FLARM na zawodach to smieć

Zaczęty przez SebKaw, Wrzesień 11, 2014, 08:36

Poprzedni wątek - Następny wątek

SebKaw

Jak nazwać urządzenie, które nie spełnia swojego zadania?
Kto miał do czynienia z FLARMEM podczas zawodów z pewniością zauważył, że to kompletna pomyłka.
- Stealth ON, Reduce warnings ON (wg producenta Flarmu opcja nielegalna w urządzeniach licencyjnych) a i tak ilość wyświetlanych ostrzeżeń niemożliwa do percepcji przez pilota. W ten sposób Flarm odciąga uwagę od obserwacji przestrzeni a zderzenia szybowców wyposażonych we Flarm to potwierdzają. Ktokolwiek twierdzi inaczej jestem gotów polecieć z nim w szybowcu dwuosobowym i przepytać go z sekundy na sekundę jakie informacje podaje mu Display Flarm albo graficzna prezentacja na ekranie nawigacji. Które są ważne a które to śmieci odciągające uwagę. Niech rozsądnie szybko wskaże o który szybowiec chodzi gdy opozytów jest więcej niż 1.
-  Co gorsza Flarm nie raz podaje nieprawidłowo względną pozycją szybowców ( zamiast poniżej wskazuje ruch powyżej toru lotu i odwrotnie). Życzę szczęścia na kursach kolizyjnych gdy będziecie szukali szybowca przed dziobem na górze, a on będzie poniżej.
- Szyfrowanie sygnału nieskuteczne. System który śledzi i pokazuje pozycję każdego szybowca wyposażonego we Flarm właśnie to udowadnia. Po uruchomieniu mod. Stealth On, jeśli urządzenie jest zarejestrowane nadal widoczny jest numer konkursowy szybowca na innych odbiornikach - przykłada Karola w Lesznie.
- Flarmy jeszcze bardziej przyczyniają się do latania w peletonach, ściągając wszystkich do lepszego noszenia. Jeśli komisji chodzi o wyeliminowanie samodzielnego latania na zawodach to Flarm jest bardzo skuteczny.
- Transmisja radiowa Flarmu w powietrzu ze względu formalnego jest nielegalna. ( to na samym końcu w komentarzu, bo widzę, że komisja nie przejmuje się takimi drobnostkami)
- do tego można dodać, że nie jest to urządzenie certyfikowane ( i nie będzie), nie działa na częstotliwości chronionej, do tego same siebie mogą zakłócać nadając jednocześnie. Flarm, jak to sobie teraz zastrzega producent podkreślając wykrzyknikami, jest jedynie "urządzeniem poprawiającym orientację w sytuacji ruchowej" i nie zapobiega kolizjom. A to: – "błędne alarmy są zminimalizowane poprzez intelligentne algorytmy" - to reklamowy slogan. Coraz więcej ludzi ma okazję sprawdzić osobiście.

Komisja szybowcowa, Marek Szumski, w sumie nie wiem kto, już podjął decyzję, zmusi każdego do zakupu Flarmu, podczas gdy lepiej by było wydać te pieniądze na:
1) trening przed zawodami, wlatanie się w szybowiec, by mniej czasu poświęcać na sprawy techniczne, a więcej na obserwację warunków i szybowców dookoła,
2) trening w lataniu w grupie szybowców, np. w lotach żaglowych albo we wspólnym kominie.
Ja latając jako instruktor mam do czynienia z pilotami, którzy źle się czują w powietrzu w obecności innych szybowców. Albo ich wcale nie obserwują, albo źle oceniają trajektorię lotu i dopuszczają do krytycznej sytuacji, albo uciekają od ruchu jak najdalej bo się boją, bo mają złą ocenę odległości, nie wierzą w soje możliwości i są tego świadomii. Najgorszy jest przypadek 1 i 2. Przypadek 3 nie lata w zawodach. Przypadek 1 wyposażony we Flarm nadal nie będzie obserwował innych tylko instrumenty, a przypadek 2 nadal będzie źle oceniał trajektorię lotu nawet widząc innych. 
Dawniej trener kadry juniorów sprawdzał jak pilot się zachowuje zanim go dopuścił do zawodów. Czy teraz coś takiego ma miejsce?
500 Euro to sporo latania na szybowcach klubowych w czasie którego można to przetrenować. Niestety obawiam się, te istotne dla bezpieczeństwa sprawy zostaną zaniedbane na rzecz bezsensownego zmuszania do zakupów, bo to bardzo łatwe ( tu teoria spiskowa, i ktoś sobie zarobi). Moją opinię na temat Flarm komisja powinna znać bo pisałem o tym wielokrotnie.
Komisja popełnia błąd, który już popełniły inne kraje i potem się wycofywały ( gdy w tym czasie flarmy już zakupiono). Np Włochy wprowadzili obowiązek i szybko go znieśli. Francuzi zmuszeni przez ministerstwo ( i lobbing dealera ) zmusili wszystkich do zakupu Flarm i oklejanie szybowców naklejkami - teraz, gdy okazało się ile to warte, Flarm może nie działać , byle by był, a na szybowiec na oficjalnych zawodach wystarczy nakleić jakikolwiek wąski kawałek pomarańczowej folii, zupełnie niewidoczny w powietrzu i jest OK.
Jednak na zawodach w Polsce, w przeciwieństwie do latania w Alpach, gdzie każdy może sobie przyjechać, mamy możliwość wymagać od zawodników odpowiedniego wyszkolenia.
Jeśli chodzi o traking to chłopaki zmontują nadajnik który będzie lepszy, 10x tańszy i prawidłowo zaszyfrowany. A gdyby się komisji albo IGC chciało, to wystąpiła by o przydział częstotliwości do transmisji cyfrowej w powietrzu i było by to nawet legalne. Brak legalnej częstotliwości w powietrzu to jedyny powód że nie ma lepszego urządzenia Flarm i nie buduje się solidnego systemu trakingu na zawody.

SK

Neroj

#1
Trudno nie zgodzić się z argumentem o małej, czy wręcz żadnej skuteczności Flarmu w akwarium, bo urządzenie piszczy nieprawdopodobnie (nawet w trybie Competition), często powodując dodatkowy stres - czy na pewno wszystkich widzę, skoro w moim odczuciu "ogarniam kuwetę" i nie jestem z nikim na kursie kolizyjnym. To rzeczywiście momenty, kiedy Flarm denerwuje i raczej nie pomaga.
Jednak pozostałe argumenty mnie nie przekonują.
Oczywiście Twój Sebastian punkt widzenia, jest zupełnie inny niż mój, z racji pozycji, umiejętności itd. Ale umówmy się, że takich jak Ty jest kilkunastu, a takich jak ja jest kilkuset.

Dla Was "kilkunastu" Flarm rzeczywiście przeszkadza a głównie dlatego, że wspomaga śledzenie lotu a więc ewentualny pościg. To jest rzeczywiście mało sportowy "efekt uboczny" działania Flarmu i rozumiem, że mało lubiany (zwłaszcza przez tych gonionych).

Jednak moje odczucia z używania Flarmu na przelotach są zgoła inne - zdecydowanie przemawiające za stosowaniem Flarmu. Lecąc bowiem między jednym PZtem a drugim bardzo łatwo stracić pełną koncentrację i czuć się chwilami jedynymi pilotami w okolicy (ja bardzo rzadko latam w grupie). Flarm, który w odpowiednim momencie zapiszczy czy zamruga (a czyni to z dużo większym wyprzedzeniem niż zmysły człowieka) potrafi błyskawicznie przywrócić koncentrację, przypomnieć o konieczności bacznego rozglądania poza kabiną itd.

Nie napiszę, że nigdy nie skorzystałem z faktu, iż Flarm pokazuje noszenia szybowca będącego w zasięgu. Zdarzyło mi się krążyć w 2 m/s a po zobaczeniu, że szybowiec 3 km ode mnie ma 5 m/s bez wahania zmieniłem komin. Zdarzyło mi się też odwrotnie: to ja krążyłem w mocnym kominie a inny szybowiec widziany na lusterku miał mniej - więc nie kombinowałem. Ta funkcjonalność Flarmu jest kontrowersyjna ale nazywajmy rzeczy po imieniu. Nie piszmy, że Flarm jest do d.. bo osłabia obserwację, oducza prawidłowych nawyków czy wspomaga powstanie pokolenia pilotów ułomnych. Piszmy, że Flarm nam nie pasuje bo pozwala śledzić lot innych (w domyśle liderów) i przez to zaburza sportowy wynik.

Z drugiej strony, jeśli na zawodach leci grupa, powiedzmy 4 szybowców, które współpracują, m. in. komunikując się na wybranej (nieznanej innym) częstotliwości, wymieniają informacje o noszeniach itd to czy taka taktyka nie zaburza wyniku sportowego? To ja już wolę żeby wszyscy mieli nasłuch na ich częstotliwości .....lub Flarm - wtedy będzie uczciwiej.

Koszt 500 eur to rzeczywiście stosunkowo duża kwota, ale bez przesady. Co będzie jak każą nam montować transpondery po 1000 euro i więcej? A ten czas nieubłagalnie się zbliża. Będziemy wspominać koszt zakupów Flarmu jak zakup bułek w sklepie! W Argentynie latałem bez spadochronu bo u nich przepisy tego nie wymagają - wierzcie mi, czułem się głupio i argument, że spadochron kosztuje 1000 euro i tak nie skłoniły by mnie to latania bez niego, gdyby w Polsce była taka możliwość (właściwie, przy startach za windą i lotach po kręgu ponoć można).

Takie jest moje zdanie ( a wiem, ze nie tylko moje)

MarekS

Sebastian,

Twoja wypowiedź, przykro mi to mówić, jest szkodliwa dla szybownictwa. Flarm kilka razy uratował mi życie i myślę, że osób takich jest więcej. Nie jest doskonały i nie zastąpi prawidłowych nawyków, ale na razie nie wymyślono nic lepszego.

Decyzja o wprowadzeniu Flarma jako obowiązkowego od sezonu 2015 już zapadła i nic tego nie zmieni. Komisja zrobi wszystko, aby to urządzenie było w zakupie jak najmniej bolesne. Ponadto zamierzamy zakupić pewną pulę urządzeń do wypożyczenia. Więc jak kogoś nie będzie stać na wydatek kilkuset € to będzie mógł wypożyczyć na czas zawodów.

Nie zapominajmy, że Flarm to także certyfikowany logger. Na loger trzeba wydać podobną kwotę, lepiej kupić go z Flarmem.

Pozdrawiam,
MS
MS

SebKaw

Na zawodach wydaje ci się że jesteś sam w powietrzu ???
Właśnie z tych powodów które opisujesz powinieneś poświęcić 500 euro na trening a nie na FLARM. Spotkasz kogoś kto nie ma Flarma, Flarmy sie zakłócą, poda ci błędnie pozycję innego szybowca albo spotkasz 2 szybowce jednocześnie i będzie nieciekawie. Latanie to nie gra komputerowa. Miałem okazję przekonać się co powoduje Flarm na zawodach w Finlandii - wracam z punktu zwrotnego tuż pod podstawą i Flarm mi wskazuje, że 50-100m wyżej, w chmurze lecą z przeciwka szybowce. Banda klubów jeden po drugim. Kilka chwil wcześniej z nimi krążyłem, więc wiem które to gagatki. Czy bez flarmu by sobie na to pozwolili? Nie!

Jak chodzi o mnie, prywatnie Flarm też mam ( nawet 2), latam samodzielnie, raczej ciągnę niż korzystam z pomocy przez radio czy Flarm. Na zawodach w Polsce jestem rzadko i niewiele mnie wzrusza czy poleci za mną 1, 2 czy 20 szybowców. I swoich wyników nie zawdzięczam temu, że używam radia, albo mam inny współczynnik szybowca.

No więc odwracając twoje oskarżenie : nie piszmy że Flarm poprawia bezpieczeństwo w zawodach, tylko że Flarm pomaga się wozić za konkurentami. Miło?

Mój post, z agresywnym tytułem, ma zwrócić uwagę na to, że lepiej wydać te pieniądze na poprawianie i sprawdzanie umiejętności co zostało zaniedbane i jest podstawowa przyczyną zderzeń. Z drugiej strony już dawno wiadomo, że są lepsze i tańsze niż flarm sposoby na poprawienie widzialności. Np oświetlenie.
A Flarm przyczynia się do latania w grupie, co sam potwierdziłeś. Przy okazji oduczając samodzielności w ocenie warunków na trasie, oduczając samodzielnego wyszukiwania i centrowania kominów.
Do zakupu transpondera nikt nie zmusi powszechnie szybowców latających w przestrzeni G, bo musieli by wyłączyć TCASy w pobliżu każdego lotniska które lata za wyciągarką.

SK

SebKaw

Marku,
to są pozorne ruchy które nie rozwiązują problemu kolizji na zawodach. I szkodliwe, bo nie rozwiązują problemu, który leży gdzieś indziej. 
O ile mi wiadomo zderzały się szybowce z Flarmami?
SK

Neroj

Sebastian - oskarżenie to za duże słowo odnośnie mojej wypowiedzi. To moja opinia o Flarmie odniesiona do Twojego postu. Sądzę po prostu, iż Twoja niechęć do tego urządzenia wynika z innych czynników, niż te, które opisujesz (błędne wskazania, niejasna legalność częstotliwości itp).

Z tym, że Flarm może pomagać się wozić za konkurentami też się zgadzam (choć tylko w części, o czym za chwilę) i tak jak napisałem, jest to uboczna funkcja systemu, która wielu boli (z Twojej wypowiedzi wynika, że Ciebie również). A z tym wożeniem nie jest chyba idealnie, bo "użyteczny" zasięg Flarmu w tym przypadku jest dość mały. Można go zatem - jak pisałem - wykorzystać do podglądu czy konkurent będący w zasięgu przeskoku ma lepsze noszenie. Zarzucanie kotwicy z użyciem Flarmu wydaje mi się mało realne do wykonania ale może się mylę - nigdy nie zarzucałem ;-)

W tej dyskusji podzielam zdanie Marka Szumskiego - Flarm nie jest doskonały ale nie jednemu uratował życie. Prawdopodobnie Twoje doświadczenie jest tak wielkie, że funkcjonalność Flarmu postrzegasz jako szkodliwą i własne umiejętności orientacji i postrzegania przestrzennego ją przewyższają ale tak jak napisałem wcześniej - pilotów Twojej klasy jest w Polsce kilkunastu a pilotów mojej klasy jest kilkuset. Myślę, że ze względu na umiejętności i doświadczenie tych kilkuset, lepiej mieć tę "piszczałkę" w kabinie. Przecież nie chodzi o to, żeby się w nią usilnie gapić ale o to, żeby wzmóc czujność jak piszczy (rozglądać się wielokrotnie mocniej niż wcześniej).

Luk

A ludzie którzy nigdy nie latali z flarmem (a jest ich sporo) drapią się po głowie i nie wiedzą co mysleć - Mistrz Świata mówi nie, Komisja Szybowcowa mówi tak .. 
Wydaje mi się, ze z dyskusji należy wyrzucić wątki dotyczące podglądania konkurencji. Kluczowe pytanie to czy wymóg posiadania flarmia zwiększy, obniży a może nie wpłynie na poziom bezpieczeństwa na zawodach.
Możemy się o tym nie przekonać przez najbliższe 3 sezony ale już kolejne lata wskażą czy to była dobra decyzja.
Natomiast jeżeli w przyszłym roku będą kolejne przypadki zderzeń albo (odpukać) będzie ich więcej to niestety ale odpowiedzialność za to (moralną, a jeżeli w toku badania okaże się, ze przyczyną było właśnie rozproszenie uwagi przez flarma - również prawną) poniesie Komisja Szybowcowa.
Ja bym chciał przeczytać jakieś opracowanie, analizę ryzyka może, na której Komisja Szybowcowa oparła swoją decyzję o wprowadzeniu tego wymogu. Bo jak widać zdania są podzielone a na końcu tego wszystkiego jest również moje bezpieczeństwo i życie.
Nie jestem przeciwny flarm-owi, nawet zacząłem odkładać kasę na zakup, ale taka dyskusja mnie mocno "niepokoi".

SebKaw

To przynajmniej mamy jasność.
Kupujemy Flarmy, nie robimy nic by poprawić faktycznie bezpieczeństwo. Za rok znów drapiemy się po głowie, bo szybowce się zderzają na zawodach, tak samo jak w tym roku szybowce wyposażone we Flarm. Mamy satysfakcję że przecież zrobiliśmy wszystko co było można. Przecież wydaliśmy 50 000 Euro na 100 urządzeń.

Nie ma badań, nie ma oceny skutku. Nie wiadomo czy to legalne.
To ja proponuję
1  komisja wystosuje zapytanie do URTIP czy można używać Flarmu w powietrzu. By było jasne. Być może jest ok i tylko się czepiam.
2 Komisja zajmie się prawdziwymi problemami z treningiem i nawykami pilotów przystępujących do zawodów i opisze prawidłowe procedury użycia Flarmu w powietrzu. Opisze, w jakiej sytuacji i na co należy się patrzeć. Należy też opisać co ma sprawdzić egzaminator podczas KTP jak chodzi o Flarm i obserwację otoczenia.
SK

Neroj

nie chcę się czepiać ale
ad.1 Nie ma czegoś takiego jak URTiP od 2006. Teraz jest UKE
ad.2. Nie ma już też KTP - jest KUP (Kontrola Umiejętności Praktycznych)

a już tak bardziej merytorycznie: obowiązek posiadania Flarm na pewno nie rozwiąże kwestii bezpieczeństwa. Ma ją tylko poprawić. W K.S nie jestem ale wierzę, że nie ograniczyła działalności na rzecz poprawy bezpieczeństwa tylko do kwestii obowiązkowego Flarmu.
Nie ma też co wierzyć, że kiedyś unikniemy wypadków w 100% - one były, są i będą bo ludzie popełniają błędy.

O możliwych do wprowadzenia rozwiązaniach powiedziano na tym forum bardzo wiele - nie ma co się powtarzać. Jak mówi Karol "weźmy i zróbcie" ;-)

Andrzej Czop

Co do legalności używania FLARM - lektura tego dokumentu powinna wystarczyć. Flarm (przynajmniej ten, który mam) pracuje na częstotliwości 868 MHz z mocą 10 mW
https://www.uke.gov.pl/files/?id_plik=635
Czyli zgodnie z oficjalnym rozporządzeniem FLARM jest nielegalny, bo aktywność nadajnika na pewno przekracza 1% i to znacznie. Z mocą też jest chyba różnie, skoro sygnał FLARMu można odbierać z 30 km...

Co do piszczenia - warto sprawdzić aktualność oprogramowania - zazwyczaj pomaga aktualizacja  ;), ale ... resztę już napisał Sebastian

Wg mnie jest to urządzenie bardzo potrzebne w lataniu turystycznym i raczej nieskuteczne w zawodach. 500 euro to pewnie z 50% budżetu na latanie dla większości pilotów szybowcowych - masa treningu. Konieczność wydania tych 500 euro pewnie ograniczy nalot a więc w krótkiej perspektywie skutek będzie odwrotny od zamierzonego - obym się mylił... :(

Marian

Jak dotąd nie latałem z flarmem, więc trudno oceniać mi jego przydatność. Natomiast w pełni zgadzam się z tym, że każde dodatkowe urządzenie w kabinie prowokujące do odwracania wzroku od obserwacji przestrzeni wokół szybowca, osobie która i tak słabo się rozgląda może tylko przysporzyć kłopotów, zamiast je zmniejszać. Zgadzam się również z tym, że kluczem jest trening i to najlepiej w załodze dwuosobowej oraz loty sprawdzające. Na zawodach jest to bardzo sporadyczne i w bardzo małym stopniu dotyczy pilotów z dużym nalotem...

ZK

Cytat: MarekS w Wrzesień 11, 2014, 10:24
Sebastian,

Twoja wypowiedź, przykro mi to mówić, jest szkodliwa dla szybownictwa. Flarm kilka razy uratował mi życie i myślę, że osób takich jest więcej. Nie jest doskonały i nie zastąpi prawidłowych nawyków, ale na razie nie wymyślono nic lepszego.

Decyzja o wprowadzeniu Flarma jako obowiązkowego od sezonu 2015 już zapadła i nic tego nie zmieni. Komisja zrobi wszystko, aby to urządzenie było w zakupie jak najmniej bolesne. Ponadto zamierzamy zakupić pewną pulę urządzeń do wypożyczenia. Więc jak kogoś nie będzie stać na wydatek kilkuset € to będzie mógł wypożyczyć na czas zawodów.

Nie zapominajmy, że Flarm to także certyfikowany logger. Na loger trzeba wydać podobną kwotę, lepiej kupić go z Flarmem.

Pozdrawiam,
MS


Jeżeli Markowi Flarm już kilka razy uratował życie to jest to niewatpliwy powód do wprowadzenia obowiązkowego użytkowania.Mi jeszcze nie zdąrzył tego zrobić choć parę godz. już wylatałem to mam zdanie zbliżone do Sebastiana.Może wysoka komisja napisze w jednym zdaniu czy użytkowanie jest legalne gdy już decyzja zapadła.Nie wiem czy wypada pisać przewodniczącemu że wypowiedzi Seby szkodzą szybownictwu gdyby to był szeregowy pilot to może by to mniej raziło przynajmniej mnie.Może faktycznie już czas na ruchy w temacie współczynników wyrównawczych bo z tym mi się głównie komisja kojarzy a szkoda.



ZK

pjalocha

FLARM nie nadaje wiecej niz przez okolo 1% czasu - w tej materii dolozon wszelkich staran aby byc w zgodzie z prawem.
Takze moc nadajnika to faktycznie 10mW, a PowerFLARM 25 mW czyli takze w granicach prawa.
Aby odebrac FLARM z 30km trzeba sie troche nagimnastykowac, ale jest mo mozlwe.
Natomiast za pomoca samych urzadzen FLARM odbior ogranicza sie do 5-10km.

Elementem niezgodnym z prawem jest natomiast nadawanie z wysokosci, przez co sygnaly moga stanowic zaklocenie dla innych uzytkownikow na znacznym terenie. W Szwajcarii FLARM jest warunkowo dopuszczony, pod warunkiem posiadania wylacznika tak, aby w kraju w ktorym nie jest douszczony mozna go bylo wylaczyc.
Nie wiem, jak w innych krajach.

Cytat: Andrzej Czop w Wrzesień 11, 2014, 17:27
Co do legalności używania FLARM - lektura tego dokumentu powinna wystarczyć. Flarm (przynajmniej ten, który mam) pracuje na częstotliwości 868 MHz z mocą 10 mW
https://www.uke.gov.pl/files/?id_plik=635
Czyli zgodnie z oficjalnym rozporządzeniem FLARM jest nielegalny, bo aktywność nadajnika na pewno przekracza 1% i to znacznie. Z mocą też jest chyba różnie, skoro sygnał FLARMu można odbierać z 30 km...

Co do piszczenia - warto sprawdzić aktualność oprogramowania - zazwyczaj pomaga aktualizacja  ;), ale ... resztę już napisał Sebastian

Wg mnie jest to urządzenie bardzo potrzebne w lataniu turystycznym i raczej nieskuteczne w zawodach. 500 euro to pewnie z 50% budżetu na latanie dla większości pilotów szybowcowych - masa treningu. Konieczność wydania tych 500 euro pewnie ograniczy nalot a więc w krótkiej perspektywie skutek będzie odwrotny od zamierzonego - obym się mylił... :(

andrzej

#13
A tu opinia młodego (stażem-400 godz )pilota.   Użytkowałem Flarm w tym sezonie pierwszy raz, wylatałem ok 60 godz 2x na zawodach i raz na obozie przelotowym .Szybowców z urzadzeniem było ok 15-20proc.

W kominie nie odzywał sie zbyt często (ale pamietajmy o proc)
Na przeskokach 3 -4razy sygnalizował kurs kolizyjny, zawsze wcześniej niż sam zauważyłem , w tym jeden raz z prawego tyłu którego pewnie bym nie zauważył (ale myślę że ten drugi tak).

Uważam że FLARM bedzie miał sens tylko gdy wszystkie szybowce z zawodów i nie, bedą go miały zaś co do dokładności wskazań nie zauważyłem błędów , lecz jeśli się zdarzaja (nawet nieczęsto) to kulawość  idei się wzmaga
Mam , używam , ale poczucie bezpieczeństwa wzrosło nieznacznie.
andrzej

LB1

Zgadzam się z opinią Sebastiana. Miałem okazję polatać szybowcem wyposażonym w Power Flarm w Utah w czasie US Sports Class Nationals zawodów. Większość ludzi po prostu szukała lepszego zawodnika i za nim leciała. W natępnym roku w Nephi, Utah organizator zarządał, że wszystkie szybowce mają być wyposażone we Flarm. Z tego powodu odmówiłem zaproszenia. Powiedziano mi, że mogę sobie pożyczyć Flarm; a gdzie ja go w Dianie włożę? Będę musiał wszystko przerabiać? Ale do rzeczy: w czasie gdy latałem w Kaliforni, czy Nevadzie, czy tu w stanie Waszyngton widziałem ludzi wpatrzonych w tablicę przyrządów i jak z nimi póżniej rozmawiałem to oni byli zaskoczeni gdy im powiedziałem, że ich widziałem, koło nich latałem. Ogólnie odpowiedż była, że Flarm nie pokazał mojej obecności czasami w odległości 50 m od szybowca. Śmieszne w tym wszystkim jest to, że masę ludzi mówi, że im Flarm pomógł w wykryciu kolizji, że zapogiegł kolizj, itd. Nie przypominam sobie, żeby kilka lat temu masa szybowców i samolotów spadała z nieba z powodu zderzenia? Raz na jakiś czas, bardzo rzadko o takich wypadkach było słychać ale rzeby to był preceder nagminny? 34 lata temu lataliśmy nad Szyndzielnią dużymi grupami i nie mogę sobie przypomnieć ani jednego wypadku w którym by się dwa szybowce zderzyły. I tak samo było rok póżniej, i znowu rok póżniej. Jest w kabinach za dużo elektroniki, komputerów, itd. i ludzie wierzą, że im ta elektronika pomoże. Ja to patrzę za okno, a na wariometr to zerknę od czasu do czasu, a na urządzenie nawigacyjne też raz na jakiś czas. Jeżeli wiem w którym kierunku mam lecieć to nie muszę być wpatrzony w ekran jakbym film oglądał. Tak samo nasze klubowe samoloty holownicze są wyposażone we Flarm. Ja się na to nawet nie patrzę bo wskazania były błędne. Czasami mi pokazywało szybowiec niżej, wyżej, na kursie kolizyjnym a po moim lądowaniu jak zapytałem pilotów gotowych na hol to mi mówili, że nic na kręgu nie było. To jest tak jak Sebastian mówi: szkolenie. Mamy się patrzyć co jest poza kabiną; góry, słupy, lampy, a może inny szybowiec czy samolot. W 2012 roku rozbił się Boeing 777 na podejściu do lądowania w San Francisco. Załoga rozbiła samolot z którym nie było żadnego problem: wszyscy polegali na elektronice i wyposażeniu samolotu i zapomnieli biedaczki, że samolot to takie urządzenie, które lata i czasami trzeba się zastanowić nad tym co się robi. Takich wypadków była cała masa i ta elektronika na której wielu z was próbuje polegać, zawiodła. Nie zawiodła z powodów mechanicznych a raczej z powodów interpretacyjnych i kompletnemu zawierzeniu systemowi.  I jeżeli niektórzy myślą, że liniowiec a szybowiec to dwie różne rzeczy to się bardzo mylą. Jacek, Pasco, WA