PAŻP - strefy dla dronów

Zaczęty przez T7, Październik 31, 2016, 12:35

Poprzedni wątek - Następny wątek

kraskiewicz

Koledzy,

mnie dziwi, jak w tej poniekad merytorycznej dyskusji, zupelnie zatraciliscie szerokie spojrzenie na ogolna problematyke dzielenia sie naszym wspolnym skarbem jakim jest CALA przestrzen powietrzna.
W tym kontekscie tworzenie JAKICHKOLWIEK elementow przestrzeni jest bardzo szkodliwe.
Juz dzisiaj rzut okiem na lotnicza mape Polski przyprawia o zawrot glowy....

Prosze o rozwage i pozdrawiam.
Bogdan

T7

Jak pogodzić loty chmurowe i inne loty szybowcowe (w tym przeloty)?
Strefy TRA dla lotów chmurowych są potrzebne, żeby uczynić zadość wymogom formalnym i zniwelować niebezpieczeństwo kolizji. Jednocześnie mogą utrudniać latanie innym użytkownikom przestrzeni klasy G. Trzeba taką strefę ominąć, albo uzyskać zgodę użytkownika.
Możemy przyjąć, że wykonujący loty chmurowe nie chcą utrudniać życia innym, czyli że każdy ma z założenia możliwość wlotu do strefy, byle było to bezpieczne.
Szybowiec w chmurach w dużej mierze korzysta z innej części przestrzeni, niż szybowce na przelocie. Jedynym elementem wspólnym jest dość krótki moment wejścia w chmurę pod podstawą. Jeżeli szybowce w strefie będą utrzymywały łączność, mogą bez problemu latać razem. Poniżej podstawy szybowiec ,,chmurowy" jest takim samym VFRem, jak inni – nie potrzebuje własnej specjalnej przestrzeni. Poprzez radio może bez problemu skoordynować moment wejścia w chmurę, tak aby było to bezpieczne i nie ograniczało zbytnio szybowców na przelocie. Nic się nie stanie, jeżeli poczeka 5 minut, aż się oddalą przelatujące akurat szybowce na trasie. Gdy już wejdzie w chmurę, może również podawać swoją wysokość, co da informację przelotowcom, jak duży bufor powinni zachować od podstawy. Z drugiej strony szybowce pod chmurami zbliżające się do podstawy również powinny podawać swoją wysokość.
Najważniejsze są założenia:
- wszyscy mają wstęp do strefy (oczywiście formalnie potrzebna jest zgoda użytkownika);
- wszyscy dogadują się bezpośrednio z szybowcem w chmurach (musimy lecieć na tej samej częstotliwości w danym TRA – jednocześnie użytkownik powinien zachować wyrozumiałość i przyjąć zwiększone gadulstwo w swoim radio).
W takim wypadku nie ma znaczenia, jak wysoko jest dolna granica TRA, nie ma potrzeby jej uaktualniania w ciągu dnia.  Nie ma też potrzeby kontaktu radiowego z użytkownikiem na ziemi, bo jest tylko zbędnym pośrednikiem.