - lusterko wykonuje kablem fabrycznym USB.
Całość można sprawdzić na sucho; czy nie grzeje się. Można zdewastować kabel USB i wpiąć się amperomierzem, żeby zobaczyć jak działają zabezpieczenia.
Oczywiście wnioski powinny dotyczyć konkretnego modelu Power Banku.

kp

Z tymi powerbankami nie jest tak prosto jak napisałeś:

- zwykle mają w środku akumulatory o napięciu 3.7V które jest podbijane przez przetwornicę do 5V. To jest przyczyną dlaczego często powerbanki sieją zakłóceniami. To też powoduje, że powerbank 10AH ma zwykle dwukrotnie mniejszą energię niż żelowy akumulator 12V 7AH ...

- zawierają akumulatory litowe, które same w sobie nie są zbyt bezpieczne i potrafią sie zapalić z niewiadomych przyczyn. Czy chińskie produkty "noname" zawierą bezpieczniejsze akumulatory od tych z Dreamlinera czy laptopów Sony, które spektakularnie się paliły ?

- akumulatory litowe znane są z tego że potrafią zapalić się czy eksplodować od uderzenia. Twarde lądowanie czy turbulencja może wywołać całkiem spore ognisko w szybowcu ...

Dużo lepiej jest wziąć z sobą żelówke i kupić szybowcowy konwerterek do lusterka. Take ustrojstwo jest w postaci małego pudełeczka i ma przetwornice impulsowa (czyli się nie grzeje i ma wysoką sprawność) która nie zakłóca radia. Dodatkowo zwykle ma wyjście portu szeregowegeo przez który możesz sobie na przykład wysyłać z lusterka deklaracje do loggera.

Konwerterki są dostępne w paru miejscach na przykład www.glidertools.com Do urządzeń MIO i nawigacji samochodowych jeden kolega szybownik oferuje konwerterki dwa razy tańsze od tych z Glidertools.

kk

Cytat: kp w Luty 01, 2015, 12:50
Czy chińskie produkty "noname" zawierą bezpieczniejsze akumulatory od tych z Dreamlinera czy laptopów Sony, które spektakularnie się paliły ?

Chodziło mi dokładnie o to, o czym napisał Krzysiek, tylko on napisał to bardziej fachowo :) Nie chodziło mi o problemy z elektryką w sensie kabelków, bezpieczników i połączeń tylko samego rodzaju baterii. Naprawdę nie chcesz być zmuszony do sytuacji, w której będziesz musiał w czasie lotu to wygrzebać spod tyłka (czy gdziekolwiek to indziej schowasz) i wyrzucać przez okienko.

Doskonale rozumiem Twój problem klubowego szybowca, ale na pewno są bardziej bezpieczne sposoby poradzenia sobie z tym problemem. Jeśli w klubowym szybowcu jest miejsce na drugi akumulator to zabieraj drugi i dorób sobie własny kabel. Jeśli szkoda Ci kasy na kabelki po kilkadziesiąt EUR, to możesz do tego użyć ładowarki samochodowej. Co prawda masz dużo większe szanse na problem z sianiem, ale to już zależy w dużej mierze od jakości samej ładowarki. Jeśli nie ma drugiego akumulatora - kup sobie swój. I tak się prędzej czy później przyda. Jeśli natomiast w klubowym szybowcu nie ma miejsca na podłączenie drugiego to albo lobbuj za dołożeniem podstawki (to nie jest przecież jakaś wielka filozofia), albo ewentualnie zastanów się, czy nie da się gdzieś upchnąć swojego. Ja przez pewien czas latałem z akumulatorem włożonym za oparcie, obłożonym szmatami tak, żeby nic nie miało prawa się ruszyć. Choć i tak świadomość, że nie jest przymocowany na stałe trochę mi doskwierała. Jeśli da się tego uniknąć to na pewno unikaj :)
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

boruh

#53
no a tak szczerze to juz sie komuś ten akumulator zapalił w szybowcu ??

bo ja zaczynam sie bać czy aby jezdzenie na rowerze, bieganie itp z właczoną komurką nie spali mi jajek .......

panowie moim zdaniem temat płonących w szybowcu akumulatorów jest mityczny jak córka sołtysa .......

paralotniarze też waszym zdaniem zabierają żełówki ? ???

Maciej S

Cytat: kp w Luty 01, 2015, 12:50
Z tymi powerbankami nie jest tak prosto jak napisałeś:

- zwykle mają w środku akumulatory o napięciu 3.7V które jest podbijane przez przetwornicę do 5V. To jest przyczyną dlaczego często powerbanki sieją zakłóceniami. To też powoduje, że powerbank 10AH ma zwykle dwukrotnie mniejszą energię niż żelowy akumulator 12V 7AH ...

- zawierają akumulatory litowe, które same w sobie nie są zbyt bezpieczne i potrafią sie zapalić z niewiadomych przyczyn. Czy chińskie produkty "noname" zawierą bezpieczniejsze akumulatory od tych z Dreamlinera czy laptopów Sony, które spektakularnie się paliły ?

- akumulatory litowe znane są z tego że potrafią zapalić się czy eksplodować od uderzenia. Twarde lądowanie czy turbulencja może wywołać całkiem spore ognisko w szybowcu ...

Dużo lepiej jest wziąć z sobą żelówke i kupić szybowcowy konwerterek do lusterka. Take ustrojstwo jest w postaci małego pudełeczka i ma przetwornice impulsowa (czyli się nie grzeje i ma wysoką sprawność) która nie zakłóca radia. Dodatkowo zwykle ma wyjście portu szeregowegeo przez który możesz sobie na przykład wysyłać z lusterka deklaracje do loggera.

Konwerterki są dostępne w paru miejscach na przykład www.glidertools.com Do urządzeń MIO i nawigacji samochodowych jeden kolega szybownik oferuje konwerterki dwa razy tańsze od tych z Glidertools.

Dziękuje wszystkim za uwagi, wszystkie uważnie analizuje. Z tego też powodu zwracam uwagę, że energię mierzymy w Wh a nie w Ah, żeby nie popełniać błędu przy różnych napięciach i tak 5V i 10Ah daje 50 Wh
a 12v i 7 Ah daje  84 Wh, mniej prądu ale więcej energii.
Nie wiem jakie są sprawności konwerterów, ale może warto kupić akumulator 6V???

kk

Boruh,

Może tak, może nie. Wszystko jest kwestią kalkulacji ryzyka i możliwości technicznych.
Jeśli masz możliwość użyć czegoś, co jest bardziej bezpieczne, to dlaczego tego nie zrobić? Choć by szansa była 1 na miliard to ja jednak lubię moje jajka i jak mogę pewnego ryzyka uniknąć, to go uniknę. Zgaduję też, że blisko swoich jajek trzymasz raczej baterię samsunga a nie chiński powerbank.

Trudno oczekiwać, że zabierzesz na rower albo na latanie paralotnią żelówkę. Ale jaki problem zrobić to w szybowcu? Ilu znasz pilotów, którzy musieli skakać z szybowca? Wcale albo niewielu, a mimo to spadochron na latanie zabierasz. Na przejażdżkę rowerem po parku nie ubierasz się w pełnego żółwia (sorry Żółwiu!), choć też możesz się przewrócić i znasz pewno ludzi, którzy się przewrócili. Po prostu balans pomiędzy "niewygodą" spadochronu a konsekwencjami jego braku jest inny niż niewygodą żółwia a konsekwencjami jego braku.

Fakt jest taki, że pożar na pokładzie szybowca to sytuacja potencjalnie zagrażająca życiu.
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

Marian

Co do pożaru to coś słyszałem o jakimś Piracie w jednym z północnych Aeroklubów (co prawda na ziemi)... I podobno właśnie "prąd" zawinił...

boruh

Podobno w stalowej są najlepsze dziewczyny .....

podobno :)

KK a probowales kiedyś polatać szybolem bez spadaka ???

uwierz mi ze to mega niewygodne.....

co do reszty to temat rzeka jak zwykle , i jak mam kombinować z wtyczkami kablami ładowarkami i bóg wie czym jeszcze to wybieram power bank

a co do jajek to gumka, a ponoć najlepiej kubeł zimnej wody :)

Marian

#58
Boruh,

Wpadnij do nas kiedyś, to się przekonasz... :-)

A powerbanków się nie boję, sam czasem używam, ale na pewno warto nie kierować się tylko ceną i potestować w środowisku gazów obojętnych... :-)

kk

Cytat: boruh w Luty 01, 2015, 18:12
co do reszty to temat rzeka jak zwykle , i jak mam kombinować z wtyczkami kablami ładowarkami i bóg wie czym jeszcze to wybieram power bank

Znam i takich, którzy sobie lubią w szybowcu zapalić i też twierdzą, że nic złego od tego się nigdy nie stało i stać nie może. Każdy lotnik swój rozum mieć powinien i niech sobie sam, na własną odpowiedzialność ocenia takie kwestie. W dobrej wierze chciałem tylko zasygnalizować koledze, że są i mniej kolorowe strony power banków. Wydaje mi się, że lepiej mieć taką informację (i nawet ją świadomie zignorować) niż jej nie mieć. Kwestie córek sołtysów, jajek i gumek proponuję już odłożyć.
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---