Kawa i najnowszy polski szybowiec GP-14

Zaczęty przez Tom, Luty 14, 2015, 09:16

Poprzedni wątek - Następny wątek

henryk

-niedawno mielismy okazje zwiedzic Zaklad Pana Grzegorza,
frezarka cyfrowa obrabiala model skrzydla GP14,z eliptyczna krawedzia natarcia...
-poziom technologiczny i organizacyjny wzbudza podziw i zachwyt,
oby nasza specjalnosc -bezinteresowna zazdrosc- nie zdolala stlamsic tego przedswiewziecia !

-na szczescie sa juz zamowienia z przedplatami,

zyczymy Zespolowi Panow Peszke jak najmniej przeszkod na drodze do swiatowego
sukcesu !!!

Tom

#16
A z innej beczki, acz w temacie chyba. Ciekawią mnie sprawy .... ekonomiczno-biznesowe.
O ile tańszy jest szybowiec z certyfikatem, od szybowca bez? Chodzi mi o sumaryczne koszty
użytkowania obydwu w perspektywie lat. Czy certyfikat dziś warto mieć?
Wiadomo, rynek szybowcowy zanikł. Produkcja roczna: 100 sztuk.
Czy certyfikat dla Diany 2 dałby realny wzrost przychodów - sukces  finansowy konstruktorowi?
Czy więcej by jej wyprodukowano?
Tom

Gregor

Cytat: Tom w Marzec 01, 2015, 12:20
A z innej beczki, acz w temacie chyba. Ciekawią mnie sprawy .... ekonomiczno-biznesowe.
O ile tańszy jest szybowiec z certyfikatem, od szybowca bez? Chodzi mi o sumaryczne koszty
użytkowania obydwu w perspektywie lat. Czy certyfikat dziś warto mieć?
Wiadomo, rynek szybowcowy zanikł. Produkcja roczna: 100 sztuk.
Czy certyfikat dla Diany 2 dałby realny wzrost przychodów - sukces  finansowy konstruktorowi?
Czy więcej by jej wyprodukowano?
Tom
Jak osiagnac maly majatek w biznesie lotniczym?

Zacznij z duzym majatkiem.

Nie wiem jak u was, ale u nas szybownicy to chyba najgorsze sknery pod niebem. Sam fakt ile firm szybowcowych splajtowalo w ciagu ostatnich lat, mowi za siebie:
- Glasflügel
- DG
- Ls
- Grob
- Scheibe
- izd.

To jest wylacznie moje osobiste prywatne, niecenzurowane mniemanie, ktore prawie na
pewno jest bledne. Nie poleca sie nasladowania, jakiekolwiek gwarancje sa wykluczone.

andrzej

sknery? czyżby?
nowy szybowiec w cenie mieszkania lub domku............
(plus koszty bieżące- hole , ubezpieczenie, składki klubowe itd)

Tu jest pies pogrzebany.
To po prostu niezwykle drogi sport.
andrzej

UX

Cóż, każdy może się teraz przekonać co się dzieje z branżą produkującą długowieczne (zbyt trwałe) produkty. Producenci samochodów, elektroniki, AGD itd. dawno znaleźli na to sposób...
Oczywiście sztuczne zwiększenie awaryjności sprzetu nie w chodzi w grę w lotnictwie. Ale gdyby producenci dogadali się i obligatoryjnie nie kontynuowali wsparcia typu i certyfikacji powyżej np. 1000 godzin, to kto wie czy wszyscy by na tym nie skorzystali?

kk

Cytat: UX w Marzec 02, 2015, 10:06
Oczywiście sztuczne zwiększenie awaryjności sprzetu nie w chodzi w grę w lotnictwie. Ale gdyby producenci dogadali się i obligatoryjnie nie kontynuowali wsparcia typu i certyfikacji powyżej np. 1000 godzin, to kto wie czy wszyscy by na tym nie skorzystali?

Wszyscy? Wszyscy producenci na pewno. Czy wszyscy piloci, to mam wątpliwości.
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

UX

Cytat: kk w Marzec 02, 2015, 10:35
Wszyscy? Wszyscy producenci na pewno. Czy wszyscy piloci, to mam wątpliwości.
Myślę że tak. Dzięki wymuszonemu postępowi, latalibyśmy na sprzęcie nowocześniejszym, lepszym i bezpieczniejszym (zintegrowane systemy ratownicze, wytrzymalsze kabiny itp). Przy ciągłej rotacji sprzętu byłby sens produkowania klubowych i szkolnych szybowców w dużych seriach, wprowadzania nowych modelii  przyciągania klientów nowinkami technicznymi. A równie ważne jest to, że gadżety i nowości połączone z reklamą (na którą producenci mieliby pieniądze) wg mnie uczyniłyby ten sport bardziej medialnym i "trendy". Czy szybownictwo stałoby się przez to tańsze? Pewnie nie. Ale też nie droższe, za to mniej niszowe.

kk

Obawiam się, że to by nie do końca tak wyglądało. Spójrz na taki przykład:

Kupiłem w zeszłym roku szybowiec. Oczywiście nie stać mnie na nową maszynę za 100tyś EUR, więc wybór padł na jantara za kilkanaście (bliżej dychy).
Maszyna ma niecałe 30 lat, trzyma się całkiem nieźle i jeszcze spokojnie kolejne 3tyś godzin wylata. Przy 100-150 godzinach rocznie to jest kolejne 20-25 lat latania. Co więcej, mam pewne umiarkowane poczucie bezpieczeństwa. Z dużym prawdopodobieństwem mogę zakładać, że jeśli w jakimś momencie życia, z jakiegokolwiek powodu, będę chciał szybowiec sprzedać, to sporą część tych pieniędzy odzyskam. Kolega ostatnio po bodaj 3 sezonach użytkowania sprzedał jantara drożej, niż go kupił. Dziś w dalszym ciągu latamy na szybowcach drewnianych, które mają po 50+ lat. Ile lat wytrzymają laminaty?

W tym samym roku kupiłem też samochód. Nowy, z fabryki. Koszt nieco większy, ale ten sam rząd wartości. Po roku auto straciło na wartości lekko licząc z 15-20k. Nowe samochody mają żywotność w okolicach 200k km. Przy 30k km rocznie auto będzie się nadawało do wymiany za 7 lat i będzie wówczas warte grosze a ja pewno wyłożę kolejną grubą kasę na nowe.

Jestem przekonany, że za 7 lat mój jantar będzie się miał równie dobrze, co teraz a utrata jego wartości będzie się miała nijak do utraty wartości samochodu. Owszem, fajnie by było latać czymś nowszym, lepszym, bezpieczniejszym. Ale różnica w "doznaniach" jest absolutnie nieproporcjonalna do różnicy w cenie. Szczególnie, jeśli ktoś lata dla siebie i pogodził się już z faktem, że mistrzem świata nie zostanie :)

Ja, z punktu widzenia pilota, wolę jednak opcję z długowiecznym sprzętem. Samochód służy mi również do pracy i jest używany codziennie. Szybowiec to jednak pasja. Obawiam się, że nie wydałbym takiej kasy na pasję wiedząc, że jest już na amen utopiona i całość będzie bardzo szybko tracić na wartości.
KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

Tom

#23
Szybowce z natury rzeczy - chodzi o bezpieczeństwo - muszą być wykonane na najwyższym poziomie. To nie auto, które jak się popsuje, to staje na poboczu. Stąd są i będą długowieczne - a przy okazji, a co z recyklingiem szybowców kompozytowych, np. po kasacji?
Chodziło mi o to, że przy dzisiejszym poziomie budowy nowego szybowca, poziom bezpieczeństwa konstrukcji jest chyba na bardzo wysokim poziomie, nawet dla konstrukcji amatorskich, wiedza jest przyswojona, poza tym szybowce bez certyfikatu mogą startować w zawodach, jak widzę. Stąd myśl/postulat anulowania całego procesu certyfikacji - celem np. właśnie zmniejszenia ceny finalnej szybowca - i tym samym spopularyzowania startów w zawodach? Et cetera.
Stąd też moje pytanie o koszty użytkowania szybowca z certyfikatem i szybowca bez certyfikatu? - bo wiadomo, że ten drugi ma ograniczenia?, koszt przeglądu szybowca z certyfikatem a bez niego jest inny, bo często go trzeba np. przeprowadzać? W okresie dłuższego czasu szybowiec z certyfikatem jest tańszy w obsłudze?
Tom





henryk