Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, ewentualnie skierować do tekstu, który objaśniał by zagadnienie co tak na dobrą sprawę daje uszczelnienie wewnętrznej strony lotki, czy zyskuje się cokolwiek oprócz dobrego samopoczucia? :)
Dla zilustrowania o co dokładnie mi chodzi załączam zdjęcie, chodzi o te czarne płytki.
pozdrawiam
Za wykorzystanie wizerunku i zdjęcia należy się wiśniówka dla mnie i Pana Czarka z Bezmiechowej ;)
edit: po jednej lub więcej na głowe oczywiście
Cytat: kotar w Marzec 02, 2016, 19:00
Za wykorzystanie wizerunku i zdjęcia należy się wiśniówka dla mnie i Pana Czarka z Bezmiechowej ;)
edit: po jednej lub więcej na głowe oczywiście
W świetle powyższego, odpowiedź na pytanie:
Cytat: JJay w Marzec 02, 2016, 13:46
co tak na dobrą sprawę daje uszczelnienie wewnętrznej strony lotki, czy zyskuje się cokolwiek oprócz dobrego samopoczucia? :)
Brzmi:
Co najmniej jedna wiśniówka za jedną płytkę.
Samopoczucie lepsze przychodzi na skutek.
:)
pozdr
Dino
Cytat: kotar w Marzec 02, 2016, 19:00
Za wykorzystanie wizerunku i zdjęcia należy się wiśniówka dla mnie i Pana Czarka z Bezmiechowej ;)
edit: po jednej lub więcej na głowe oczywiście
W świetle Twojego ogłoszenia o wynajmie szybowca to nie wiem kto komu, czego i ile jest dłużny za wykorzystanie wizerunku ;)
Ale wracając do tematu, ma ktoś coś mądrego do powiedzenia?
W LS3, który ma klapolotkę jej uszczelnienie przy kadłubie podobno daje całkiem sporo, ale to trochę inna sprawa niż zwykła lotka.
Cytat: JJay w Marzec 02, 2016, 19:11
Ale wracając do tematu, ma ktoś coś mądrego do powiedzenia?
W LS3, który ma klapolotkę jej uszczelnienie przy kadłubie podobno daje całkiem sporo, ale to trochę inna sprawa niż zwykła lotka.
Możliwe są np. takie przyczyny użycia tych trójkącików:
1) w niektórych typach szybowców w czasie postoju na ziemi obie lotki "wiszą" trochę (szczególnie z balastem) co niepotrzebnie stresuje lotnika, który zaczyna myśleć czy aby na pewno z jego szybowcem jest wszystko OK.. a owe trójkąciki sprawiają, że nie widać tego problemu
2) rzeczone trójkąciki nagminnie się odklejają i sprawiają kłopoty podczas zakładania/zdejmowania pokrowców na skrzydła i może o to chodziło ich pomysłodawcy
Widoczne na zdjęciu płytki, to tzw. grzebienie (albo a angielskiego płotki [fence]). Z polskich szybowców były zastosowane na SZD-55. Podobne technicznie rozwiązania są bardzo powszechne w szybkich samolotach odrzutowych. Znane myślice MIG mają po kilka grzebieni na całej niemal cięciwie skrzydła.
Celem użycia grzebienia jest ograniczenie wpływu skośnego przepłyu wzdłuż krawędzi spływu skrzydła. Wpływ na opór nie jest na tyle istotny co wływ na podniesienie skuteczności powierzchni sterowych poprzez uporządkowanie opływu, zwłaszcza przy dużych katach natarcia.
Spośród wspólczesnych samolotów lotnictwa ogólnego, Columbia 300/350/400 ma podobny grzebień na dolnej powierzchni lotki przy końcówce skrzydła w celu zapewnienia skutecznej sterowności poprzecznej na okołokrytycznych katach natarcia.
Coś za coś chyba. Ale o ile spada doskonałość z takimi płytkami? Bo to dla szybownika też ważne.
Dla muchołapek było to coś minimalnie.
Tom
Wydaje mi się, że chodzi o zapobieganie wyrównywania się ciśnień pomiędzy dolną i górną powierzchnią lotki przez szczelinę podczas sterowania. Zwiększa to skuteczność lotki i spada opór indukowany.
Cytat: SZD-41A w Marzec 02, 2016, 23:28
Wydaje mi się, że chodzi o zapobieganie wyrównywania się ciśnień pomiędzy dolną i górną powierzchnią lotki przez szczelinę podczas sterowania. Zwiększa to skuteczność lotki i spada opór indukowany.
No właśnie, ja to widzę bardzo podobnie. Uczelniamy to miejsce i nie ma przedmuchów między lotką a skrzydłem kiedy lotka nie jest w neutrum. Wtedy jakiś zysk być musi na mniejszym oporze ale to zachodzi tylko kiedy lotka jest poza neutrum czyli praktycznie tylko w krążeniu i to tylko w przypadku pilota, który non stop magluje drążkiem. W większości przypadków to chyba tylko element tuningu optycznego, który bardziej poprawia samopoczucie pilota niż osiągi szybowcowa? No ale może się mylę, dlatego właśnie zacząłem ta dyskusję, żeby poznać opinie i doświadczenie innych ludzi żeby z kolei wypracować sobie lepszą ocenę tego wynalazku i stwierdzić czy gra jest warta świeczki.
Z szacunkiem się nie zgodzę.
Przestudiowanie przyczyn, dla których SZD 55 miał takie grzebienie na przykadłubowej krawędzi lotki szybko wyjaśni, że dla poprawy sterowności poprzecznej w czasie rozbiegu kiedy kólko ogonowe dotyka jeszcze nawierzchni lotniska i skrzydła przecinają powietrze pod dużym kątem natarcia, skrzydło szybowca miało tendencje do opadania, szczególnie przy bocznym wietrze.
Funkcją grzebienia jest ograniczenie skosnych przepływów, a nie przepływu pomiędzy górą i dołem skrzydła (który w odniesieniu do poziomej prędkości przepływu jest praktycznie pomijalny).
Dla porównania, większe anczenie ma podłużna szczelina na krawędzi spływu skrzydła i styku z klapą albo lotką. Wiele szybowców ma wbudowaną membranę pomiędzy krawędzią natarcia lotki/klapy i strukturą krawędzi spływu skrzydła.
Poleciłbym wykłady aerodynamiki profesora Ostrowskiego na wydziale MEL Politechniki Warszawskiej, ale niestety profesor nie mógłby ich już poprowadzić; zajęty badaniem przepływów na duzych wysokościach. Mnie się udało w połowie lat 80-tych. Zaryzykuję stwierdzenie, ze profesor Ostrowski bardzo lubił grzebienie.
Inna metoda to upychanie tych miejsc watą (najlepiej nasączoną denaturatem ) , metoda dużo lepsza przede wszystkim pod kątem zakładania i ściągania pokrowców , odpowiednia ilość waty daje też gwarancję na utrzymanie lotek w neutrum , co pozwala zachować pilotowi nadzieję na doskonały wynik danego dnia a w dłuższej perspektywie może mieć wpływ na cały wynik zawodów , idąc dalej na doskonałe miejsce w rankingu krajowym nie wspominając już o rankingu FAI .
Pozdrawiam wszystkich gadzeciarzy szukających usprawiedliwienia dla swych (często bezcelowych ) inwestycji w meandrach naukowych odmętów .
Już widzę jaki ubaw ma Malar albo Biskup , jak klient zażyczy sobie grzebyki ;)
Cytat: J w Marzec 03, 2016, 02:22
Inna metoda to upychanie tych miejsc watą (najlepiej nasączoną denaturatem ) , metoda dużo lepsza przede wszystkim pod kątem zakładania i ściągania pokrowców , odpowiednia ilość waty daje też gwarancję na utrzymanie lotek w neutrum , co pozwala zachować pilotowi nadzieję na doskonały wynik danego dnia a w dłuższej perspektywie może mieć wpływ na cały wynik zawodów , idąc dalej na doskonałe miejsce w rankingu krajowym nie wspominając już o rankingu FAI .
Pozdrawiam wszystkich gadzeciarzy szukających usprawiedliwienia dla swych (często bezcelowych ) inwestycji w meandrach naukowych odmętów .
Już widzę jaki ubaw ma Malar albo Biskup , jak klient zażyczy sobie grzebyki ;)
Po takiej adaptacji i znaczącej poprawie ...samopoczucia istnieje potrzeba uaktualnienia współczynnika choć nie wiem czy bez kasy się da ale o to mozna pytać księgową.
ZK
Loża szyderców widzę w wybornej formie! Piotrek zapytał, co te grzebyki robią i w jednej chwili oberwał rankingiem FAI, gadżeciarzem, Malarem i jeszcze na koniec mu współczynnikiem dowalili. Arsenał już wyczerpany, czy jeszcze coś chłopaki wymyślicie?
Robert może w tym samym tonie wytłumaczysz powierzchnie pionowe na końcu skrzydła zwane czasem wingletami, może być ciekawie. O tym także na wykładach mówił profesor Ostrowski.
Cytat: kk w Marzec 03, 2016, 09:24
Loża szyderców widzę w wybornej formie! Piotrek zapytał, co te grzebyki robią i w jednej chwili oberwał rankingiem FAI, gadżeciarzem, Malarem i jeszcze na koniec mu współczynnikiem dowalili. Arsenał już wyczerpany, czy jeszcze coś chłopaki wymyślicie?
Myślisz Kuba że ranking FAI tu też jest znaczący ;D choć może to wszystko powoduje układ odpornościowy po lekturze najnowszych wpisów na Intranecie AP,
ZK
Najgorsze to oberwać Malarem;)
Cytat: kk w Marzec 03, 2016, 09:24
Loża szyderców widzę w wybornej formie! Piotrek zapytał, co te grzebyki robią i w jednej chwili oberwał rankingiem FAI, gadżeciarzem, Malarem i jeszcze na koniec mu współczynnikiem dowalili. Arsenał już wyczerpany, czy jeszcze coś chłopaki wymyślicie?
Kuba luzik, odrobina szydery bez chamstwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;)
Te dwie mityczne płaskorzeźby zwane w narzeczu konstruktorskim "WINGLETAMI " , umiejscowione na końcówkach skrzydeł w formie pionowych płaszczyzn , niejednokrotnie lekceważone i niedoceniane , przez pilotów (zwłaszcza z byłego bloku państw socjalistycznych ) , o które pytasz kolego , mają przede wszystkim znaczenie psychoterapeutyczne . Wyobraź sobie jak wspaniale czuje się pilot posiadający takie "odstępstwa od normy " , lecący jantarem w klasie standard w towarzystwie 30 innych jantarów "obrzynów" ? I tu pytanie do specjalistów od współczynników , czy ta niewątpliwa przewaga jest aby wystarczająco karcona pejczem współczynnika ? Jak wiemy płaszczyzny te w jantarach są raczej talizmanem niż sokiem z gumi jagód . Warto też przy tej okazji zadać sobie pytanie czy kolor tej że pionowej płaszczyzny ma jakieś znaczenie ? Otóż tu są dwie teorie , jedni mówią że biały winglet jest niczym "mała czarna " w świecie mody , inni stawiają tezę że winglet w kolorach "pstrokatych" jest dużo lepszy ponieważ poza wcześniej wspomnianymi funkcjami sprawdza się również jako samiec A-lfa, grupy ptaków . Zostały zanotowane przypadki kiedy w stadzie ptaków migrujących winglet w kolorze papugi pełnił takową funkcję . Ponoć nie jedna samica za nim poleciała w siną dal . Nie jedna dała też w pole , i tu powstaje pytanie czy winglet ma osobowość prawną ? Bo jeśli tak to zadaje kolejne pytanie , czy to jest miłość czy jaja sobie w niej robi ?
;D
Do tego natłoku dobrego humoru dodam JJay co wiem a propo SZD-55. W rzeczonym szybowcu trójkąciki owe podobno zostały zamontowane ze względu na notoryczne pytania od użytkowników "dlaczego w moim nowiutkim szybowcu wiszą lotki" :)
W SZD-55 pozycja neutrum lotek to 2,5 stopnia wychylenia w dół w stosunku do krawędzi spływu skrzydła. Jest nawet taki wysoce specjalistyczny :P przyrząd używany do prac przy układzie sterowania lotkami a mający formę klocków z dwoma nacięciami. Klocek ten wsuwa się jednocześnie na skrzydło oraz lotkę i masz lotkę zablokowaną w pozycji neutrum.
pzdr
Myślę, ze jeśli kolega popracuje trochę nad ta teoria, to może ona się ładnie wpisać w psychoanalizę i zjawisko opisane przez Freuda: https://en.wikipedia.org/wiki/Penis_envy (https://en.wikipedia.org/wiki/Penis_envy), które będzie odtąd znane jako "winglets envy", czyli "zazdrość o winglety". Moze to być prekursorski wkład do rozpoczęcia pracy nad spojrzeniem na szybownictwo i pilotów szybowcowych z punktu widzenia psychoanalizy.
Jarek - pilot szybowca z czerwonymi wingletami i czerwonymi "grzebieniami" pomiędzy kadłubem i klapami ;)
http://www.pbase.com/jarekm/image/104091085 (http://www.pbase.com/jarekm/image/104091085)
http://www.pbase.com/jarekm/image/132681614 (http://www.pbase.com/jarekm/image/132681614)
Cytat: J w Marzec 03, 2016, 22:08
Te dwie mityczne płaskorzeźby zwane w narzeczu konstruktorskim "WINGLETAMI " , umiejscowione na końcówkach skrzydeł w formie pionowych płaszczyzn , niejednokrotnie lekceważone i niedoceniane , przez pilotów (zwłaszcza z byłego bloku państw socjalistycznych ) , o które pytasz kolego , mają przede wszystkim znaczenie psychoterapeutyczne .
;D ;D ;D ;D
Na Pawle można polegać, jak na na Zawiszy Czarnym...
Hmmm...
Po całej lekturze dochodzę do wniosku że lepiej je mieć, te winglety i płotki!
Rzeczywiście jakoś tak wyjątkowo się czułem jak latałem 3ką z wingletami w Ostrowie. Mimo że szybowiec na pusto ważył 295 kg a na dolotach mnie nawet Jasiu Spałek brał... ;)
Coś w tym jest...
Pozdro
jamaj
Psychoanalizę stosujemy w szybownictwie z powodzeniem już od prawie 10 lat... :) ale nigdy nie była tak ładnie opisana jak to zrobił Jebliwy! Szacun!
Pozdrawiam,
Karol.