Pieniądze na latanie

Zaczęty przez piotrekEPLR, Marzec 08, 2013, 16:59

Poprzedni wątek - Następny wątek

piotrekEPLR

Jestem początkującym pilotem. Chciałbym się rozwijać, w przyszłości startować w zawodach, latać, dużo latać i jeszcze raz latać. Mam zapał mogę poświęcić na latanie cały wolny czas...
Jedyna rzecz która mnie ogranicza to brak funduszy.
Czy jest jakaś opcja znalezienia sponsora? Czy są osoby/instytucje które wspierają finansowo młodych pilotów?
Proszę o rady.

Bartek Neroj

chciałem napisać coś ordynarnego ale się powstrzymałem ;-)

Latanie, zwłaszcza szybowcowe to nie jest coś, w co można inwestować. Jak niemal każde hobby polega na tym, że tam pieniądze się wydaje a nie zarabia. Zatem na sponsorów i mecenasów (zwłaszcza na początku kariery) nie licz.
Poza tym jak coś sie dostaje za darmo to nie smakuje tak, jak coś na co się ciężko pracuje.

Tak więc młody kolego staraj się raczej znaleźć dobrze płatną pracę i potem wydawaj zarobione pieniądze na latanie (staraj się, żeby w tej długiej drodze nie pojawiły się zbyt szybko i gwałtownie inne "nośniki kosztów" (żona, dzieci, alimenty, raty za auto itp).

Twój problem nie jest odosobniony. Teraz masz dużo czasu ale mało pieniędzy, potem będziesz miał więcej pieniędzy ale mniej czasu. Ważne, żeby pod koniec nie zapomnieć o celu ustalonym na początku.
Wytrwałości!
Bartek Neroj

piotrekEPLR

Dziękuje po prostu pytam;) mam nadzieje że wytrwałość mi wystarczy:)

Mars

Bartek, nie strasz młodzieży na starcie : - )

Fakt jest taki, że jest ciężko, ale... Pieniądze są i trzeba o nie walczyć, a jest to długi i żmudny proces.

Do wydarcia jest sporo grantów z różnych urzędów - miasta, gminy, urzędu marszałkowskiego. Od jakiś 3 lat walczę co zimę o dotacje dla SKNJ, poświęcam na to kupę czasu, pewno więcej zarobiłbym w "Macu" przy smażeniu kotletów w tym samym czasie co poświęciłem na wnioski.

Czy jest efekt? - tak, idziemy do przodu, co roku dotacje mamy większe. Co prawda są to małe kroczki, ale ważne, że ku lepszemu! Jedno jest pewne - jeśli ktoś mówi "nie" - niekoniecznie oznacza to faktycznie, że się nie da. Urzędasy lubią klepać co roku kasę na to samo - piłka, siatkówka, żużel i wszystko inne "co modne", a trzeba ich przekonywać, że Polska jest potęgą szybowcową i warto zainwestować w to, co przynosi efekty, a nie tylko pochłania fundusze.

Szybownictwo uczy przede wszystkim cierpliwości.

Bartek Neroj

No tak, dofinansowania dla klubow czy grup pilotow rzeczywiscie sie zdarzaja - nawet miasto Lodz co roku kapnie cos dla naszego klubu ( choc chyba Zwiazek Szachistow dostaje wiecej). Pieniadze zwykle rozmywaja sie na potrzeby grupy a mlody pilot pyta chyba o dofinansowanie dla jednostki. A o to chyba duuuuuzo trudniej.
Bartek Neroj

Andrzej Siembida

A ja w tym roku zaproponowałem w klubie rozwiązanie płatnego rezerwowania szybowca i opłat za wyhangarowanie i zahangarowanie szybowca.

Pozwala to osobom które mają pieniądze a nie mają czasu na to, aby za dodatkową opłatą przyjechać na lotnisko i mieć wyciągnięty szybowiec, natomiast po locie mogą wrócić do domu nie martwiąc się o hangarowanie.

Część z pieniędzy za hangarowanie (wyciąganie i chowanie) trafia następnie do młodych adeptów latania, którzy chcą "dorobić" czy po prostu zmniejszyć koszty latania.

Przykład, jakby to mogło działać:
rezerwacja szybowca (aby uniknąć dyskusji pod hangarem): 20 zł
wyciągnięcie szybowca z hangaru: 20 zł
schowanie szybowca po lotach: 20 zł

Klub zarabia więc 60 zł na moim lenistwie/braku czasu.

Młodszy kolega który ma więcej czasu może się zgłosić do hangarowania mojego sprzętu, dostaje za to np. 30 zł. A to już godzina wypożyczenia szybowca albo około 200-300 metrów holu.

Póki co to tylko plany, pomysły, ale być może po tym sezonie będę mógł opowiedzieć jak sprawdziły się w zderzeniu z rzeczywistością :)

Bartek Neroj

Pomysł - choć pewnie znajdą się przeciwnicy - wydaje się niezły. Tylko jak z dystrybucją tych pieniędzy (kto jest tymi młodymi adeptami)? Czy ma to działać tak, że pieniądze za hangarowanie trafiają do Sekcji (czyli znów jednostka na tym nie zyskuje) czy np czterech młodych dogaduje się, że będzie wyhangarowywać "komercyjnie" inne szybowce w danym dniu i kasa trafia do nich bezpośrednio?
Za rezerwację domyślam się, pieniądze powinny trafiać do właściciela sprzętu czyli do klubu ale za pracę to już chyba do tego, kto ją wykonał.
Bartek Neroj

Marek Kornec

Witam.
Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Do cennika należy jeszcze dodać mycie szybowca po locie, czyszczenie wewnątrz, perfumowanie, zwrot wyposażenia dodatkowego itp.... już to przerabiałem.
Osobiście jestem przeciwnikiem tworzenia na lotniskach sportowych czegoś o charakterze "Klubu Golfowego" bo cały czas zdaje mi się, że jesteśmy jedną całością ale czas biegnie i może wypracuje się inne metody działania.
Marek Korneć
Pozdrawiam MK

KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do
Nas---[img]http://szybowce-kss.pl/wp-content/uploads/2015/10/s

piotrekEPLR

Bardzo ciekawy pomysł ja z chęcią mógłbym wyciągać, chować myć po locie ,,rozbrajać'' szybowce dla starszych kolegów jeżeli dostawałbym za to jakieś pieniądze do wykorzystania w aeroklubie.
Pozdrawiam

Bartek Neroj

Myślę Marek, że "to se ne vrati" - mam na myśli poczucie wspólnoty i odpowiedzialności za wspólny sprzęt. Dziś jest to sport ogólnodostępny a co za tym idzie na lotnisko przychodzą ludzie nie nauczeni szacunku i poszanowania do dobra wspólnego. I dlatego musi to ewoluować w kierunku - jak to napisałeś - klubu golfowego.
Nie znaczy to, że się z tego cieszę - raczej się z tym godzę. Podobnie jak nie wierzę z zjawisko prac społecznych w aeroklubach.
Dlatego nie widzę problemu w tym, żeby ktoś robił coś extra i brał za to pieniądze od tych, którzy je mają i z różnych przyczyn wolą je wydać niż coś zrobić.
Oczywiście nieco inaczej jest w podstawówkach szybowcowych gdzie grupa powinna wspólnie wyhangarować, umyć i zaciągnąć na start szybowiec (i podoba mi się, że instruktorzy kładą na to nacisk) a inaczej jest z treningówką (i tu jest jakieś pole do popisu dla działalności zarobkowej).

Cały proces oczywiście jest ewolucyjny a nie rewolucyjny ale myślę, że w mniejszym lub większym stopniu widać go w każdym aeroklubie.
Bartek Neroj

Marek Kornec

Witam.
Bartek, to są zmiany które nas nie ominą, prędzej czy póżniej wejdziemy do tej ekonomii wszechwładnego pieniądza. Obawiam się tylko, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, że pieniądze to dużo ale nie wszystko. Druga sprawa to to, że aktualną sytuację w klubach lotniczych musimy traktować jako przejściową a nikt ostatecznie nie wie jak zakończy się dostosowanie AP do nowych wymogów Prawa. Czarny scenariusz przewiduje stworzenie ...prywatnych farm lotniczych.... a co za tym idzie kasa, kasa i jeszce raz kasa.
Powracając do tematu przewodniego to myślę, że w danym dniu za 6 -dych czyli godzinę lotu mam prawo do szybowca i czuję się jak panisko tylko inni jakoś tak dziwnie na mnie patrzą. Może jednak umówić się indywidualnie z kimś kto za mnie będzie warował na lotnisku. Kto ma mało czasu to mało lata, jak mało lata to mało umi, jak mało umi to jest przesłanką do wypadku. W tym przypadku decyzja należy do petenta a my musimy dyskutować aby wypracować jakąś słuszną koncepcję.
Marek Korneć
Pozdrawiam MK

KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do
Nas---[img]http://szybowce-kss.pl/wp-content/uploads/2015/10/s

boruh

Piotrek to zapytaj swoich kolegów w klubie czy chcą za to tobie płacić :)

zawsze możesz:
a) zostać pomocnikiem na zawodach
b) poszukać sobie jakiejś pracy dorywczej
c) milion innych sposobów

jedno jest pewne , za darmo raczej nikt ci kasy nie da, a sposobów na zarobienie kasy są miliony, i ciągle tworzą sie miliony kolejnych.

wiec zamiast czekać, aż przyjdzie sponsor by dać ci worek kasy, zrób coś by go zachęcić by ów worek tobie właśnie przynieść chciał.

przykład ?
jeden młody człowiek z mojego klubu pobudował zimą pirata 1:5 teraz go sprzedaje na allegro, żeby mieć na szkolenie.
(swoją drogą zachęcam do licytowania http://allegro.pl/szd-30-pirat-1-5-i3055844276.html)
i takie działanie popieram.

jestem natomiast przeciwny marudzeniu, że nie ma kasy itp itd.

slawek.piela

Nie wiem...
Pozornie to trochę to idiotyczne, ale popieram oba modele i szukałbym zdrowych rozwiązań łączących oba kierunki.
Z jednej strony sensownym jest utrzymanie poczucia wspólnoty 'klubowej' a raczej w wileu przypadkach jak czytam jej odtworzenie a zdrugiej ja jestem przypadkiem osoby, która wolałaby nieco zapłacić i zyskać czas.
Wydaje mi się, że to wycinek większego problemu. Sam miałem kłopot skończyć podstawówkę ze względu właśnie na konieczność 'czekania'. Praca nie pozwala na to by być (choćby się chciało) na lotnisku i zaliczać dwa loty dzienne.

Organizowanie kursów choćby znacznie droższych ale dających możliwość skończenia cyklu zadań w rozsądnym terminie powinna się w końcu pojawić. Dla właśnie ludzi z mojej grupy wiekowej choćby.

Startując w okolicy 40 lat zawodnicy pewnie z nas będą żadni. Mamy jednak parę plusów: skończywszy szkolenie będziemy latać, możemy wkładać w kluby niekoniecznie wyniki ale potrzebne środki, doświadczenie zawodowe, które moż procentować w organizacji pracy klubu i pewnie parę innych rzeczy.  Raczej zostaniemy na dłużej (powiedzmy 20 lat) w akiś sposób aktywni. Odchowane dzieci, stabilna systuacja zawodowa. Młodzi ludzie szkolą się, wyjażdzają na studia zaczynają kariery i ... znikają z lotniska. Wrócą około 40 jeśli wogóle.
Fakt z tej małej grupy młodych zdolnych jest szansa wyselekcjonować przyszłych mistrzów, którzy będą ciągnąć sport do przodu. Kto ma im pomagać? (pytanie retoryczne). Osób jak P. Kolasiński nie znajdziemy wśród studentów, ale osób z ustabilizowaną sytuacją zakochanych w lataniu. W takiej grupie pojedynczo czy razem znaleźć się mogą środki by wspierać tych młodych zdolnych.
Na dziś na instytucje liczyć nie możemy.

Sławek

Marek Kornec

Cytat...
Organizowanie kursów choćby znacznie droższych ale dających możliwość skończenia cyklu zadań w rozsądnym terminie powinna się w końcu pojawić. Dla właśnie ludzi z mojej grupy wiekowej choćby.

Startując w okolicy 40 lat zawodnicy pewnie z nas będą żadni. Mamy jednak parę plusów: skończywszy szkolenie będziemy latać, możemy wkładać w kluby niekoniecznie wyniki ale potrzebne środki, doświadczenie zawodowe, które moż procentować w organizacji pracy klubu i pewnie parę innych rzeczy.  Raczej zostaniemy na dłużej (powiedzmy 20 lat) w akiś sposób aktywni. Odchowane dzieci, stabilna systuacja zawodowa. Młodzi ludzie szkolą się, wyjażdzają na studia zaczynają kariery i ... znikają z lotniska. Wrócą około 40 jeśli wogóle.

Palec w górę.....

Witam.
Sławek, to jest to o czym ja i moi koledzy z KSS mówią od lat, to jest część naszego "przesłania". Dla nas młody pilot to nie ten który ma mało doświadczenia życiowego ale ten kto ma małe doświadczenie lotnicze. Na podstawie obserwacji i rozmów z wieloma szybownikami  doszliśmy do wniosku, że w wielu aeroklubach regionalnych powstała wielka dziura. Dziura w której już jesteś lub trafisz do niej w najbliższym czasie. Tradycyjnie szkolenie podstawowe, przeszkolenie na nowy typ solówki, termikę, można zaliczyć dość szybko gdyż wszystko jest zorganizowane przez doświadczonych instruktorów a uczniowie-piloci dają z siebie wszystko. Drugi etap jest o wiele tródniejszy bo wszystko musisz sobie sam zorganizować by dalej latać. Ten etap jest dla wielu początkiem  końca lotniczej przygody. Zadajesz sobie pytanie. Czy tak musi być? Otóż nie. Dobrze jest jak wiesz co trzeba zrobić by latanie było bezpiecznie i przynosiło radość dla Ciebie i bliskich, lecz nie każdy jest w tak komfortowej sytuacji. My jako szybownicy z KSS wiemy o tym dlatego postanowiliśmy przekazać swoje i innych doświadczenie, wiedzę oraz umiejętności organizacyjne by pomóc i ukierunkować tych którzy już stanęli w miejscu. Najskuteczniejszym narzędziem jest tu organizacja przez KSS obozów szkoleniowych i wspólny udział w zawodach. Wszystkich tych do których trafia nasze "posłanie" zapraszam do:
- Wątek: Górski Obóz Przelotowy na Żarze KSS-GSS Żar, 11-19.05
- Wątek: III Wiosenny Obóz Przelotowy 
- Wątek: Zawody z KSS 
oraz to co będzie po sezonie termicznym
- III obóz żaglowo-przelotowy w Żelaznych Górach w Czechach
- górski obóz żaglowo-falowy KSS/GSS Żar
Jesteś nie zdecydowany, zapytaj innych na wszystkie akcje KSS serdecznie zaprasza.

Marek Korneć
Pozdrawiam MK

KARKONOSKIE STOWARZYSZENIE SZYBOWCOWE-Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do
Nas---[img]http://szybowce-kss.pl/wp-content/uploads/2015/10/s

Marek J

Cytat: Bartek Neroj w Marzec 09, 2013, 13:20
Myślę Marek, że "to se ne vrati" - mam na myśli poczucie wspólnoty i odpowiedzialności za wspólny sprzęt. Dziś jest to sport ogólnodostępny a co za tym idzie na lotnisko przychodzą ludzie nie nauczeni szacunku i poszanowania do dobra wspólnego. I dlatego musi to ewoluować w kierunku - jak to napisałeś - klubu golfowego.
Nie znaczy to, że się z tego cieszę - raczej się z tym godzę. Podobnie jak nie wierzę z zjawisko prac społecznych w aeroklubach.
Dlatego nie widzę problemu w tym, żeby ktoś robił coś extra i brał za to pieniądze od tych, którzy je mają i z różnych przyczyn wolą je wydać niż coś zrobić.
Oczywiście nieco inaczej jest w podstawówkach szybowcowych gdzie grupa powinna wspólnie wyhangarować, umyć i zaciągnąć na start szybowiec (i podoba mi się, że instruktorzy kładą na to nacisk) a inaczej jest z treningówką (i tu jest jakieś pole do popisu dla działalności zarobkowej).

Cały proces oczywiście jest ewolucyjny a nie rewolucyjny ale myślę, że w mniejszym lub większym stopniu widać go w każdym aeroklubie.

A dlaczego inaczej ma być z podstawówką a inaczej z treningówką? Najpierw bierzemy od jeleni dużą kasę ale uczymy, że szybownictwo jest oparte na pracy społecznej. potem ciśniemy z nich ile się da, a jak się orientują, że są tanią siłą roboczą, to przechodzą do treningówki i zaczyna się pole do zarobku? Najlepiej na kolejnych łosiach z podstawówki??

Nie nie nie! Od dawna twierdzę, że obecny system jest koślawy.
Albo AeroKLUB gdzie opieramy się na wspólnocie, pracy społecznej, przekazywaniu doświadczeń pokoleniowo - dzięki czemu latamy taniej, bezpieczniej, przyjemniej, ale kosztem włożonego własnego czasu , albo Aero BusinesCentre - gdzie przychodzisz, płacisz i wymagasz tego na co się umówiłeś.

W KSS postawiliśmy na wspólną pracę społeczną. To się zwraca w ludzkiej sympatii, okazywanej także finansowo. Dzięki temu możemy inwestować w sprzęt, na którym możemy latać bez uwzględniania "kosztów administracyjnych". I jak widać - działa!

Z kolei przykład BB Aero pokazuje, że jest u nas miejsce na prywatne ośrodki szkolenia szybowcowego. Działa? Jak najbardziej.

Czy można to połączyć? Jasne!
Nie widziałbym nic złego w tym, że na lotnisku działa prywatny ośrodek szkoleniowy, który zapewnia full serwis swoim podopiecznym - włącznie z pakietem TOP, w którym można zarezerwować sprzęt, oczekiwać że będzie stał gotowy do lotu na starcie, a po locie Pan Pilot wysiądzie z szybowca i zostanie odwieziony do auta. Ktoś ściągnie szybowiec, umyje go, zahangaruje... i skasuje stosowną kwotę.
Obok działa klub, który czerpie część zysków z funkcjonowania prywatnego ośrodka (klub może być właścicielem takiej szkoły lotniczej).
Każdy miałby wybór - latać taniej w zamian za czas, czy oszczędzać czas na lotnisku w zamian za pieniądze.

Brzmi hardcorowo? Jak pokazują rozwiązania z innych krajów - nie tak bardzo jak nam się to dzisiaj wydaje...
Pzdr
MkJ
---
Latajcie!Reszta jest niczym.
Dołącz do Nas---