Menu główne

5 h

Zaczęty przez Maciek Z., Sierpień 18, 2013, 09:13

Poprzedni wątek - Następny wątek

Maciek Z.

Żeby nie być gołosłownym , odszukałem ten fragment Bartka opowiadania jak zrobił swoją diamentową 300-tkę . cyt :

Dzień trzeci. Od rana czuć w powietrzu coś ,,dziwnego". Na odprawie wiadomo już co: pogoda ma być torpedowa.
Zadania odpowiednio: 600, 500, 400 i 300 km. Dla nas oczywiście ten najkrótszy dystans ale kierownik sportowy
ustawia nam zadanie tak, by spełniło warunek do pierwszego ,,diamentu": lot docelowo – powrotny po trasie
trójkąta FAI 305 km!. Pierwszy PZ ok 40 km na zachód nad miejscowością Baszków a potem bok o długości 150 km do
podczęstochowskiego Kłobucka. Stamtąd już ,,tylko" 120 km do domu z punktem zwrotnym nad Hełmcami (znów
jezioro Szałe pod Kaliszem). Trasa do drugiego PZ-ta przebiega dość dobrze, choć najdłuższy bok jest niejednostajny,
raz nosi po słonecznej stronie, innym razem po nawietrznej. Trudno ,,wyczuć" regułę dnia. Pierwsze 50, może 60 km
lecimy w peletonie, który jednak z przyrostem przelecianych kilometrów rozciąga się i rozrywa. Oczywiście gdzieś w
przodzie jest Phoebus i Astiry, ja chyba w połowie stawki między Juniorami i Piratami. W okolicach Wielunia mimo
podstawy sięgającej 2000 m warunki pogarszają się. Nie każda chmura nosi, poza tym chmur coraz mniej. Nad
drugim PZetem czyli nad Kłobuckiem jest bezchmurnie i ,,blacha". Na szczęście szybowce z innych klas też mają tu punkt zwrotny, więc w grupie łatwiej znaleźć jakiekolwiek kominy. Emocje bardzo duże, w dole Częstochowa, do
Łodzi bliżej niż do Ostrowa i niepewne warunki co do dalszej trasy. Po niedługim czasie jestem jednak znów w rejonie
Wielunia i znów pojawiają się pojedyncze chmurki – raczej kłaczki – dające jednak więcej pewności. 30 km za mną
jest Ania na Juniorze i jej klubowy kolega Migdał. Dystans między nami raczej wzrasta niż maleje więc idzie dobrze.
Na 40 km przed ostanim PZetem słyszę, że Migdał ,,siedzi w polu". Szkoda ale ważne, że bezpiecznie wylądował.
Tymczasem u mnie warunki znów całkiem niezłe i podstawy nadal wysokie. Ostatni ,,sufit" dokręcam na 35 – 40 km
przed metą i rozpoczynam dolot. Na ostatnim PZcie wielka radość, łzy cisną się do oczu bo pierwszy diament
,,trzymam już w garści". Tylko jakiś niezwykle pechowy zbieg wydarzeń mógłby posadzić mnie w polu przed metą. Na
szczęście wygląda na to, że limit pecha mam wyczerpany w pierwszym dniu. Bez przeszkód i z dużą prędkością
zaliczam wlot na punkt z nadmiarem wysokości pozwalającym na krąg. Dziś to szczególnie ważne, bo dla zadania
obowiązuje co prawda 3 km promień ale dla ważności przelotu 300 km trzeba wylądować na lotnisku.


W kilku miejscach wspominasz Bartku jak korzystałeś z pomocy peletonu i innych kolegów latających  tego dnia podobnie rozłożone konkurencje , ja uważam że zasłużyłeś na ten diament tak samo zresztą jak Twoi młodsi koledzy na warunek do srebrnej . Jednak gdyby się chcieć sztywno trzymać , jak lubisz regulaminu , to ma być to praca samodzielna a nie zespołowa . Wiem że Cię nie przekonam ale kropla drąży kamień i w to wierzę . Maciek

Bartek Neroj

Maciek, skończ już! Tam gdzie zaczynają się prywatne wycieczki zwykle kończę publiczną dyskusję i tak też robię tym razem - w tym wątku już nie zabiorę głosu. Jeśli ciekawią Cię moje dokonania na zawodach to logi są publiczne, możesz sobie sprawdzić kto za kim lata, z kim się ściga itd. Jeśli interesuje Cię moja "właściwa" 300-tka to Cię informuję, że mam tylko niewłaściwe trzysetki i w związku z tym już kilka razy myślałem o podcięciu sobie żył i skoku najwyższego mostu do najgłębszej rzeki w Łodzi i tylko głębokość tej rzeki mnie powstrzymała (bo latanie bez wpisu i pieczątki w książce lotów nie ma dla mnie sensu ;-)
Bartek Neroj

Jacek Rosik

Bartku,

Cytat: Bartek Neroj w Wrzesień 01, 2013, 22:55
..., jak i sytuacji gdy instruktor wysyla pilota na lot diamentowy 300 km informujac go, ze nie musi miec deklaracji w logerze bo ta w lusterku wystarczy. A takie kwiatki tez mialy w tym sezonie miejsce.

Ni wiem o co ci dokładnie tutaj chodzi, po pierwsze to wiem o dwóch diamentowych 300-kach. Mojej gdzie deklaracja była w FR, i drugiego kolegi który został przeze mnie poinformowany dzień wcześniej iż musi mieć deklarację w FR, na papierze (podpisaną przez komisarza) lub wysłać przez e-mail. Po drugie, nikt nikogo nie wysyłał obie osoby poleciały z własnej inicjatywy i co najwyżej instruktor nadzorujący wyraził zgodę.

Cytat: Bartek Neroj w Wrzesień 01, 2013, 20:05
Mysle, iz nic nie stoi na przeszkodzie zeby zarowno Maciek jak i Jacek zostali komisarzami i zatwierdzali loty wg swojego uznania.
Ja wole miec opinie komisarza, ktory sztywno interpretuje przepisy FAI niz takiego z ktorym " wszystko idzie zalatwic".
Trochę tutaj przekręcasz to co napisaliśmy, ja na pewno nie sugeruję aby rozdawać 300ki i diamenty na zachętę według własnego widzimisię. Jeżeli mam pewność iż dany wyczyn został dokonany to zgodnie z zaleceniem z punktu 1.6 Aneksu C starał bym się robić wszystko aby taki wyczyn został uznany, Nie porównujmy tutaj 5h do 300ki czy diamentów, chociaż moim zdaniem w dzisiejszych czasach 300ka też jakimś wielkim wyczynem nie jest. Różnica jest taka jak już ktoś zawuażył iż my zadajemy pytanie: "Czy można taki wyczyn uznać?" a ty "Czy można takiego wyczynu nie uznać?" i robisz wszystko aby swoją pozycję usprawiedliwić. W drugą stronę nie zrobiłeś nic (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), to Maciek wysłał zapytanie tutaj i to Maciek wysłał mail do komisji szybowcowej.

Jeżeli tak sztywno interpretujesz te przepisy to czy przy wszystkich zatwierdzonych przez ciebie wyczynach byłeś i osobiście nadzorowałeś wyjęcie FRa i zgrałeś osobiście log? Taki jest wymóg FAI, i zgodnie z tym wymogiem nie mógł byś takiej 5ki uznać nawet gdyby kolega posiadał FR. Czy to jest wymóg życiowy i czy ma sens to inna sprawa. Dura lex sed lex...

Niestety trochę musimy wchodzić w "kompetencje" komisarz jako iż komisarza na naszym lotnisku zazwyczaj nie ma (co jest zrozumiałe, każdy ma pracę, dom i rodzinę) więc ktoś musi wyjaśnić  tym młodym pilotom wyjaśnić o co w tym chodzi. Maciek i ja próbujemy ich zachęcić aby robili coś więcej niż tylko wisieli nad lotniskiem. A jeżeli nie możesz być na lotnisku częściej to może zorganizuj jakieś spotkanie gdzie wyjaśnisz tym młodym pilotom co i jak i zachęcisz ich do zdobywania odznak. Piszesz jeszcze o przynajmniej 3 innych komisarzach, ja osobiście wiedziałem tylko o jeszcze jednym który na lotnisku był w tym roku może 2-3 razy. Czy jest gdzieś dostępna lista komisarzy FAI?

A jeżeli chodzi o to uznawanie 5h z chronometraża to w zeszłym roku sam miałem wątpliwości czy coś takiego można uznać i zapytałem cię o to a ty potwierdziłeś, w tym roku zmieniłeś zdanie...
Pozdrawiam,
Jacek

Maciek Z.

Skomentuję to tak . Kij ma dwa końce . ;D >:( :P jak się za mocno zamachniesz , możesz sam oberwać .

Marek J

Cytat: ZK w Wrzesień 02, 2013, 08:44
Przyjechałem na lotnisko byłem sam <...> widzialność tak że Śnieżka z jednej a Beskidy z drugiej były rozpoznawalne. Mijały godz. i to szybko bo pojawiło się zafalowanie które pozwoliło czapę chmur obserwować z drugiej lepszej strony.Gdyby nie zapadający zmrok pewnie nic tej wycieczki by nie przerwało.Lądując już wiedziałem że zdobylem warunek czasowy do srebnej pierwszy raz.*  Pamiętam to doskonale bo... było to wczoraj chyba uznam sobie ten warunek i może parę innych bo też zostały spełnione.Sam sobie je uznam bo sprawiły mi satysfakcję.Marek J. dzięki za ptaszka lata to pieknie i widać lubi na fali :)

*pierwszy raz we wrześniu
Zbyszek


Lubi na fali, oj lubi... Nawet na płaskim pomaga mi ją wyszukać, o czym się już przekonałeś :)

Wracając do tematu wątku, to mam tzw uczucia ambiwalentne.

Z jednej strony, być może dałoby się zaliczyć ten lot. I zgadzam się z tym o czym pisze Kuba, że powinniśmy pomagać i ułatwiać - taka jest zresztą filozofia działań KSS.
Ale czy to ułatwianie musi być za wszelką cenę?

Czy to aż tak wielkie obciążenie psychiczne dla młodego adepta, że tym razem czegoś nie dopilnował i będzie zmuszony raz jeszcze polatać 5 godzin? Jeśli taka trudność ma złamać jego karierę lotniczą, to może lepiej wcześniej niż później?
Dla mnie kluczowe w tej sytuacji byłoby pytanie - czy "podmiot liryczny" (bardzo mi się spodobało to określenie) zadeklarował przed startem chęć wykonania lotu warunkowego i zgłosił to np szefowi szkolenia? Jeśli nie, to sprawa wydaje się jasna. Jeśli tak, to również temat wydaje się prosty.
Ja (i nie tylko ja) swoje warunki do srebrnej musiałem powtarzać kilka razy - a to nie złapałem komisarza na czas, a to barograf nie miał skalowania, a to coś się nie zapisało... Pierwszą Trzysetkę na juniorku zrobiłem na zawodach, ale nie miałem certyfikowanego loggera. I też poszła do piachu.
Dziś wspominam to wszystko ze śmiechem, bo w rezultacie "srebro" robiłem razem z diamentami, a w międzyczasie parę godzin w powietrzu przybyło.
Bardzo zbudowała mnie postawa kilku uczestników WOP w Lubinie, gdy okazało się że warunek do złota jest właśnie "na pograniczu". Usłyszałem: "Marek, przecież latamy dla siebie i naciąganie czegokolwiek nie ma sensu. Mamy frajdę z udanego lotu, a formalny warunek zrobimy przy innej okazji". Tak się złożyło, że "inna okazja" nastąpiła dwa dni później.

Nie ma co rzucać kłód pod nogi, ale i "rozdawanie" warunków do odznak mija się z celem - co by nie było, to ma być WYCZYN.

Znacie już formalne obostrzenia, resztę dogadajcie między sobą, w cztery (czy więcej) oczy.
Pzdr
MkJ
---
Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

Jacek Rosik

Panowie,

Ponieważ uważam iż odpowiedź komisji nie wykluczyła możliwości uznania takowego wyczynu. Myślę, że pozostaje nam tylko wysłanie zapytania czy komisja uzna taki wyczyn z posiadanym materiałem dowodowym i zasrzeżeniem iż komisarza nie było na lotnisku w momencie lotu ale jesteśmy w stanie dostarczyć alternatywną dokumentację potwierdzającą dany lot. Jeżeli komisja odpowie pozytywnie lub pozostawi to w kwesti komisarza pozostaje zapytać pozostałych komisarzy a w przeciwnym wypadku temat jest zamknięty.

Jak mawia jeden z moich instruktorów na koniec odprawy po długiej litani zasad i zaleceń: I nie zapominajcie że robimy to bo sprawia nam to przyjemność!
Pozdrawiam,
Jacek

kk

Bartku, niestety nie skorzystam tym razem z Twojego pozwolenia do nie odzywania się. Dyskutujemy sobie na forum szybowcowym, nikt nikogo nie obraża, rozważamy sobie temat niezaliczania lotów szybowcowych i ogólnego podejścia. Ty masz pełne prawo do swojego podejścia i niezaliczania (tego Ci nikt nie odbiera), ja mam pełne prawo wyrazić swoją opinię na ten temat. Rozumiem, że zrobiło Ci się głupio bo przez post Maćka wyszło, że zażarty obrońca kodeksu sportowego ma nieco luźniejsze do niego podejście w przypadku własnej osoby.

@Marku - właśnie w tym jest troszkę problem. "Ja też musiałem wiele razy...". Wszyscy (jedni bardziej, drudzy mniej) powielamy pewne schematy przez które sami przeszliśmy i które nie zawsze są dobre i argumentowanie tego, że ja też musiałem nic dobrego nie przyniesie. Ciągle zastanawiamy się jak promować nasz sport, jak powodować że będzie bardziej dostępny itd. a na własnym podwórku mnożymy trudności. Wszyscy lubujemy się w opowiadaniu co to ja nie musiałem, żeby... Żeby juniora wylaszować, żeby zaliczyć przelot do licencji, żeby zrobić piątkę, piećdziesiątkę, srątkę i cholera wie co jeszcze. "Za moich czasów to...". Jasne, że nie jest problemem drugi raz tę piątkę polecieć. Poleciał raz to poleci jeszcze dwadzieścia. Tyle, że poczucie że coś nie zostało uznane 'bo tak' może u niektórych ludzi rodzić niezbyt pozytywne emocje. Po co to komu?

KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---

CZECHU.KSS

Cytat: Maciek Z. w Sierpień 18, 2013, 09:13
Pytanie do komisarzy szybowcowych . Jak potwierdzamy warunek 5 h ? Dzięki za konkretne odpowiedzi  :) . Maciek

Witam,

w bieżacym sezonie pomieszkując w Lesznie, podpisałem warunek 5h na podstawie obserwacji, pobytu na kwadracie CSS Leszno, obecnosci podczas startu i lądowania, bez zapisu z loggera czy lusterka.

Trójka pilotów uczciwie wykonałała swoje loty w CSS Leszno trwające od bodaj 5h25` do ponad 6 godzin. Zdziwiłbym sie gdyby nie zostało to uznane, uznałbym to za niesprawiedliwość ze strony Komisji.

Czechu,

KSS Jeżów Sudecki / AJ / Komisarz



PS.
Swoje warunki, w tym te do srebra, postanowiłem zgłosić hurtowo dopiero po zaliczeniu 500. Ale to już w przyszłości. Taki kaprys, dziwak jestem.

Wojtuś dostanie wtedy ode mnie kartke mocno pozaznaczaną i jeden plik z loggera :)
Karkonoskie Stowarzyszenie Szybowcowe

Odwiedź nas-

Maciek Z.

Cytat: kk w Wrzesień 02, 2013, 18:55

  Wszyscy lubujemy się w opowiadaniu co to ja nie musiałem, żeby... Żeby juniora wylaszować, żeby zaliczyć przelot do licencji, żeby zrobić piątkę, piećdziesiątkę, srątkę i cholera wie co jeszcze. "Za moich czasów to...". Jasne, że nie jest problemem drugi raz tę piątkę polecieć. Poleciał raz to poleci jeszcze dwadzieścia. Tyle, że poczucie że coś nie zostało uznane 'bo tak' może u niektórych ludzi rodzić niezbyt pozytywne emocje. Po co to komu?



Święte słowa , obiema rękami się pod tym podpisuję . Pozdrawiam Maciek